Zapewne polscy kibice oczekiwali większych sukcesów od swoich rodaków, ale tym razem skromniejsza ekipa także nie przyniosła wstydu.Mechanik pokładowy Darek Rodewald cieszył się z trzeciego miejsca Teamu de Rooy w kategorii ciężarówek, walczący z problemami Rafał Sonik ostatecznie ukończył kategorie quadów na czwartym miejscu, a Kuba Przygoński zapisał na swoje konto siódme miejsce w kategorii ciężarówek, co jest jego największym sukcesem w historii dotychczasowych startów. Udany debiut miał Kamil Wiśniewski, który wygrał kategorię 4WD wśród quadów.

Oto co powiedzieli na mecie:

- Jesteśmy na mecie! Strasznie się cieszymy. Naszym celem na Dakar była pierwsza dziesiątka, więc siódme miejsce to ekstra wynik! Mieliśmy dobre tempo i zebraliśmy pozytywne recenzje od pozostałych zawodników. Cała czołówka Dakaru to kierowcy znacznie ode mnie starsi, niektórzy nawet dwukrotnie. Byłem w stanie stawić czoła ich ogromnemu doświadczeniu i ścigać się z nimi jak równy z równym, z czego bardzo się cieszę. Ten rajd był cięższy od wszystkich Dakarów, w których dotychczas brałem udział. Każdy odcinek miał jakąś super trudną niespodziankę. Dotychczas na Dakarze tego nie było w aż tak dużym stopniu. Dla mnie dziś zaczyna się misja Dakar 2018. Zrobiłem bardzo duże postępy, więc muszę utrzymać się na fali wznoszącej. Jestem jeszcze bardzo młodym zawodnikiem, więc teraz najszybciej się uczę. Przede mną kolejny ciężki rok, chcę go przepracować jeszcze ciężej, niż ubiegły, żeby być jeszcze lepiej przygotowanym na kolejny Dakar. - powiedział Kuba Przygoński.

- Byłoby chyba nieuczciwe, gdybym powiedział, że nie czuję niedosytu z powodu czwartego miejsca. Jestem jednak szczęśliwy, bo przejechać Dakar to takie szczęście, jak dobrze przeżyć życie. Nie zawsze można go wygrać, ale ważne żeby mieć wytyczoną drogę do góry. Ja ją doskonale widzę. Będę znów zwycięzcą Dakaru, bo to tylko kwestia czasu i wysiłku, jaki trzeba w to włożyć.

Drugi tydzień Dakaru jest zawsze najlepszym w roku. Dlatego uważam, że ten rajd powinien mieć przynajmniej trzy, a może nawet cztery tygodnie. Nasze quady są coraz doskonalsze, mechanicy coraz lepsi, a my coraz bardziej doświadczeni, więc pokonanie 10 000 km już nie jest dla nas takim wyzwaniem, jak dziesięć lat temu. Jeździmy tu, bo to kochamy, a Dakar to ściganie dla twardych gości. Dlatego cieszę się i napawam każdym kolejnym dniem, żałując, że nie ma ich więcej. - powiedział rafal Sonik.

– Bardzo się cieszę, że wygrałem w swojej kategorii 4x4. Moim najważniejszym, priorytetowym celem było dotarcie do mety, więc jestem podwójnie szczęśliwy. Myślałem, że tego nie powiem, ale… skończył się Dakar, a ja już myślę o następnym! - powiedział Kamil Wiśniewski.

Zapraszamy do galerii z mety w Buenos Aires. Dziękujemy za fotorelację, której autorem jest nasz współpracownik, znany belgijski fotoreporter - Willy Weyens.