Sprawca zgadza się, że je popełnił, akceptuje wysokość grzywny zaproponowaną przez przedstawiciela władzy (policjanta, strażnika miejskiego, leśnego itd.) i wszystko (poza opłaceniem przekazu na poczcie) mamy z głowy. Było, minęło.Mandat jest więc znakomitym rozwiązaniem i dla władzy, i dla sprawcy. Obu stronom oszczędza fatygi i wydatków, w tym przede wszystkim uczestniczenia w postępowaniu sądowym. Warto też zauważyć, że z punktu widzenia ukaranego liczy się nie tylko fatyga. Mandat niejako wygasza postępowanie w sprawie o wykroczenie, zanim zacznie się ono na dobre. Całe zajście zostaje jakby zbagatelizowane – ot, doszło do zagapienia się, pomyłki, ale sprawca przyznał się, wyraził skruchę, obiecał poprawę, więc możemy o wszystkim zapomnieć. Jeśli sprawa o wykroczenie trafi do sądu, jest już zupełnie inaczej. Niby chodzi o drobną sprawę, ale jednak to przecież sąd! Kiedy wszystko zakończy się niepomyślnie, czyli prawomocnym wyrokiem skazującym, nie zawsze będziemy już mogli zaznaczyć kwadracik „niekarany” we wszystkich kwestionariuszach podtykanych do wypełnienia przez liczne (nie tylko państwowe) instytucje. Wprawdzie chodziło tylko o wykroczenie, ale nie zawsze kwestionariusze przewidują miejsce na dodatkowe wyjaśnienia. Za wykroczenie, ale karany!Pamiętając o tym, łatwiej zrozumieć, dlaczego funkcjonariusz, proponując nam przyjęcie mandatu, w jakiejś mierze idzie nam na rękę. Nie wolno zapominać, że nie ma on obowiązku wymierzania kary. Choćbyśmy błagali go na kolanach albo stanowczo żądali natychmiastowego ukarania, może uznać, że nie podejmuje się oceny naszego wykroczenia i dlatego przekazuje sprawę do rozpatrzenia przez niezawisły sąd. Koniec, kropka – spotkamy się na sali sądowej (przy czym funkcjonariusz będzie pojawiał się tam w swoich godzinach pracy).Oczywiście, nie oznacza to, że musimy zgadzać się z każdym jego rozstrzygnięciem – zawsze mamy prawo odmowy przyjęcia mandatu i dochodzenia swoich praw przed sądem. Zwykle jednak lepiej „uderzyć w skruchę”, poprosić o łagodny wymiar kary, przyjąć mandat i zapomnieć o wszystkim. Pamiętajmy, że rozmowa z policjantem na temat popełnionego wykroczenia ma zasadniczy wpływ na wymiar kary i nie wynika to z widzimisię policjanta, ale z obowiązujących go przepisów! Taka rozmowa to nie eliminacje do telewizyjnego teleturnieju. Nie starajmy się popisywać inteligencją, wiedzą (w szczególności prawną!) czy elokwencją. Lepiej krótko i sensownie odpowiadać na ewentualne pytania, pamiętając, że wszystko może być użyte przeciwko nam. Niewskazane są głupie wymówki, a tym bardziej próby „postraszenia” czy powoływania się na znajomości. Każdy policjant czy strażnik ma z tym do czynienia na co dzień.Warto też zachować umiar w znajdowaniu wytłumaczeń „nie do podważenia”. Można wprawdzie wyjaśnić policjantowi, że danego dnia auta używał Pietia Smirnow ze Lwowa, ulica Kijowska 6/82, którego poznaliśmy dzień wcześniej na rybach i tak polubiliśmy, że pożyczyliśmy mu samochód nieodpłatnie. Pamiętajmy jednak, że może trafić się „skrupulant”, który sprawdzi, że nikt taki nigdy nie przekraczał granicy Polski, a wtedy szybko możemy dostać wezwanie w sprawie, za którą grożą znacznie wyższe kary niż za niewłaściwe parkowanie.Podpisałeś? To zapłać!Jedno z częstych pytań do redakcji brzmi: czy można odwołać się od mandatu? Kolejny więc raz przypominamy – na negocjowanie zasadności mandatu i jego wysokości jest czas, kiedy stoimy oko w oko z policjantem (strażnikiem itp.), który ma nas ukarać. Jeśli się z nim nie zgadzamy, nie należy przyjmować mandatu, a wtedy sprawą zajmie się sąd. Warunkiem nałożenia grzywny w postaci mandatu karnego jest wyrażenie przez sprawcę wykroczenia zgody na jego przyjęcie. W chwili, kiedy taką zgodę wyrażamy, mandat staje się prawomocnym rozstrzygnięciem i na wszelkie nagocjacje jest już za późno. Jedyna możliwość uniknięcia kary (czyli zapłacenia grzywny) to tzw. uchylenie mandatu, ale prawo dopuszcza taką możliwość tylko w jednym wypadku: kiedy grzywnę nałożono za czyn nie będący wykroczeniem. Uchylenia takiego może dokonać sąd, na obszarze którego grzywna została nałożona, na wniosek ukaranego złożony w ciągu 7 dni od przyjęcia mandatu. To jednak dotyczy raczej spraw w rodzaju publicznego zwymyślania zastępcy starosty, kiedy można po cichu liczyć, że sąd też go nie lubi…W przypadku ruchu drogowego wykroczenia są zdefiniowane bardzo precyzyjnie.Skarbówka nie darujeNa zapłacenie mandatu mamy 7 dni od daty wystawienia. Niektórzy płacą grzywnę od razu, inni chowają „kwit” do szuflady w nadziei, że wszystko „rozejdzie się po kościach”. Niestety, sposób, który kilka lat temu przynosił często dobre rezultaty, teraz zupełnie nie działa. Sprawiły to chyba te przeklęte komputery, które nie umieją chować spraw do szuflady… Teraz urząd wojewódzki – po stwierdzeniu, że pieniądze nie pojawiły się na odpowiednim koncie – kieruje do urzędu skarbowego (właściwego ze względu na miejsce zamieszkania ukaranego) tzw. tytuł wykonawczy, na podstawie którego skarbówka wszczynaadministracyjną egzekucję należności.W teorii tytuł wykonawczy może zostać wysłany już po kilkunastu dniach od wykroczenia, w praktyce jednak urzędy wojewódzkie powiadamiają skarbowców dopiero po kilku miesiącach, a nawet po roku. Skarbówka sama decyduje, w jaki sposób ściągnie należność. Może „zaatakować” nasze wynagrodzenie (pracodawca nie ma prawa odmówić), rachunek bankowy, a nawet świadczenia z ubezpieczenia społecznego (renty, zasiłki itd.).W ostateczności do drzwi zastuka poborca podatkowy, by zająć ruchomości. Zła wiadomość: skarbówka doliczy do mandatu koszty egzekucji, które sama naliczy. Dobra wiadomość: nie grożą nam żadne odsetki za zwłokę!Wezwanie to nie mandatZ mandatem mylone są niekiedy wezwania od straży miejskiej znajdowane pod wycieraczką na przedniej szybie samochodu. Nie są to oczywiście mandaty (bo mandat trzeba przyjąć i podpisać!), ale zaproszenia do rozmowy mającej na celu ustalenie, kto popełnił wykroczenie (najczęściej chodzi o niewłaściwe parkowanie) stwierdzone przez strażników. Wezwanie takie można zignorować (nie kwitowaliśmy w żaden sposób jego przyjęcia), licząc się jednak z tym, że zmniejszamy szanse za załatwienie sprawy w formie mandatu karnego. Na pewno nie powinno się za to ignorować wezwania doręczonego za pośrednictwem poczty (może dotyczyć parkowania, często dotyczy też wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary). Jeśli wyrzucimy je do kosza, policja lub straż po prostu skieruje sprawę do właściwego sądu i zostaniemy ukarani za wykroczenie, często nawet bez wzywania na rozprawę (np. gdy sąd będzie miał problemy z ustaleniem aktualnego adresu do korespondencji). Mimo wszystko lepiej spróbować zakończyć sprawę mandatem (możliwość zaznaczenia rubryki „niekarany przez sąd” może się nam jeszcze w życiu przydać…). Nie wolno więc zwlekać ze zgłoszeniem się do wzywającego nas organu władzy, bowiem nałożenie grzywny w postaci mandatu karnego może nastąpić (w opisanej sytuacji) w ciągu 30 dni od stwierdzenia, że wykroczenie zostało popełnione. Później z mocy prawa sprawa musi trafić do sądu (to właśnie dlatego wyrzucenie wezwania spod wycieraczki może jednak okazać się błędem).Zgłaszając się do oddziału policji czy straży, mamy do wyboru wskazanie sprawcy (czyli najczęściej siebie samego), co nakazuje nam art. 78 ust. 4 kodeksu drogowego, lub odmowę jego wskazania. W tym drugim wypadku możemy zostać ukarani za czyn stanowiący wykroczenie z art. 65 § 2 kw (najczęściej mandatem w wysokości do 500 zł), ale za to na pewno nie dostaniemy punktów karnych! Uwaga! Funkcjonariusz wcale nie musi karać nas mandatem, może też skierować sprawę do sądu. Lepiej więc grzecznie zasłaniać się niepamięcią, niż dawać do zrozumienia, że „wiem, ale nie powiem”. Masz prawo do…nieprzyjęcia grzywny nałożonej w postaci mandatu karnego, jeżeli jesteś przekonany, że nie popełniłeś zarzucanego ci czynu, nie zgadzasz się z przedstawioną przez funkcjonariusza kwalifikacją prawną bądź też uważasz, że wysokość grzywny jest nieadekwatna do wykroczenia.nieprzyjęcia mandatu, jeśli sądzisz, że na drodze nie ma możliwości wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia albo pomoc ze strony prawnika (adwokata) może poprawić twoją sytuację. Każdy może dochodzić swoich praw przed sądem.uchylenia mandatu, jeśli grzywna nałożona została za czyn niebędący wykroczeniem (wymaga odwołania się w ciągu 7 dni od otrzymania mandatu do sądu, na obszarze którego grzywna została nałożona).wystąpienia do urzędu skarbowego z prośbą o rozłożenie należności wynikającej z niezapłaconej grzywny na raty. Musi być ona jednak rozsądnie uzasadniona – urząd może przychylić się do prośby sporadycznie dorabiającego studenta, ale na pewno nie uwzględni błagań ukaranego, który zarabia miesięcznie kilka tysięcy złotych. Z takim wnioskiem najlepiej wystąpić natychmiast po otrzymaniu wezwania do zapłaty, a nie po otrzymaniu piątego upomnienia czykiedy poborca puka już do drzwi.