Przez 70 lat istnienia Ferrari chyba nie popełniło błędu przy projektowaniu samochodów. Oczywiście mamy na myśli stylistykę, ponieważ jej jesteśmy pewni. Co do do kwestii technicznych, no cóż, każdy z nas coś słyszał albo przeczytał. Tak czy inaczej, Ferrari oprócz sportowego rodowodu posiada również ponadprzeciętny styl, a stare modele, które wyszły z produkcji dekady temu, przyciągają zdecydowanie więcej uwagi niż te produkowane obecnie.

A co gdyby zaprosić przed komputer zdolnego projektanta i zaproponować mu odświeżenie linii takiego 288 GTO? Niby profanacja, ale czy na pewno? Matthew Parsons z Południowej Afryki zdecydował się dodać klasycznemu 288 GTO nieco świeżości i pomimo świetnego efektu końcowego, widać przewagę piękna linii oryginału.

Parsons nie miał problemu z odwzorowaniem pierwowzoru w przodzie swojego koncepcyjnego 288 GTO. W odróżnieniu od obecnych propozycji producentów, światła umieszczone są w zderzaku podobnie jak miało to miejsce w modelu z przed 30 lat. Pochylony do przodu grill świetnie wygląda z połączonym ogromnym splitterem, który dodaje szkicowi elegancji, a także magii lat osiemdziesiątych.

Idąc wzdłuż linii bocznej, nawet gdybyśmy widzieli same zdjęcia, wiadomo by było na jakim modelu bazowła autor. Charakterystyczne linie dachu, bocznej szyby, wlot powietrza na końcu drzwi i te skrzela na tylnym błotniku. Kawał dobrze wykonanej roboty.

Największy problem mamy przy obiektywnej ocenie tyłu. Owszem całość zalotnie zadarta do góry jednak wahamy się czy, aby nie nazbyt tuningowo. Dyfuzor super, końcówki układu wydechowego też okej, ale coś jest nie tak z tymi światłami. A może tylko nam się tak wydaje?

Oceńcie sami.