• Limit dla kierowcy mającego prawo jazdy dłużej niż rok wynosi 24 punkty
  • W przypadku kierowców ze stażem krótszym niż rok limit punktowy jest niższy, a konsekwencje jego przekroczenia o wiele poważniejsze
  • W tym drugim przypadku racjonalna wydaje się odmowa przyjęcia mandatu, która skutecznie blokuje utratę prawa jazdy. Tak jest w istocie, ale... nie do końca

Ostatnie zmiany w systemie karania kierowców punktami karnymi – nawet po ich złagodzeniu – ostatecznie doprowadziły do tego, że o wiele łatwiej jest stracić prawo jazdy. Powód jest prosty: wcześniej jednorazowo za popełnienie wykroczenia czy też zbiegu wykroczeń można było dostać maksymalnie 10 punktów karnych – w takim wypadku kierowca z dłuższym stażem mógł zasłużyć na poważne kłopoty dopiero za trzecim razem. Teraz, gdy kara za wiele wykroczeń wynosi 15 punktów, wystarczą dwa wykroczenia – jedno "duże" i jedno "średnie" – i już dostajemy wezwanie na egzamin. To ważne: nie każdy traci prawo jazdy od razu, starszych kierowców, którzy przekroczyli limit, czeka "jedynie" egzamin oraz dość nieprzyjemna procedura medyczna.

Ważne: obecnie nakładane na kierowcę punkty karne pozostają na jego koncie przez rok (nie przez dwa lata) i są po tym czasie usuwane – pod warunkiem jednak zapłacenia mandatu.

Tak się traci prawo jazdy za punkty: kierowcy ze stażem nie dłuższym niż rok

To dość przykra i dla wielu zaskakująca procedura: po przekroczeniu limitu 20 punktów karnych (czyli gdy zbierze się 21 punktów lub więcej) młody kierowca od razu traci prawo jazdy – w zasadzie bez możliwości odwołania. Takiemu kierowcy policja blokuje prawo jazdy z miejsca – nawet jeśli kierowca nie ma przy sobie plastikowego blankietu. Jeśli ktoś chciałby w takiej sytuacji ubiegać się ponownie o prawo jazdy, czeka go taka procedura, jakby nigdy wcześniej go nie miał. Będzie musiał też spotkać się z psychologiem transportu.

Tak się traci prawo jazdy za punkty: kierowcy ze stażem dłuższym niż rok

Starsi kierowcy (z dłuższym stażem) traktowani są znacznie łagodniej niż nowicjusze: przekroczenie limitu punktów wcale nie oznacza, że tracimy uprawnienia. Nie ma taż zagrożenia, że sam fakt przekroczenia limitu sprawi, iż policjant na drodze zatrzyma nasze prawo jazdy. Jest to wprawdzie możliwe w przypadku szczególnie drastycznych wykroczeń, niemniej nie należy tej procedury wiązać z punktami karnymi – to coś zupełnie innego. Oczywiście, kierowca, który przekroczył limit 24 punktów, ma przed sobą przykre konsekwencje. Procedura wygląda następująco:

  1. Policja wysyła do starosty zawiadomienie o przekroczeniu przez kierowcę limitu punktów karnych.
  2. Starosta wysyła kierowcy skierowanie na badania psychologiczne oraz wezwanie na egzamin sprawdzający kwalifikacje – w praktyce jest to normalny egzamin na prawo jazdy.
  3. Jeżeli kierowca zaliczy badania psychologiczne i egzamin na prawo jazdy, jego konto punktowe zostaje wyzerowane, a prawa jazdy nie traci.
  4. Jeśli kierowca we wskazanym terminie nie zaliczy badań psychologicznych i nie zda egzaminu (albo nie stawi się na egzamin), dopiero wtedy starosta cofa mu uprawnienia
  5. Już po utracie uprawnień można zdawać egzamin wielokrotnie – do skutku.

Uwaga: badania psychologiczne dla kierowców, którzy przekroczyli limit punktów, są dość szczegółowe, procedura ta nie należy do przyjemnych. Jeśli kierowca ma problemy ze stabilnością emocjonalną albo cierpi na chorobliwą skłonność do jazdy ze zbyt dużą prędkością, może mieć problem z uzyskaniem potrzebnego dokumentu.

Tak się traci prawo jazdy za punkty: co się stanie, gdy nie przyjmę mandatu?

Co do zasady punkty karne mogą być nałożone tylko w sytuacji prawomocnego stwierdzenia winy kierowcy – czyli sam fakt, że policjant za pomocą np. miernika prędkości stwierdził, że jechaliśmy za szybko, nie wystarczy, aby nas ukarać. Punkty karne trafią na konto kierowcy tylko w dwóch przypadkach:

  • gdy przyzna się do winy i przyjmie mandat
  • gdy winę kierowcy stwierdzi sąd

Jeśli zatem kierowca z dłuższym stażem odmówi przyjęcia mandatu (i tym samym punktów, które spowodowałyby przekroczenie limitu), to tym samym odwleka całą procedurę wezwania go na badania i egzamin.

Jeśli kierowca-nowicjusz odmówi przyjęcia mandatu (i tym samym punktów), policjant nie zatrzyma i nie zablokuje jego prawa jazdy, a w każdym razie nie nastąpi to z miejsca. Może tak się stać, ale nie musi: w ustawie jest zapis, że policjant może zatrzymać prawo jazdy, jeśli kierowcy za popełnione wykroczenie grozi zakaz prowadzenia pojazdów. Jednak zakaz prowadzenia pojazdów nie jest tożsamy z utratą prawa jazdy "za punkty", więc jeśli kierowca nie popełnił tym razem jakiegoś szczególnie niebezpiecznego wykroczenia, pojedzie dalej. Powstaje tylko pytanie: na jak długo uda mu sie ocalić prawo jazdy?

Punkty aktywne i tymczasowe – o co chodzi?

To, że ktoś nie przyjął mandatu, nie oznacza, że punkty karne należne za popełnione wykroczenie całkiem się zdematerializują. Tak się nie stanie – zostaną one dopisane do konta kierowcy jako punkty tymczasowe (obok punktów "aktywnych" – tych, które wcześniej prawomocnie trafiły na jego konto). Punkty tymczasowe stają się punktami aktywnymi w chwili, gdy sąd wyda prawomocne orzeczenie stwierdzające winę.

A co, jeśli w tzw. międzyczasie nasze stare punkty ulegną wymazaniu z konta? Niestety, to nam w niczym nie pomoże: jeśli w którymkolwiek momencie suma punktów aktywnych i tymczasowych (które zostały później "zatwierdzone") przekroczy limit, ponosimy konsekwencje takie, jakby punkty tymczasowe od razu były aktywne: kierowca, który w chwili popełnienia wykroczenia miał prawo jazdy nie dłużej niż rok, traci prawo jazdy; kierowca z wyższym stażem dostaje skierowanie na egzamin sprawdzający i badania psychologiczne.

Jest oczywiście iskierka nadziei: jeśli sąd uzna kierowcę za niewinnego albo z jakichś względów nie zmieści się w terminach, kierowca uniknie konsekwencji związanych z prawem jazdy.

Jest jednak i ryzyko: grzywna nałożona przez sąd może być znacząco wyższa od mandatu.