Można się zdziwić, gdy pół roku po zniszczeniu samochodu (np. w wypadku lub pożarze) zgłasza się do nas ubezpieczyciel, żądając zapłaty składki za kolejny rok obowiązkowego ubezpieczenia OC. Sytuacja wydaje się jeszcze bardziej absurdalna, jeśli pół roku wcześniej ten sam ubezpieczyciel stwierdził, że miała miejsce tzw. szkoda całkowita i że samochodu nie opłaca się naprawiać. Czy to możliwe, jeśli wcześniej bez oporów wypłacono właścicielowi odszkodowanie? Ależ oczywiście! I co więcej – jeśli już upomną się o pieniądze – trzeba będzie im zapłacić. W sytuacji, gdy uszkodzimy samochód na tyle poważnie, że koszt naprawy przekroczy pewien próg jego wartości (w przypadku ubezpieczeń autocasco jest to z reguły 60-70 proc.), ubezpieczyciel stwierdza, że nastąpiła szkoda całkowita. W takiej sytuacji rzeczoznawca wycenia wrak i ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie: od wartości auta sprzed wypadku odejmuje szacunkową wartość wraku. Wrak właściciel może zatrzymać i zrobić z nim, co zechce. Oznacza to, że nie mamy obowiązku fizycznej kasacji auta, za to możemy je we własnym zakresie naprawić i... jeździć.Szkoda całkowita nie powoduje więc, że samochód zostaje automatycznie wyrejestrowany. A skoro pozostaje w rejestrze, musi mieć wykupione OC. Ma to sens: wyobraźmy sobie, że stare auto o wartości 6 tys. zł ktoś porysował gwoździem. Polakierowanie całego nadwozia to koszt ok. 6 tys. zł, zatem z punktu widzenia ubezpieczyciela nastąpiła szkoda całkowita. Mimo to nic nie stoi na przeszkodzie, aby samochodem dalej jeździć. Jeśli auto jest wrakiem – też musi mieć OC. Dla urzędu jego stan nie ma znaczenia. Masz prawo do:Rozporządzania bez ograniczeń samochodem, nawet jeśli stwierdzono szkodę całkowitą. Nie musisz więc oddawać auta na złom, niezależnie od tego, czy zostało tylko powierzchownie draśnięte, czy całkiem zniszczone. Możemy nim także jeździć bez naprawy, jeśli jest technicznie sprawne i bezpieczne. Możemy auto naprawić i nie mamy obowiązku gromadzenia jako dowód jakichkolwiek faktur. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy chcemy samochód powtórnie ubezpieczyć w zakresie autocasco – ubezpieczyciel może (choć nie musi) zażądać dowodu, że samochód został naprawiony. Być może wystarczą standardowe oględziny rzeczoznawcy.Pozostałości po szkodzie całkowitej mamy prawo sprzedać w całości za dowolną kwotę, jaką kontrahent zgodzi się zapłacić. Jeśli w sumie (z odszkodowania i ze sprzedaży pozostałości) uzyskamy więcej niż wynosiła wartość pojazdu przed wypadkiem, nie mamy obowiązku zwracać ubezpieczycielowi części odszkodowania ani nie musimy się nawet z faktu sprzedaży tłumaczyć.Mamy także prawo sprzedać pewne części wraku osobno, jednak problemu nie ma tylko w przypadku części, które nie zaliczają się do istotnych. O ile więc z radia, dodatkowego wyposażenia czy drobnych części wnętrza nikt nas nie będzie rozliczał, o tyle sprzedaż istotnych elementów (np. silnika, kół, foteli, układu hamulcowego czy zawieszenia) może spowodować, że będziemy mieli problem z oddaniem auta na złom i wyrejestrowaniem go. Jeśli bowiem do składnicy złomu oddamy pojazd niekompletny, za każdy brakujący kilogram masy pojazdu składnica złomu może (choć nie musi) zażądać od nas zapłaty 10 zł. Jeśli zaś nie będziemy mogli oddać auta na złom albo nie będą nas satysfakcjonować warunki właściciela składnicy złomu, urząd odmówi wyrejestrowania samochodu, a to oznacza obowiązek płacenia składek na OC. Jeśli jednak z samochodu zostało nam już tylko kilka blach z polem numerowym i mamy kłopot z uzyskaniem zaświadczenia ze stacji demontażu, możemy zgłosić się do urzędu gminy, aby uzyskać zaświadczenie o całkowitej utracie pojazdu. Wiąże się to jednak z obowiązkiem uiszczenia dość wysokiej opłaty na rzecz ochrony środowiska (co najmniej kilkaset zł). Szczegółów dowiemy się we właściwym dla naszego miejsca zamieszkania urzędzie gminy.
Auto Świat
Szkoda całkowita i... dalej płacisz OC