W amerykańskim serwisie Craigslist pojawiło się ogłoszenie sprzedaży nietypowego hot roda. OK, wiemy, wszystkie hot rody są nietypowe, bo to jedna z ich wyróżniających cech. Czerwona sztuka jednak idzie pod prąd tradycji budowy tego typu pojazdów z dużymi amerykańskimi V8. Zamiast silnika Forda, GM lub Chryslera właściciel zdecydował się na szlachetny silnik Ferrari.

Chcielibyśmy napisać, że pod maską wylądowało trzylitrowe V8 włoskiej produkcji, ale w tym samochodzie bazującym na Fordzie z 1932 r. nie ma pokrywy silnika, dzięki czemu w każdej chwili można podziwiać go w pełnej okazałości. Silnik pochodzi z 1989 r. i po wyposażeniu w dwie turbosprężarki Turbonetics sterczące dumnie nad reflektorami osiąga ok. 950 KM! Jednocześnie, zachowano wysokoobrotowy charakter jednostki kręcącej się do 8500 obr./min.

Samochód oparty został na oryginalnej przedwojennej ramie, na której osadzono lekkie nadwozie z włókna szklanego nawiązujące kształtami do pierwowzoru pomalowanego na satynową czerwień. Z tyłu pojawiło się niezależne zawieszenie z dużymi, 15-calowymi tarczami i czterotłoczkowymi zaciskami. Co ciekawe, z przodu pozostały aluminiowe hamulce bębnowe. Całość stoi na 18-calowych felgach zaprojektowanych przez firmę Alan Lee obleczonych w wyczynowe opony Achilles.

Komplet zmian uzupełniają amortyzatory KW intercoolery Mishimoto, wielka chłodnica zamontowana w bagażniku, dedykowany komputer, pełna klatka wyścigowa i kubły z pięciopunktowymi pasami. Napęd na tylne koła przekazywany jest z pośrednictwem sześciostopniowej ręcznej przekładni Tremec z wyczynowym sprzęgłem.

Właściciel przerobionego Forda z silnikiem Ferrari nie chwali się osiągami swojego auta, ale to nie one chyba są najważniejsze. Całość wygląda jak milion i pewnie dlatego wyceniona została na 250 tys. dolarów, czyli... milion złotych. Wyobrażacie sobie pojawienie się tym unikatem na wiosennym zlocie?