Niemal codziennie można usłyszeć o tysiącach nieodpowiedzialnych kierowców, którzy po pijanemu prowadzą auta. Statystyki mówią o ponad 173 tys. nietrzeźwych zatrzymanych w ubiegłym roku.Brzmi to zastraszająco, choć więcej niż 70 tys. spośród tych osób to rowerzyści, a niemal 28 tys. przypadków dotyczyło prowadzenia pojazdów w tzw. stanie po użyciu alkoholu.

Co kryje się pod określeniem „stan po użyciu alkoholu”? Chodzi tu o kierujących, u których stwierdzono zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu odpowiadającą stężeniu we krwi (lub prowadzącą do niego) na poziomie od 0,2 do 0,5 promila. Warto sobie uświadomić, że na takim wykroczeniu – w wyniku niekorzystnego zbiegu okoliczności – można przyłapać niemal każdego.

W czasie rutynowych kontroli policjanci używają sprzętu mierzącego stężenie alkoholu w wydychanym powietrzu. Żeby osiągnąć wynik, który według specjalnych przeliczników odpowiada wspomnianej wcześniej zawartości alkoholu we krwi, wystarczy mieć w ustach naprawdę śladowe ilości alkoholu – takie, jakie przez pewien czas występują choćby po zjedzeniu batonika czy przepłukaniu ust płynem odświeżającym oddech.

Oczywiście, stężenie alkoholu we krwi jest wtedy niemal niewykrywalne, ale już sam wynik pomiaru alkomatem bywa traktowany przez sądy jako wystarczający dowód popełnienia wykroczenia (od 0,2 do 0,5) lub przestępstwa (pow. 0,5 promila). Osobny problem to kierowcy, którym wydaje się, że są trzeźwi, bo po kilku lub kilkunastu godzinach od spożycia alkoholu nie wykazują już żadnych objawów upojenia. Tymczasem jego stężenie w ich krwi nadalprzekracza normę. Taki stan w skrajnych przypadkach może utrzymywać nawet przez dobę od zakończenia „imprezy”.

Jeśli badanie alkomatem podczas policyjnej kontroli wykazuje, że w powietrzu wydychanym przez kierowcę znajduje się choć trochę alkoholu (nawet jeśli stężenie mieści się w granicach dopuszczonych przez prawo), to funkcjonariusz z reguły wykonuje po 15 minutach kolejny pomiar. Ma to wykluczyć przypadek, że wynik badania został zafałszowany przez alkohol, który trafił do jamy ustnej np. wraz z cukierkiem czy batonikiem. Jeśli stężenie rośnie, sprawa jest oczywista – kierowcę trzeba ukarać.

A co stanie się, jeśli pierwszy pomiar dał wynik powyżej normy, a po kwadransie stężenie alkoholu spadło do zera? Tak szybko nie wytrzeźwieje nikt, kto rzeczywiście był pijany, jednak zerowy wynik drugiego pomiaru nie zawsze oznacza koniec problemów. Wielu policjantów zatrzymuje prawo jazdy i kieruje sprawę do sądu, tłumacząc, że nie do nich należy rozstrzyganie, który pomiar był prawidłowy.

Na szczęście już niebawem wejdzie w życie zarządzenie Komendanta Głównego Policji nr 738 z 21 czerwca 2011 r.), w którym sprecyzowano, że w takiej sytuacji policjant zobowiązany jest do niezwłocznego wykonania trzeciego pomiaru. Jeśli i ten nie wykaże zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu, funkcjonariusz ma przyjąć, że kierujący jest trzeźwy.

Ostrzegamy przed korzystaniem z tzw. kalkulatorów trzeźwości, czyli tabel, programów czy też stron internetowych pokazujących, po jakim czasie od spożycia określonej ilości alkoholu można usiąść za kierownicą.

Wprawdzie rzeczywiście przyjmuje się, że przeciętny człowiek „spala” ok. 0,15 promila na godzinę, jednak w praktyce bywa z tym różnie. Czasem – z różnych powodów – alkohol może utrzymywać się w organizmie przez wiele godzin. Uwaga! Dobre samopoczucie rankiem po zakrapianym wieczorze bywa bardzo złudne. I przeciwnie –to właśnie dotkliwy kac może oznaczać, że stężenie alkoholu zbliża się do zera.