Największe ryzyko kolizji z rowerzystą występuje w miastach, w których ostatnio powstało wiele ścieżek rowerowych. Niby są oddzielone od ulic, jednak w wielu miejscach przecinają się z nimi. Przejazd dla rowerów to dla kierowcy nic innego, jak skrzyżowanie rozbudowane o jeszcze jedną niezależną drogę, po której dodatkowo poruszają się z często dużą prędkością mniejsze obiekty, a zatem mniej widoczne niż samochody. I do tego mają pierwszeństwo, z którego bez pardonu korzystają, często nie zachowując minimum ostrożności.

Skręcasz, kierowco? Uważaj!

Szczególna okazja, żeby „zdjąć” rowerzystę i nabawić się kłopotów, pojawia się, gdy jedziemy wzdłuż chodnika, z którego wydzielono drogę dla rowerów i zamierzamy ją przeciąć, skręcając w prawo. Rower porusza się znacznie szybciej niż pieszy, przed skrzyżowaniem nie zwolni, a jeśli nadjeżdża z tyłu, nie widać go w lusterkach.

Rada: obserwuj ścieżkę rowerową, wzdłuż której jedziesz na długo przed skrętem. Nie masz pewności, czy ktoś nią jedzie? Zatrzymaj się! Jakkolwiek jeden z przepisów kodeksu drogowego każe kierowcy „ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe” („znajdującemu się na”, czyli: kto pierwszy, ten lepszy), to jednak drugi nakazuje ustąpić rowerzyście jadącemu „na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów...” i nie pozostawia najmniejszych wątpliwości interpretacyjnych.

Przejazd, czyli mogą jechać

Rozróżnijmy przejście dla pieszych (pasy; tzw. zebra z dodatkowym znakiem pionowym), po którym rowerzyści powinni przeprowadzać rowery, od przejazdu dla rowerów, który zwykle jest obok przejścia. Po przejeździe rowerowym kierowcom jednośladów wolno jechać i nie warto z tym dyskutować. Inna sprawa, że rowerzysta zbliżający się do przejazdu (czyli skrzyżowania drogi rowerowej z samochodową) powinien dla własnego dobra zwolnić, a często o tym zapomina albo zwyczajnie... oszczędza prędkość.

Uwaga: zasadniczo rowerzyści nie mają prawa przejeżdżać po pasach, ale wyjątek obejmuje dzieci do lat 10 kierujące rowerem oraz ich starszych opiekunów, również kierujących rowerem!

Ustąpić jadącemu na wprost

Co to znaczy ustąpić rowerzyście jadącemu na wprost? Jeśli stoimy na skrzyżowaniu na czerwonym świetle i chcemy skręcić w prawo, a obok po prawej stronie pomiędzy naszym autem a krawężnikiem stoi rowerzysta i nie sygnalizuje skrętu, to po zmianie świateł lepiej go „wypuścić”.

Jeżeli ostro ruszymy i zaczniemy skręcać, a on pojedzie prosto i dojdzie do kolizji – nasza wina. Z tym kontrowersyjnym przepisem wiąże się inny, który pozwala rowerzystom wyprzedzać inne niż rower powoli jadące pojazdy z ich prawej strony. Oznacza to, że cyklista ma prawo przeciskać się pomiędzy samochodami a krawężnikiem z prawej strony aut.

Jeśli więc kierowca samochodu nie zauważy, że w martwym polu lusterek ma rowerzystę i zacznie skręcać, dojdzie do kolizji z winy kierowcy. Jednak – dobrze, żeby rowerzyści zdawali sobie z tego sprawę – nie każdy przypadek jest tak oczywisty! Jakkolwiek rzeczywiście rowerzystom wolno wyprzedzać z prawej, to jednak inny przepis kodeksu zabrania wyprzedzania pojazdów sygnalizujących skręt w prawo z prawej strony i wyprzedzanie z lewej sygnalizujących skręt w lewo.

W sytuacji gdy wokół jest dużo rowerzystów, a planujesz skręt w prawo, zawczasu włącz kierunkowskaz! Wówczas nie wolno cię wyprzedzić z prawej, a jeśli ktoś zamierza to zrobić, jadąc rowerem, to cóż – ryzykuje głównie własne zdrowie.

Zasady ruchu na skrzyżowaniu

Rowerzysta bezpośrednio przed skrzyżowaniem i na nim, jeśli jedzie ulicą i nie wyznaczono w tym miejscu drogi dla rowerów, ma prawo poruszać się środkiem pasa ruchu, jeśli pas ten umożliwia opuszczenie skrzyżowania w więcej niż jednym kierunku. Dotyczy to też motocyklistów i nie ma co na nich trąbić – ich prawo.

