Trzy sklepy, jeden parking i dwie strefy. Na Okęciu jeden fałszywy ruch oznacza wysoką karę

Już chyba przyzwyczailiśmy się do tego, że pod wieloma hipermarketami, zanim pójdziemy na zakupy, musimy zaopatrzyć się w bilecik, uprawniający nas do darmowego parkowania przez godzinę, dwie albo trzy. Wszystko zależy od zarządcy, a praktyka pokazuje, że kierowcy już często stosują się do zasad, jakie panują na tego typu parkingach. To jednak nie oznacza, że skończyły się czasy pułapek na klientów sklepów. Takim przykładem jest kompleks wielkopowierzchniowych sklepów na warszawskim Okęciu. Tam przy trzech sklepach są dwie strefy, a wzięcie złego bileciku oznacza problemy.

Jak oddzielone są parkingi?

Na ten problem zwrócił uwagę Pan Paweł, który często robi zakupy w dyskoncie, który jest jednym z tych sklepów wielkopowierzchniowych. Problem polega na tym, że jego parking często jest mocno zapchany, szczególnie w godzinach popołudniowych i w soboty. Zdarza się i to często, że pod owym sklepem nie da się zaparkować, ale nie jest to duży problem, bo parking dalej się ciągnie, jest tylko oddzielony małym krawężnikiem, a dalej są kolejne sklepy, pod którymi nie można narzekać na brak miejsca. Okazuje się jednak, że jeśli kierowca nie będzie wystarczająco czujny, może otrzymać wezwanie do zapłaty, bowiem plac ten to dwie strefy parkowania z dwoma regulaminami, parkomatami i innymi karami.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wracając do naszej sytuacji — pan Paweł, który to zauważył, sam przyznał, że raz prawie "dał się złapać". Chodzi bowiem o to, że jeśli zaparkuje dalej od zapchanego dyskontu, to musi najpierw wejść do innego sklepu (nawet jeśli nie musi tam nic kupować) i wpisać na tablecie swój numer rejestracyjny, żeby nie obawiać się kary. Regulamin tego wymaga, by — jak to jest określone w regulaminie — wynająć od operatora miejsce parkingowe.

Jaka jest kara za nieprawidłowe zarejestrowanie auta?

Nasz czytelnik już zna procedurę, ale zauważa, że dodatkowym utrudnieniem może być fakt, że na parkingu pod dyskontem trzeba wziąć bilecik, a w innych sklepach tylko wpisać numer na tablecie przed wejściem. Można więc sobie wyobrazić hipotetyczną sytuację, w której kierowca wysiada z auta, widzi, że parking ma regulamin, ale go nie czyta, bo przecież w zasadzie nikt ich nie czyta. Idąc pod dyskont, widzi jednak parkomat, więc bierze darmowy bilet, wraca do auta i wkłada go za szybę. Po czasie dostaje wezwanie do zapłaty, bo samochód stał w strefie, gdzie musiał wpisać numer rejestracyjny na tablecie. Wszystko niby zgodne z regulaminem, ale niesmak pozostaje. Niestety, to jest scenariusz, w którym kierowca otrzymuje tę wyższą karę w wysokości 190 zł.
Żeby było jeszcze trudniej, na granicy stref stoją dwa regulaminy i kilka znaków drogowych. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak zbitek znaków stworzony za pomocą AI, ale to rzeczywistość. Zdjęcie tych znaków jest prawdziwe, a kierowca musi sam wywnioskować, który regulamin go obowiązuje. W dodatku, jeśli nie zaparkuje samochodem dosłownie obok tych tablic, łatwo je przeoczyć i wracamy do scenariusza podanego powyżej.
Znaki z regulaminami oddzielają strefy. Czy kierowca zwróci na to uwagę? Wątpliwe
Znaki z regulaminami oddzielają strefy. Czy kierowca zwróci na to uwagę? WątpliweŹródło: Auto Świat

Czy kary rzeczywiście przychodzą?

W komentarzach do tej lokalizacji można już znaleźć nieprzychylne opinie na temat tego parkingu. Kierowcy niestety stają się ofiarami tego miejsca, choć wszystko wygląda na zgodne z prawem. Pod każdym ze sklepów stoją regulaminy, a tablic informacyjnych jest sporo, ale co z tego, jeśli dla parkującej tam osoby nie ma większego znaczenia, czy weźmie bilecik, czy wpisze numer na tablecie? Ta z pozoru nieistotna wiedza może kosztować nas 190 zł kary. Z komentarzy można wywnioskować, że operator jest bardzo dokładny i szybki przy weryfikacji, czy auto zostało zarejestrowane w bazie.

Pułapek na kierowców w tym miejscu jest sporo

Pan Paweł zwraca jeszcze uwagę na jeden dość ważny temat. Obok dyskontu jest sklep sportowy i meblowy, zatem czasem może się zdarzyć, że klient jednego i drugiego chce przestawić auto, by łatwiej było mu załadować ciężkie elementy mebla, sporych rozmiarów namiot czy rower. Wyjeżdżając z dyskontu i mając kwitek z parkomatu, może uznać, że już w tablet nie musi nic wpisywać i w ten sposób znów nabawić się kary, która formalnie będzie w pełni należna, ale przyznacie sami, że niezbyt sprawiedliwa.
Na jednym parkingu trzeba wziąć bilet, a na drugim zarejestrować numer rejestracyjny. Oba systemy nie są ujednolicone
Na jednym parkingu trzeba wziąć bilet, a na drugim zarejestrować numer rejestracyjny. Oba systemy nie są ujednoliconeŹródło: Auto Świat
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu