Pamiętajmy, że nowe samochody mają też sporo wrażliwych i bardzo drogich elementów, które nie lubią wstrząsów. I nie chodzi nawet  o plastikowe osłony, które są rzeczywiście drogie, ale można je naprawiać i często da się z nich zrezygnować. Ważniejsze są elementy odpowiedzialne za jazdę. Często psującym się w wyniku kolizji elementem jest turbosprężarka, która nie przeżyje odłamków plastiku zassanych podczas pracy, a nawet mocniejszego uderzenia w wydech. Niezbyt mocne uderzenie w inny samochód albo  solidny wjazd na krawężnik może spowodować pęknięcie obudowy alternatora lub wyrwanie go z mocowań.

Pamiętajmy, że zawadzając podwoziem o garb na drodze, możemy bardzo łatwo  zniszczyć sondę lambda, która często zwisa nieco poniżej wydechu. Uderzając podwoziem w garb, ryzykujemy zresztą urwaniem całego wydechu, uszkodzeniem zawieszenia, miski olejowej, a nawet zbiornika paliwa.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że niektóre usterki wychodzą dopiero po jakimś czasie. Tak jest przede wszystkim z oponami – uszkodzenia wewnętrznej struktury objawiające się wybrzuszeniami na boku pojawiają się czasem dopiero po przejechaniu kilkuset km od uderzenia w przeszkodę. Dlatego często mamy pretensje do producenta opon, nie pamiętając, że jakiś czas temu mieliśmy kolizję lub wjechaliśmy w dziurę.

W każdym razie jeśli po kolizji lub uderzeniu w cokolwiek podwoziem słyszymy nietypowe odgłosy podczas jazdy, kierownica trzęsie się, auto ściąga lub gorzej hamuje, jedźmy do warsztatu. Często – jeśli kolizja lub wjazd w dziurę były zawinione przez kogoś innego – kosztami naprawy da się obciążyć sprawcę.

Krok po kroku: co zrobić, aby odszkodowanie pokryło 100 proc. strat

  • Na miejscu zdarzenia uczestnicy stłuczki spisują oświadczenie o winie – sprawca powinien przyznać się do spowodowania kolizji, opiasać ją w miarę możliwości dokadnie (miejsce, kierunek poruszania się aut, inne okoliczności). Obaj uczestnicy muszą podać swoje dane osobowe, w tym numery i daty ważności praw jazdy, a sprawca dodatkowo numer i serię polisy OC. Konieczne są adresy zamieszkania, numery rejestracyjne aut, numery dokumentów tożsamości oraz opis widocznych usterek. Warto wymienić się numerami telefonów. Jeśli nie ma ofiar, obecność policji nie jest potrzebna. Poszkodowany dzwoni do ubezpieczyciela sprawcy i umawia się na oględziny samochodu. Rzeczoznawca ma obowiązek pojawić się w miejscu postoju samochodu. Rzeczoznawca opisuje zauważone usterki auta wynikające z kolizji, informuje o nich właściciela i najpóźniej po kilku dniach dostarcza ubezpieczycielowi kalkulację kosztów.Teraz już właściciel samochodu może rozpocząć naprawę, choć mógłby jeszcze poczekać na propozycję wysokości odszkodowania. Poszkodowany jest informowany o wysokości  odszkodowania. Wypłata powinna nastąpić najpóźniej w ciągu 30 dni od zgłoszenia szkody. W warsztacie po rozebraniu samochodu mechanicy stwierdzają uszkodzenia nieuwzględnione w wycenie szkody. Teraz powinni wstrzymać naprawę. Informujemy ubezpieczyciela o stwierdzeniu nieuwzględnionych szkód. W warsztacie pojawia się rzeczoznawca i spisuje nowy protokół. Teraz czekamy już tylko na kolejny przelew pieniędzy na nasze konto. Warsztat może kończyć naprawę. Jeśli zostaną nam jakieś pieniądze z odszkodowania, to nasz zysk. Jeżeli odszkodowanie nie wystarczyło na naprawę, możemy domagać się dopłaty od ubezpieczyciela, jednak nie mamy gwarancji, że zgodzi się na kolejną dopłatę. Spór możemy ewentualnie zakończyć w sądzie.