• Mandat z fotoradaru może być wystawiony w ciągu 60 dni od chwili ustalenia sprawcy
  • Od niedawna mandat można opłacić bezpośrednio u policjanta, jednak nie gotówką, a za pomocą karty płatniczej. Tyle że nie każdy patrol ma już terminal 
  • Coraz więcej kierowców traci prawo jazdy za znaczne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym 

Mandat nie jest wcale najbardziej dolegliwą karą, która może spotkać kierowcę (czy pieszego) za popełnienie wykroczenia drogowego – to tak naprawdę forma uproszczonego ukarania, relatywnie wygodna zarówno dla domniemanego sprawcy wykroczenia, jak i dla funkcjonariusza nakładającego karę. Bo jeśli wykroczenie jest ewidentne i zbyt poważne (zdaniem funkcjonariusza lub według wytycznych jego przełożonych), żeby skończyło się na pouczeniu, alternatywą dla mandatu jest postępowanie przed sądem. Tu kary mogą być wyższe – nie 500 zł za jedno wykroczenie i do 1000 zł w razie zbiegu wykroczeń, jak w przypadku grzywny w formie mandatu, lecz do 5000 złotych, do tego dochodzi z reguły mnóstwo straconego czasu i skomplikowanych formalności.

Mandat może być nałożony w dosyć konkretnie określonych sytuacjach:

  • jeśli sprawca wykroczenia został przyłapany na gorącym uczynku lub bezpośrednio po jego popełnieniu;
  • jeśli wykroczenie zostanie stwierdzone i udokumentowane za pomocą przyrządu kontrolno-pomiarowego lub urządzenia rejestrującego (np. fotoradaru, wideorejestratora, nagrania z monitoringu miejskiego), a sprawca nie został schwytany na gorącym uczynku lub bezpośrednio potem i nie zachodzi wątpliwość, co do sprawcy czynu – w tym także, w razie potrzeby, po przeprowadzeniu w niezbędnym zakresie czynności wyjaśniających (czyli np. wyszukaniu właściciela auta na podstawie zapisów w bazach danych i ustaleniu użytkownika pojazdu w chwili popełnienia wykroczenia). 

Uwaga! Do niedawna w przypadku wykroczeń udokumentowanych zdjęciami z fotoradarów i innych urządzeń kontrolno-pomiarowych obowiązywał termin na wystawienie mandatu wynoszący 180 dni od chwili popełnienia wykroczenia. Przepisy jednak zmieniono w taki sposób, żeby służby miały więcej czasu – teraz obowiązuje termin 60 dni, tyle że nie od chwili popełnienia wykroczenia, lecz od momentu ustalenia sprawcy!

Przy okazji ostatnich zmian – jak to zwykle bywa – ustawodawca i legislatorzy narobili w przepisach potwornego bałaganu, w którym często nie odnajdują się już nawet funkcjonariusze wystawiający mandaty, np. z katalogu sytuacji, w których funkcjonariusz może je wystawić (art. 97 „Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia”), wykreślono punkt mówiący o mandatach wystawianych, jeśli funkcjonariusz stwierdzi popełnienie wykroczenia naocznie pod nieobecność sprawcy, a nie zachodzi wątpliwość co do sprawcy czynu, ale pozostawiono dalszy przepis, mówiący o tym, że w takiej sytuacji można nałożyć mandat zaoczny.

Najpoważniejsze kwestie pozostały bez zmian – domniemany sprawca wykroczenia zawsze ma prawo odmówić przyjęcia mandatu i musi być o tym pouczony ustnie lub pisemnie. W razie odmowy przyjęcia mandatu sprawa może (nie musi) trafić do sądu. 

