Czy tempomat zwiększa spalanie? Testy i doświadczenie kierowców jest nieocenione

Tempomat to dziś niemal standard w nowych samochodach. Dla wielu kierowców jest nieocenionym wsparciem podczas długich tras, szczególnie na autostradach i drogach ekspresowych. Pozwala utrzymać stałą prędkość bez konieczności ciągłego trzymania nogi na pedale gazu, co przekłada się na komfort i mniejsze zmęczenie. Jednak czy korzystanie z tempomatu to także sposób na niższe rachunki za paliwo? Odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Kiedy tempomat nie oszczędza paliwa?

Gdyby wszystkie drogi były idealnie równe, tempomat rzeczywiście mógłby nie tylko uprzyjemnić podróż, ale i ograniczyć spalanie. Praktyka pokazuje jednak, że sytuacja jest bardziej złożona. W codziennych warunkach, nawet na długich trasach, zmienne ukształtowanie terenu sprawia, że automatyczne utrzymywanie stałej prędkości nie zawsze się opłaca.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak to działa? Kierowcy, nawet nieświadomie, dostosowują nacisk na pedał gazu do warunków, lekko przyspieszając lub zwalniając. Te drobne zmiany, choć wydają się nieistotne, mogą na dłuższą metę oszczędzić paliwo. Tymczasem tempomat, dążąc do utrzymania zadanej prędkości za wszelką cenę, na podjazdach przyspiesza mocniej niż przeciętny kierowca, a na zjazdach potrafi niepotrzebnie hamować. Efekt? Badania pokazują, że tradycyjny tempomat może zwiększyć zużycie paliwa nawet o 2,5 proc.

Czy adaptacyjny tempomat oszczędza paliwo?

Sytuacja zmienia się, gdy mowa o najnowszych rozwiązaniach — adaptacyjnych tempomatach, które korzystają z danych GPS i potrafią przewidywać przebieg trasy, uwzględniając nie tylko zakręty, ale także zjazdy i podjazdy. Według pomiarów producentów, korzystanie z adaptacyjnego tempomatu może ograniczyć zużycie paliwa o 7-14 proc. Jeszcze lepsze wyniki odnotowano w badaniach Natural Resources Canada — przy stałej prędkości 80 km na godz. oszczędność sięgała nawet 20 proc.
Standardowy tempomat nie jest mistrzem oszczędzania. Adaptacyjny potrafi jechać lepiej niż niedoświadczeni kierowcy, ale dalej to człowiek jest mistrzem oszczędzania paliwa
Standardowy tempomat nie jest mistrzem oszczędzania. Adaptacyjny potrafi jechać lepiej niż niedoświadczeni kierowcy, ale dalej to człowiek jest mistrzem oszczędzania paliwaAuto Świat

Czy tempomat lepiej oszczędza paliwo od człowieka?

Paradoksalnie, największe oszczędności wciąż osiągają doświadczeni kierowcy, którzy potrafią przewidywać sytuację na drodze. Przykład? Miko Marczyk, znany z ekstremalnie ekonomicznej jazdy, podczas testu Skody Superb pokonał ponad 2800 km bez dolewania paliwa, nie korzystając przy tym z tempomatu. Klucz? Przyspieszanie na zjazdach i wytracanie prędkości na podjazdach — strategia nieosiągalna dla nawet najbardziej zaawansowanych systemów automatycznych.
Do tego nawet adaptacyjny tempomat wymaga od kierowcy czujności i przewidywania. W przypadku nagłej zmiany sytuacji na drodze, system automatycznie zwalnia, co nie zawsze jest optymalne z punktu widzenia spalania. W sytuacji, w której tempomat zwalnia z powodu pojawienia się pojazdu przed nami, kierowca mógłby na przykład zmienić pas, by nie wytracać prędkości, wyprzedzić wolniejszy pojazd i wrócić na swój pas. W sytuacji, gdyby jednak nasz samochód zwolnił, człowiek zacząłby wracać do swojej prędkości spokojnie, ale jednostajnie. Tempomat z reguły robi to bardzo intensywnie, wykorzystując cały zakres obrotów, co także nie jest najlepszą drogą, by oszczędzić.
Podsumowując, tempomat to narzędzie, które zdecydowanie poprawia wygodę podczas długich podróży. Jednak jeśli celem jest maksymalna oszczędność paliwa, wciąż nie zastąpi on doświadczonego, przewidującego kierowcy.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu