Mandat karny to bardzo często stosowana forma karania kierowców. Ze statystyk wynika, że w sumie w 2017 roku otrzymali oni ich aż 3,6 mln. Teraz, zgodnie z nowymi zasadami, które weszły w życie 15 listopada, na zapłacenie mandatu kierowca będzie miał nie tydzień, lecz dwa tygodnie. To, zdaniem ustawodawcy, ułatwi ukaranym dochowanie terminu, który wcześniej mógł być zbyt krótki.

Co znacza przyjęcie mandatu?

Jednak zanim przyjmie się mandat, lepiej się zastanowić: w większości przypadków nie można się od niego odwołać, a jeśli jest to mandat za stłuczkę, jego przyjęcie oznacza zrzeczenie się roszczeń od innych uczestników tego zdarzenia. Jednak zazwyczaj przyjęcie mandatu to najwygodniejsza forma załatwienia sprawy. Mandat to kara wygodna dla obu stron: winowajcy, np. kierowcy, który jechał za szybko, ale też dla organów ścigania – kierowca nie musi chodzić do sądu, co jest stresujące, ale też sąd nie musi zajmować się drobnymi wykroczeniami.

Niemniej warto wiedzieć, co oznacza dla nas podpis na druczku mandatowym – czasem jest to optymalne rozwiązanie, a czasem wręcz przeciwnie. Decyzję należy podejmować świadomie, bo od przyjętej kary w zasadzie nie sposób się wykręcić, a przyznanie się do wykroczenia (tym właśnie jest przyjęcie mandatu) może nas postawić w bardzo niewygodnej sytuacji np. w sporze z ubezpieczycielem, choćby w kwestii tego, kto spowodował wypadek.

Za co dostaniemy mandat?

Za jedno złamanie prawa nie możemy być ukarani dwa razy, a zatem jeśli dostaniemy i przyjmiemy mandat, nie grozi nam sąd – i odwrotnie. Mandat można jednak dostać tylko za niewielkie wykroczenia, przy czym do tej kategorii należy większość wykroczeń drogowych.

W wyjątkowych sytuacjach, jak np. brawurowa jazda w obszarze zabudowanym lub świadome powodowanie niebezpiecznych sytuacji, może się zdarzyć, że policjant w ogóle nie będzie chciał z nami rozmawiać, tylko od razu wypisze wniosek do sądu.

A tam grozi nam grzywna 5 tys. zł, czyli więcej, niż wynosi najwyższy mandat (1000 zł za kumulację dwóch lub więcej wykroczeń). A zatem za spowodowanie stłuczki można dostać mandat, ale za spowodowanie wypadku (czyli gdy ktoś jest ranny albo straty materialne są bardzo duże) – już nie.

Jakie są terminy na wystawienie mandatu?

Mandaty wystawiane są najczęściej od ręki, przy czym maksymalny termin wystawienia mandatu sprawcy złapanemu na gorącym uczynku to 14 dni. Jeśli chodzi o mandaty za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary, maksymalny termin wystawienia mandatu to 180 dni.

Jeśli z dowolnych przyczyn nie da się we właściwym terminie wystawić mandatu, ukarać sprawcę wykroczenia może tylko sąd. W praktyce grzywna (bo to już nie mandat) ma podobną wysokość do mandatu, jaki należy się za dane wykroczenia, lub jest trochę wyższa. Do tego zwykle dochodzi kilkadziesiąt złotych kosztów sądowych. Uwaga! Straże gminne niekiedy naciągają terminy, bo pieniądze z mandatów trafiają do budżetów gmin, a grzywny orzekane przez sądy – do skarbu państwa.

Czy od mandatu można się odwołać?

Mandat staje się prawomocny z chwilą jego przyjęcia, dlatego ważne jest, aby zastanowić się przed złożeniem podpisu. Jest to ważne szczególnie wtedy, gdy dojdzie do stłuczki. Przyjęcie mandatu oznacza przyznanie się do winy i skutkuje nie tylko karą finansową w wysokości 300 czy 500 zł, lecz także powoduje zrzeczenie się roszczeń od pozostałych uczestników kolizji.

Innymi słowy: jeśli przyjęliśmy mandat, to naprawiamy samochód za własne pieniądze lub korzystamy ze swojej polisy autocasco (uwaga, niektórzy ubezpieczyciele znacząco obniżają odszkodowanie za rażące naruszenie przepisów; warto to sprawdzić w warunkach ubezpieczenia konkretnej polisy). Jeśli to druga strona przyjmie mandat, dostaniemy odszkodowanie z cudzego ubezpieczenia OC. To robi różnicę!

Od mandatu można się odwołać w terminie 7 dni i tylko wtedy, gdy został on nałożony za czyn niebędący wykroczeniem. Przykład: przyjęliśmy mandat za przekroczenie prędkości – nie przysługuje nam prawo do odwołania, nawet jeśli po czasie stwierdzimy, że jechaliśmy przepisowo. Jeśli jednak dostaliśmy mandat za jedzenie kanapki w czasie jazdy w swoim prywatnym aucie, można się od tego odwołać, bo to nie jest wykroczenie.

Jak zapłacić mandat?

Kierowca mający adres zameldowania na terytorium Polski nie ma prawa zapłacić mandatu gotówkowego. Jedna z opcji to mandat kredytowy, na którego opłacenie zgodnie z nowymi regulacjami mamy 14 dni od chwili przyjęcia mandatu (dotąd było to 7 dni). Druga możliwość to użycie karty kredytowej. Od 1 lutego każdy radiowóz patrolu drogowego powinien być wyposażony w terminal płatniczy. Dzięki temu za mandat można zapłacić na miejscu bezgotówkowo, kartą płatniczą lub smartfonem poprzez aplikację Blik. To dobra wiadomość również dla samych policjantów i obcokrajowców, którzy muszą dokonać płatności na miejscu, a często nie mają potrzebnej kwoty w złotówkach.

Co się stanie, jeśli nie zapłacisz mandatu?

To zależy od miejsca zamieszkania. Pierwsza możliwość jest taka, że po jakimś czasie (czasem pół roku, czasem rok po przyjęciu mandatu) komornik ściągnie z pensji lub konta bankowego kwotę mandatu wraz z kosztami egzekucji - zwykle rzędu kilku złotych za każde 100 zł grzywny. Druga opcja to interwencja poborcy skarbowego, który może zaprosić winnego do urzędu i nakazać zapłacenia mandatu. Możliwe jest też zmniejszenie ewentualnego zwrotu nadpłaty podatku o zaległe mandaty. Ewentualnie może poborca podatkowy może też przyjść do domu, co kosztuje kilkanaście złotych więcej. Konsekwencje są więc raczej niewielkie, a koszty umiarkowane.

Jeśli nie przyjmiesz mandatu za wykroczenie drogowe

Wówczas policjant, strażnik gminny lub inspektor ITD ma obowiązek wysłać do sądu (niestety, właściwego dla miejsca popełnienia wykroczenia, a nie zamieszkania sprawcy) wniosek o ukaranie. Sąd może proponowaną karę zmniejszyć, zwiększyć lub uznać naszą niewinność albo też sprawę umorzyć – ale to do nas należy przedstawienie argumentacji, która mogłaby doprowadzić do korzystnego rozwiązania.

Jak już wspominaliśmy – na nałożeniu kary w formie mandatu najbardziej zależeć może strażnikom miejskim i gminnym, bo kara zasila budżet gminy, na której terenie popełniliśmy wykroczenie, tymczasem grzywna zasądzona przez sąd trafia do budżetu państwa.

Mandaty nakładane przez policjantów i tak zasilają kasę państwową, ale dla funkcjonariusza ta forma załatwienia sprawy jest wygodniejsza. Jeśli skieruje on wniosek do sądu, prawdopodobnie będzie musiał tracić czas na składanie zeznań.

Mandat za niewskazanie kierującego

To sugerowana przez ITD metoda uniknięcia punktów karnych, które groziłyby utratą prawa jazdy. Dotyczy to wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradar. W praktyce kierowca godzi się na mandat wyższy o 100 zł za niewskazanie osoby kierującej samochodem (nie jest to wykroczenie drogowe i nie ma za to punktów karnych) i płaci 400 zł mandatu zamiast 300 zł, dostaje także 8 punktów karnych – taki zestaw kar należy się za przekroczenie prędkości np. o 44 km/h.

Warto jednak wiedzieć, że opłacenie mandatu za niewskazanie kierującego, z punktu widzenia przepisów, nie powinno kończyć sprawy wykroczenia drogowego! Jeśli ITD po opłaceniu mandatu za niewskazanie sprawcy przestanie się zajmować przekroczeniem prędkości, to wynika to tylko z tego, że wpłacona kwota zaspokoiła roszczenia danej służby. Może się zdarzyć, że po jakimś czasie funkcjonariusze wrócą do sprawy.