Do niedawna mandaty dzieliły się na gotówkowe, kredytowane i zaoczne, przy czym te pierwsze były wystawiane tylko w przypadku osób, które nie miały stałego miejsca zamieszkania w Polsce, w innym przypadku funkcjonariusz nie mógł (i nadal nie może) zainkasować gotówki. Teraz jednak wprowadzono możliwość uiszczenia mandatu bezpośrednio u funkcjonariusza, tyle że nie w gotówce, lecz za pomocą terminala płatniczego i karty. 

Od przyjętego mandatu odwołać się w zasadzie już nie da

Mandat wydawany przez funkcjonariusza po uiszczeniu grzywny (dawny gotówkowy) staje się prawomocny w chwili jego opłacenia. Mandat karny kredytowany uprawomocnia się w momencie pokwitowania jego odbioru, a mandat zaoczny staje się prawomocny z datą uiszczenia grzywny w określonym na dokumencie terminie i miejscu. 

W chwili uprawomocnienia się mandatu kredytowanego w zasadzie klamka zapadła – karę trzeba uiścić, a związane z nią punkty karne lądują na naszym koncie. W zasadzie jedyną przesłanką do uchylenia prawomocnego mandatu jest sytuacja, kiedy kara została nałożona za czyn, który w rzeczywistości nie był wykroczeniem (np. za brak apteczki w aucie osobowym), albo gdy mandat przyjęła osoba, która nie ukończyła 17. roku życia.

To nie dotyczy np. sytuacji, kiedy przyjęliśmy mandat za przekroczenie prędkości, ale później doszliśmy do wniosku, że pomiar był wykonany nieprawidłowo – przekroczenie prędkości jest wykroczeniem, a przyjmując mandat, przyznaliśmy się do jego popełnienia. Wniosek o uchylenie mandatu składa się w sądzie właściwym do rozpoznania sprawy, na którego obszarze działania została nałożona grzywna. Można to zrobić w nieprzekraczalnym terminie 7 dni od uprawomocnienia się mandatu. Później żadnej dalszej możliwości odwoływania się już nie ma! 

Jeśli więc uważacie, że funkcjonariusz chce was niesłusznie ukarać, że pomiar był niewłaściwie wykonany albo proponowana kara jest zbyt wysoka, to powinniście odmówić przyjęcia mandatu, a później ewentualnie dochodzić swoich racji przed sądem. Warto jednak trzeźwo oceniać swoje szanse – bez konkretnych dowodów i rzeczowych argumentów wygrać będzie trudno.

Dodatkowy problem – sprawą będzie zajmował się sąd właściwy dla miejsca, w którym miało być popełnione domniemane wykroczenie. Jeżeli więc nie zgadzacie się z funkcjonariuszem, który zatrzymał was w czasie wakacyjnego wyjazdu na drugim końcu Polski, to tam też sprawa będzie rozpatrywana. Warto policzyć, czy związane z tym koszty i strata czasu nie sprawiają, że gra jest niewarta świeczki. Jeśli po namyśle dojdziecie jednak do wniosku, że mandat wam się należał albo będzie on prostszym rozwiązaniem, to wystarczy, że szybko zgłosicie się do macierzystej jednostki funkcjonariusza, który chciał was ukarać. Jeśli nie został jeszcze wysłany wniosek do sądu, funkcjonariusz może taki mandat wystawić. To też w jego interesie, bo oszczędzi mu to mnóstwa papierkowej roboty i ewentualnych wizyt w sądzie. 

Początkujący kierowcy mogą znacznie łatwiej stracić prawo jazdy

Wielu kierowców odmawia przyjęcia mandatu nie ze względu na to, że nie czują się winni, ale ponieważ chcą w ten sposób uniknąć przekroczenia limitu punktów karnych. Przypomnijmy: dla osób mających prawo jazdy dłużej niż rok dopuszczalny limit to 24 punkty karne. Ci, którzy są kierowcami krócej niż rok, mają limit 20 punktów. Kierowcy z dłuższym stażem po przekroczeniu limitu są kierowani na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji, czyli ponowny egzamin na prawo jazdy oraz badanie psychologiczne w celu orzeczenia istnienia lub braku przeciwwskazań do kierowania pojazdem.