Doświadczeni rowerzyści często w takich warunkach jadą z premedytacją w taki sposób, że nie da się ich wyprzedzić. To może irytować, szczególnie jeśli cyklista jedzie powoli, ale takie jego prawo.

Ważne: rowerzystę na ulicy obowiązują te same zasady pierwszeństwa przejazdu, które dotyczą kierowców innych pojazdów.

Rowerzysta na buspasie

Jeśli oznakowanie nie wskazuje inaczej, rowerzyści i motocykliści nie mają prawa poruszać się po buspasie. Jeżeli poza buspasem jest tylko jeden „publiczny” pas ruchu dla wszystkich innych pojazdów, to rowerzysta ma prawo, a nawet jest zmuszony do tego, żeby... blokować ruch. Pamiętajcie, że cyklistę można wyprzedzać tylko w warunkach umożliwiających zachowanie odstępu minimum jednego metra.

Rowerzyści na ścieżkę i... chodnik

Jeżeli w kierunku, w którym porusza się rowerzysta, prowadzi droga dla rowerów (ścieżka rowerowa), to ma on obowiązek nią się poruszać. Rowerzyści często niechętnie korzystają z udogodnień tego rodzaju, twierdząc (nie bez racji), że ścieżka obok chodnika jest bardzo niebezpieczna (piesi wchodzą im pod koła). Prawo mówi jednak wyraźnie: jest ścieżka, jest obowiązek, żeby z niej korzystać.

Są jeszcze inne sytuacje, w których cykliście wolno, a nawet powinien on odpuścić sobie jazdę rowerem po ulicy: ma do tego prawo podczas deszczu, gołoledzi lub innych niebezpiecznych warunków pogodowych, a także na obszarze zabudowanym, gdy na ulicy, która prowadzi wzdłuż chodnika (o szerokości powyżej 2 metrów), dopuszczalna jest prędkość wyższa niż 50 km/h. Obowiązek korzystania z chodnika (jeśli pozwala na to jego szerokość), dotyczy cyklistów, gdy opiekują się dziećmi w wieku do 10 lat, również jadącymi na rowerze.

Dziecko na rowerze

Dziecko w wieku do 10 lat jest traktowane jako pieszy. Może korzystać i z chodnika, i z drogi dla samochodów (jeśli chodnika nie ma), ale tylko pod opieką starszej osoby i na takiej zasadzie, jak pieszy – czyli lewą stroną, „pod prąd”. Również osoba opiekująca się dzieckiem i kierująca rowerem może w takich sytuacjach korzystać z chodnika i z lewej strony jezdni. Warto wiedzieć: dziecko w wieku do 10 lat, traktowane przez przepisy jak pieszy, ma prawo przejeżdżać rowerem przez przejście dla pieszych, za to nie może korzystać z drogi dla rowerów!

Kolizja z rowerzystą: kto płaci?

Rowerzyści są tą grupą użytkowników dróg, od których nie wymaga się wykupywania polisy OC. Nie oznacza to jednak, że są oni bezkarni – rowerzysta podlega tym samym przepisom kodeksu drogowego, co inni użytkownicy dróg, może być też ukarany mandatem i po spowodowaniu kolizji odpowiada swoim majątkiem za powstałe szkody.

Cykliści mają też prawo do zawierania umów OC, a wówczas za szkody przez nich spowodowane odpowiadają ubezpieczyciele. Po kolizji z rowerzystą należy wezwać policję, a jeśli trzeba – także pomoc medyczną. Za nieudzielenie pomocy ofierze wypadku grozi kara aresztu, grzywny, a także pozbawienie prawa jazdy na okres od 6 miesięcy do 3 lat.

Jeśli chodzi o ustalenie sprawcy kolizji, to obowiązują takie same zasady, jak w przypadku zderzenia z samochodem: sprawca może przyznać się dobrowolnie i napisać oświadczenie o winie, może zostać ukarany mandatem (przyjęcie mandatu przesądza o winie), sprawa może też być skierowana do sądu.

Po ustaleniu winnego poszkodowanemu przysługują roszczenia odszkodowawcze – jeśli rowerzysta nie ma OC, koszty pokrywa z własnej kieszeni. Za szkody spowodowane przez rowerzystów nie płaci Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

Warto zwolnić

Tak jak kierowcy powinni zwalniać, zanim przetną drogę dla rowerów, tak rowerzyści powinni wiedzieć o tym, że nie zawsze ich widać. Panowie, zwolnijcie przed skrzyżowaniem! To, że na rowerze da się jechać 40 km/h lub szybciej, nie znaczy, że w każdych warunkach jest to bezpieczne. Szkoda waszego zdrowia i naszego lakieru!