Logo

Najpopularniejsze modele Skody do naprawy. Ten sam problem, co w Audi i Volkswagenach

Dodaj w Google
Wiele wskazuje na to, że to może być największa akcja przywoławcza dotycząca koncernu VW od czasu afery z dieslami — miliony aut muszą trafić do serwisów w związku z potencjalnie niebezpieczną wadą materiałową jednego z elementów układu kierowniczego. Po Audi, Volkswagenach i Seatach przyszła kolej na Skody.
Na początku mowa była o 2 159 054 aut marki Volkswagen oraz 696 547 sztukach pojazdów marki Audi, a konkretnie o modelu Audi Q3 wyprodukowanym od 31 października 2017 r. do 23 maja 2024 r. oraz o modelach Golf, Golf Variant, Tiguan, Touran i Caddy z gamy Volkswagena, wyprodukowanych od 24 września 2013 r. do 1 lipca 2024 r. Później na liście modeli wzywanych do serwisów pojawiły się też modele Ateca i Tarraco od Seata (łącznie 66 224 aut).
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

1,72 mln aut do naprawy, w tym Superby i Octavie

Teraz do aut wzywanych do serwisu dołączają też Skody, a na liście są modele, które należą do bestsellerów także na polskim rynku: Octavia, Superb, Kodiaq i Karoq. Łącznie wadą ma być dotkniętych aż 1 719 030 pojazdów marki Skoda, wyprodukowanych od listopada 2015 do sierpnia 2026 r. — czyli także niemal nowych, z których część mogła nie trafić jeszcze nawet do klientów.
Tak samo, jak w przypadku pozostałych wzywanych modeli, chodzi o wadliwą śrubę w układzie kierowniczym, która szczególnie w przypadku długotrwałej eksploatacji w obszarach, gdzie używa się soli drogowej, jest narażona na korozję, która może z czasem doprowadzić do jej zerwania, co z kolei może w skrajnych przypadkach doprowadzić do utraty panowania nad samochodem.
Może to osłabić połączenie kierownicy, a w najgorszym razie grozi utratą sterowności, co zwiększa ryzyko wypadku.

Najpierw sprawdzą, później znów zamontują wadliwą część i zaproszą ponownie

Właściciele pojazdów objętych akcją serwisową po otrzymaniu powiadomienia od producenta powinni jak najszybciej udać się do autoryzowanego serwisu, który sprawdzi mocowanie przekładni kierowniczej i w razie potrzeby wymieni śrubę. Tyle że na razie nie będzie to tylko tymczasowa naprawa, bo serwis zamontuje nową, ale wciąż wadliwą śrubę, bo produkcja nowych elementów dopiero rusza. Z punktu widzenia bezpieczeństwa jazdy to żaden problem, bo do osłabienia elementu może dojść dopiero po jego dłuższym użytkowaniu w niekorzystnych warunkach, więc użytkownik będzie mógł spokojnie zaczekać na właściwą, bardziej odporną na korozję śrubę.
Naprawa odbywa się na koszt producenta — prawdopodobnie wiele aut zostanie sprawdzonych i poprawionych przy okazji okresowych, planowych przeglądów w ASO — tym bardziej że wiele wzywanych aut wciąż jest jeszcze na gwarancji. Dodatkowa uciążliwość polega jednak na tym, że niektórzy właściciele aut będą musieli pojawić się w serwisie dwa razy.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!