Natomiast osoby z krótszym niż rok stażem muszą nie tylko ponownie zdać egzamin, lecz także znowu odbyć kurs – tak, jakby nie miały wcześniej prawa jazdy. W przypadku początkujących kierowców obowiązuje też tzw. okres próbny – prawo jazdy jest zatrzymywane również wtedy, gdy w okresie 2 lat od dnia wydania po raz pierwszy prawa jazdy popełnią oni przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji lub trzy poważne wykroczenia (m.in. stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym, przekroczenie prędkości o ponad 30 km/h). 

Odmowa przyjęcia mandatu nie chroni przed zatrzymaniem prawa jazdy

Wracając jednak do próby uniknięcia zatrzymania prawa jazdy poprzez odmowę przyjęcia mandatu i odwlekanie w ten sposób sprawy do czasu, kiedy zapisane na koncie punkty się przedawnią – ta metoda nie działa! W przypadku odmowy przyjęcia mandatu punkty i tak są wpisywane do systemu, tyle że widnieją w nim jako tymczasowe (nieaktywne). Jeżeli jednak liczba punktów aktywnych oraz tymczasowych w jakimkolwiek momencie przekroczy próg dopuszczony prawem, to po stwierdzeniu winy przez sąd kierowca i tak straci prawo jazdy, tyle że co najwyżej nieco później. 

Poza przekroczeniem dopuszczalnej liczby punktów karnych zatrzymaniem prawa jazdy grozi także m.in. przekroczenie o więcej niż 50 km/h dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym oraz przewożenie o co najmniej 3 pasażerów więcej, niż auto ma miejsc. Po zatrzymaniu prawa jazdy za powyższe wykroczenia kierujący dostaje pokwitowanie pozwalające mu prowadzić auto przez 24 godziny.

Jeśli kierujący zastosuje się do nałożonej kary, to po jej zakończeniu będzie mógł odebrać zatrzymany dokument we właściwym wydziale komunikacji. Jeżeli jednak w trakcie trwania kary zostanie przyłapany na prowadzeniu auta, kara zostanie przedłużona, a kolejna recydywa skutkuje cofnięciem uprawnień. Odmowa przyjęcia mandatu i zakwestionowanie wyniku pomiaru prędkości nie powstrzymają policjanta przed zatrzymaniem prawa jazdy!

Kary trudno uniknąć

Jeśli nie opłacisz przyjętego mandatu w terminie, nie licz na to, że unikniesz tego wydatku. Po jakimś czasie, często nawet po ponad roku, komornik ściągnie z pensji lub konta bankowego kwotę mandatu plus co najmniej kilkadziesiąt złotych kosztów albo zgłosi się do ciebie poborca skarbowy. Zaległe mandaty są też potrącane ze zwrotów podatku PIT. 

Jeżeli nie przyjmiesz mandatu i sprawa trafi do sądu, to ten prawdopodobnie wyda na podstawie dokumentów nadesłanych przez policję, ITD czy straż miejską, bez wysłuchania drugiej strony, tzw. wyrok nakazowy, z reguły zgodny z sugestią wnioskodawcy. Bez obaw – ten o niczym nie przesądza, pod warunkiem że w terminie wskazanym na pouczeniu zgłosisz wobec niego sprzeciw. Jeśli w porę nie odbierzesz z poczty poleconego – przegrałeś!

Kary za wybrane wykroczenia drogowe

Naszym zdaniem

Od wielu lat trwają dyskusje nad zaostrzeniem kar za wykroczenia drogowe – i zapewne w końcu to nastąpi. Choć przywykliśmy do narzekania na wysokość mandatów, to prawda jest taka, że w Polsce na tle innych krajów są one niskie, nawet w odniesieniu do naszych dochodów. Ze statystyk wynika, że kierowcy najwyraźniej przestali się już nawet bać zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym.