Czy to możliwe? Tak. Czy to nie za późno? Owszem. W Singapurze już dziś kursują autonomiczne taksówki. To, nad czym jeszcze trzy lata temu eksperymentowano w działach badawczo-rozwojowych i uważano za pieśń przyszłości, dziś jeździ już po ulicach, a koncerny motoryzacyjne wdrażają systemy zastępujące kierowcę do samochodów dostępnych w salonach. Ciekawa inicjatywa może więc być za trzy lata projektem spóźnionym.

Pionierski projekt przedstawiły Fundacja Ulicy Piotrkowskiej wspólnie z Politechniką Łódzką oraz Politechniką Warszawską przy wsparciu międzynarodowego studia projektowego One/One Lab z Łodzi polskiego stylisty Jacka Chrzanowskiego.

Projekt zakłada stworzenie floty 4-6-osobowych pojazdów komunikacji publicznej, poruszających się z niewielką prędkością po dwukilometrowym odcinku ulicy Piotrkowskiej, który obecnie wyłączony jest z ruchu samochodowego, a dostępny wyłącznie dla pieszych i rowerzystów. Samochody (po raz pierwszy nazwa ta wydaje się adekwatna) będą poruszać się bez kierowców po wirtualnym torze, współdzielonym z rowerzystami i autami dostawców oraz służb.

Auta reprezentować mają tzw. czwarty poziom automatyki, na którym pojazd wykrywa sytuacje i rozwiązuje zadania krytyczne z punktu widzenia bezpieczeństwa bez udziału kierującego. Potrafi lokalizować i omijać przeszkody, hamować, ruszać w warunkach drogowych i ruchu ulicznym. Brzmi to wciąż jeszcze jak scenariusz filmu „Christine" wg Stephena Kinga czy „Ja, Robot” wg Isaaca Asimova, ale jest absolutnie realne, nawet przy obecnym stanie wiedzy technicznej. Mamy bezzałogowe, programowane traktory, autonomiczne prototypy aut Tesli, Google’a, Toyoty testowane na publicznych drogach.

Toyota, stawiająca na system tzw. connected cars i integrację systemów łączności satelitarnej samochodów, ma zdaniem analityków największe szanse na odniesienie biznesowego sukcesu dzięki nowym technologiom. Flota autonomicznych samochodów, która w ramach projektu Google od 2012 roku przemierzyła niemal 3 miliony kilometrów, składała się z hybrydowych Priusów i Lexusów RX 450h, a James Kuffner, jeden z twórców Google Car, jest dziś dyrektorem technicznym Toyota Research Institute. Sama firma Lexus testowała już Lexusa GS wyposażonego w system automatycznego prowadzenia w ruchu drogowym w aglomeracji tokijskiej.

Właściwie w rozwój nowej gałęzi zaangażowali się wszyscy: Francuzi, Amerykanie, Japończycy i Niemcy. System autonomicznych taksówek ma ruszyć w Singapurze już w 2018 roku, podobne systemy planowane są w miastach Belgii, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch. Dlaczego więc samochody autonomiczne nie mogłyby kursować niedługo po Polsce? Przedstawiciele Politechniki Łódzkiej, Politechniki Warszawskiej i Fundacji Ulicy Piotrkowskiej uważają, że na wdrożenie i homologację systemu potrzeba trzech lat.

Projekt zakłada, że pojazdy będą autami elektrycznymi typu plug-in z podzespołami rekuperacji energii oraz panelami słonecznymi w poszyciu dachu. Pomysłodawcy i inżynierowie naszkicowali ścieżkę finansowania projektu z programów dotacyjnych oraz przedstawili listę firm zainteresowanych udziałem w inwestycji. Niezbędnym partnerem będzie jednak gmina Łódź, która nie wyraziła jeszcze zainteresowania współfinansowaniem takiej floty transportu publicznego.

Na Wydziale Elektroniki Politechniki Łódzkiej odbyło się sympozjum, gdzie przedstawiono projekt dziennikarzom i osobom zainteresowanym inicjatywą. Gospodarzem był dr hab. Sławomir Wiak – rektor Politechniki Łódzkiej, dyrektor Instytutu Mechatroniki i Systemów Informatycznych, Politechnikę Warszawską reprezentował prof. dr hab. Włodzimierz Choromański – kierownik Zakładu Systemów Informatycznych i Mechatronicznych w Transporcie PW.

Zdecydowanie najciekawszą częścią sympozjum była prezentacja Jacka Chrzanowskiego, Aldo Schurmana i Rezy Schala, którzy przedstawili wizje nowych pojazdów autorstwa zespołu studia projektowego One/One Lab. Widać w nich potrzebę wybiegania w przyszłość i szukania rozwiązań zaspokajających potrzeby użytkowników następnej dekady. Dyskusyjnym, ale interesującym elementem, znanym już ze stworzonego przez ten zespół słynnego konceptu superauta Syrma, jest rezygnacja z szyb, a zastąpienie ich systemem kamer zewnętrznych i półprzejrzystych wyświetlaczy na wewnętrznych ścianach pojazdu. Stwarza to ogromne możliwości wykorzystania aplikacji rozszerzonej rzeczywistości. Możliwe będzie wyświetlanie nazw czy menu mijanych restauracji, opisów zabytków, pokazanie pasażerom jadącym w dzień widoku Piotrkowskiej nocą lub kamienic oświetlonych podczas Festiwalu Światła. Brawo młodzi designerzy, którzy popisali się taką wyobraźnią, która wprawiła w zakłopotanie szacownych profesorów! Ten projekt ma szansę, jeśli młodzi przekonają do niego starsze pokolenie. Warto wspierać tę inicjatywę, zwłaszcza w perspektywie wystawy EXPO 2022, która być może odbędzie się w Łodzi.