Shell Eco-marathon

Shell Eco-marathon

W ubiegły weekend zakończył się 27. Shell Eco-marathon. W imprezie odbywającej się na niemieckim torze EuroSpeedway Lausitz wzięło udział 187 studenckich zespołów z całego świata. Uczestnicy konkursu musieli przygotować możliwie oszczędne Prototypy (niewielkie, aerodynamiczne pojazdy) lub Urban Concepty (pojazdy zbliżone kształtem do mikrosamochodów).W obu kategoriach dozwolone jest użycie silników benzynowych, wysokoprężnych, zasilanych etanolem lub ogniwami wodorowymi, a nawet energią słoneczną. Na wykorzystanie światła słonecznego zdecydowali się studenci Politecnico di Milano. Decyzja zespołu mecc-Sun okazała się trafna. Ich pojazd mógłby pokonać imponujące 1108 kilometrów, zużywając zaledwie 1 kWh. Mniej efektywne okazały się prototypy z ogniwami wodorowymi. Konstrukcja zespołu Polytech Nantes na 1 kWh byłaby w stanie pokonać 590,2 kilometra. Większą efektywnością wykazały się prototypy plug-in, których baterie ładuje się prądem z sieci. Najlepszy na 1 kWh może pokonać 842,5 kilometra. Przeciętnemu użytkownikowi samochodu "elektryczne" wartości mogą wciąż wydawać się obce. W Shell Eco-marathon biorą również udział pojazdy z silnikami benzynowymi. Ich wyniki dają lepsze wyobrażenie o skali oszczędności, jaką może przynieść optymalizacja konstrukcji. Prototyp zespołu Team Microjoule na litrze paliwa mógłby pokonać imponujące 3688,2 kilometra! Najlepszy Urban Concept, czyli czterokołowy samochód o kształcie zbliżonym do oferowanych również w Polsce mikrosamochodów, na litrze paliwa przejechałby 509,4 kilometra. Organizatorzy Shell Eco-marathon analizowali również emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Urban Concept niemieckiego zespołu proTRon emituje 1,972 g/km, natomiast najlepszy Prototyp austriackiego TERA TUGraz wydziela zaledwie 0,545 g/km. Współczesne, nawet najbardziej oszczędne samochody emitują niewiele mniej niż 100 g/km. Od lat w Shell Eco-marathonie swoich sił próbują studenci z Polski. Tegoroczna edycja była dla nich wyjątkowo udana. Najlepszy okazał się zespół SKAP2 z Politechniki Warszawskiej, który zajął czwarte miejsce w kategorii Urban Concept z wynikiem 300 km/l. 37. miejsce w klasyfikacji Prototypów zajęła drużyna SKAP1 z Politechniki Warszawskiej. Opracowany przez nią pojazd na litrze paliwa mógłby pokonać 659 kilometrów. 55. lokatę zajął zespół SiMR, również z Politechniki Warszawskiej, z wynikiem 320 km/l.
Alfa Romeo 164 Pro-Car

Alfa Romeo 164 Pro-Car

Czerwona Alfa Romeo 164 była jednym z najmniej rzucających się w oczy samochodów na wystawie zabytkowych pojazdów Techno Classica Essen. Kto z bliska obejrzał włoską limuzynę, przecierał oczy ze zdumienia. Zwyczajnie wyglądającą Alfę Romeo 164 Pro-Car można z powodzeniem zaliczyć do grona najbardziej ekscytujących pojazdów świata. Za fotelami kierowcy i pasażera znajduje się pionowo ustawiona szyba, która odgradza część pasażerską od przedziału silnikowego. W drugim z wymienionych osadzono wolnossącą jednostkę… 3.5 V10 40V. Z niewielkiego silnika wyciśnięto aż 600 KM przy 12000 obr./min. i 380 Nm przy 9500 obr./min. Parametry godne serca bolidu F1. Silnik miał być faktycznie stosowany w królowej sportu motorowego, jednak konflikt między zarządem koncernu Fiat, a francuskim zespołem Ligier, który miał zamontować motor w swoich bolidach, przekreślił wizję powrotu Alfy Romeo do F1. Pamiątką po niej pozostał doskonały motor, uchodzący za pierwszą nowoczesną jednostkę V10 w Formule 1. Zrobiono z niego użytek niedługo po ogłoszeniu regulaminu technicznego wyścigów Pro-Car. Miały w nich uczestniczyć bolidy z karoseriami popularnych modeli samochodów oraz rozwiązaniami technicznymi zbliżonymi do stosowanych ówcześnie w Formule 1. Regulamin dawał inżynierom dużą swobodę. Jednym z głównych obostrzeń była masa pojazdów - poniżej 750 kilogramów. Silniki mogły mieć maksymalnie 3,5 litra oraz 12 cylindrów. Alfa Romeo zrobiła użytek z posiadanego silnika, obudowując go karoserią stylizowaną na model 164. W 1988 roku światło dzienne ujrzał model 164 Pro-Car. Podczas testów dokonano pomiaru osiągów samochodu. Alfa Romeo 164 Pro-Car przyśpieszała do "setki" w 2,1 sekundy! Ćwierć mili pokonała w niecałe 10 sekund i osiągnęła blisko 350 km/h. Niestety samochody klasy Pro-Car nigdy nie zmierzyły się na torze. Alfa Romeo była jedyną firmą, która zdecydowała się na przygotowanie piekielnej wyścigówki. Inne zespoły z pewnością obawiały się wysokich kosztów startów. Miłośnicy włoskich samochodów sugerują, że równie odstraszająco mogła działać perfekcyjna Alfa Romeo 164…
Porsche 959

Porsche 959

Pozory mylą. Co prawda Porsche 959 wygląda jak kultowe 911 po kompleksowym tuningu, jednak ma z nim niewiele wspólnego. Inżynierom Porsche zlecono opracowanie auta, które będzie stanowiło idealną bazę do skonstruowania wyczynowego pojazdu - rajdówki grupy B. Koszty nie grały większej roli. Liczyła się przede wszystkim techniczna doskonałość konstrukcji. Zespół odpowiedzialny za przygotowanie Porsche 959 nie zawiódł. W 1985 roku firma ze Stuttgartu zaprezentowała supersamochód, którego parametry imponują nawet po 26 latach. Źródłem mocy jest tradycyjny, sześciocylindrowy, chłodzony powietrzem i olejem bokser. Ze względu na duże wysilenie zdecydowano się jednak na wodne chłodzenie głowic, które otrzymały zawory chłodzone sodem. Podwójne doładowanie wycisnęło z 2,85 litra aż 450 KM przy 6500 obr./min. i 500 Nm przy 5000 obr./min. Warto dodać, że silnik pozostał podatny na tuning. Podniesienie mocy do 550 KM nie było większym wyzwaniem. Zaawansowany układ przeniesienia napędu kierował potężny moment obrotowy do kół o największej przyczepności. W rezultacie Porsche 959 katapultuje się od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,7 sekundy! Kolejne 10 sekund wystarczy, by prędkościomierz wskazał dwukrotnie większą wartość. Przyśpieszenie ustaje dopiero przy 315 km/h! Porsche 959 imponowało także na zakrętach. Samochód otrzymał skomplikowane zawieszenie z automatyczną regulacją prześwitu oraz dwoma amortyzatorami przy każdym z kół. Supersamochód powinien być nie tylko mocny. Wpływ na osiągi oraz właściwości jezdne ma również masa. Konstruktorzy Porsche 959 ograniczyli ją do minimum, stosując aluminium, tytan, włókna węglowe oraz nomex. Zastosowanie "kosmicznych" materiałów przełożyło się na zaledwie 1450 kilogramów masy własnej pojazdu oraz… astronomiczną cenę. Do klientów trafiło w sumie 300 samochodów. W gronie szczęśliwych nabywców był m.in. Bill Gates. Leciwe Porsche 959 pozostało rarytasem zarezerwowanym dla najbogatszych. Dobrze zachowane pojazdy z niskim przebiegiem są wyceniane na ponad 200 tysięcy euro. Prezentowany na zdjęciach samochód był jedną z atrakcji targów Techno Classica Essen. Został przygotowany na zlecenie arabskiego księcia. Magnat zażyczył sobie wyjątkowego koloru nadwozia oraz najdroższych gatunków skór i drewna we wnętrzu. Zakończenia rur wydechowych zostały pokryte warstwą czystego złota. Warto dodać, że książę zlecił Porsche przygotowanie… siedmiu identycznych egzemplarzy 959!
Chevrolet Mi-ray

Chevrolet Mi-ray

Koreański oddział General Motors zaprezentował koncepcyjny model Chevroleta o nazwie Mi-ray. Prezentacja roadstera uświetnia 100-letni dorobek marki w dziedzinie projektowania aut. Nadwozie samochodu jest wykonane z włókien węglowych oraz CFRP (tworzyw sztucznych wzmacnianych włóknem węglowym). Bok rozdziela charakterystyczna, wznosząca się ku tyłowi linia ze światłami "ambientowymi", akcentującymi wyrzeźbioną sylwetkę. Zapożyczone z Monzy Le Mans, otwierające się do góry i do tyłu drzwi, zapewniają niezwykle wygodny dostęp do wnętrza. Podobnie jak sylwetka zewnętrzna, wnętrze wygląda jak zainspirowane konstrukcjami myśliwców odrzutowych. Znajdziemy tutaj mieszankę elementów ze szczotkowanego aluminium, naturalnej skóry, białej tkaniny i powierzchni przypominającej ciekły metal. Wnętrze jest chronione przez skorupę z włókien węglowych, która zapewnia wytrzymałą, ale lekką konstrukcję. Opływowa, ale w miarę sztywna, dwumiejscowa kabina otacza kierowcę i pasażera. Chociaż jej konstrukcję opracowano pod kątem kierowcy, czerpiąc inspiracje z kultowych sportowych Chevroletów, to jednak również pasażera nie pozbawiono przyjemności z jazdy. Koncepcyjny model napędzają dwa zamontowane z przodu 15-kilowatowe silniki elektryczne, zapewniające wysokie przyspieszenia i zerową emisję spalin podczas jazdy miejskiej. Silniki są zasilane przez litowo-jonowy akumulator 1,6 kWh, w którym gromadzona jest także energia odzyskiwana podczas hamowania. Napęd może być przekazywany na przednią lub tylną oś. Przy sportowym trybie jazdy Mi-ray korzysta dodatkowo z 1,5-litrowego, 4-cylindrowego silnika turbo, który napędza tylną oś. Dzięki zastosowaniu dwusprzęgłowej przekładni eliminującej przetwornik momentu, jednostka napędowa odznacza się niewielkimi rozmiarami. Przełożenia dobrano w taki sposób, aby uzyskać jak najwyższą prędkość w trybie sportowym. Z przekładnią współpracuje system start-stop.