Jeśli jesteśmy poszkodowani w kolizji z innym samochodem, otrzymujemy odszkodowanie od ubezpieczyciela, u którego sprawca wykupił odszkodowanie OC. Ubezpieczenie OC jest obowiązkowe, tak więc mamy pewność, że zawsze ktoś pokryje nasze straty. Może się jednak zdarzyć, że właściciel auta, z którym mieliśmy kolizję, wbrew prawu nie wykupił ubezpieczenia OC. Co w takiej sytuacji?

Jeśli sprawca jest znany, szkody (zarówno materialne, jak i uszkodzenia ciała) zrekompensuje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Ta tajemnicza instytucja nie ma jednak biur, gdzie przyjmuje interesantów. Szkodę zgłaszamy w dowolnym inspektoracie dowolnego ubezpieczyciela, który w Polsce sprzedaje ubezpieczenia komunikacyjne. Ma on wyznaczyć rzeczoznawcę (bezpłatnie), który oszacuje szkody, i zgłosić sprawę do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG). Nie jest to żadna łaska - wszyscy ubezpieczyciele mają obowiązek przyjąć nas w takiej sprawie i zlikwidować szkodę. Otrzymują na to 30 dni, a potem UFG ma 30 dni nawypłatę. Jeśli jednak mamy autocasco, musimy szkodę zlikwidować ze swojego ubezpieczenia. Dopiero straty, których nie pokryje nasze autocasco (w tym utracone zniżki), ureguluje UFG. Jeśli sprawca nie jest znany (np. uciekł z miejsca wypadku), fundusz wypłaci odszkodowanie tylko za szkody zdrowotne - straty materialne będziemy musieli pokryć z własnej kieszeni.

Foto: Auto Świat
Kto za to zapłaci?

strona 2

Zawinił nieubezpieczony...

... a Ty masz AC

To gorzej - najpierw musimy użyć swojego ubezpieczenia. Warunki likwidacji szkody na podstawie autocasco są z reguły o wiele gorsze niż w przypadku OC. Autocasco często pokrywa tylko część szkody, np. 70 proc., albo uznaje szkodę za całkowitą, gdy koszt naprawy przekracza 70 proc. wartości auta.Różnicę wypłaci UFG. Dopiero gdy nasz ubezpieczyciel wyliczy, jakie są straty i jakie dostaniemy odszkodowanie, możemy policzyć, ile brakuje, abyśmy nie byli stratni. Trzeba m.in. uwzględnić, jakie straty wiążą się z utratą zniżek. Dopiero tę różnicę pokryje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

... a nie masz AC

To nawet lepiej. Pełne odszkodowanie otrzymamy z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Idziemy do dowolnego ubezpieczyciela, który sprzedaje ubezpieczenia komunikacyjne - może to być firma, gdzie wykupiliśmy OC albo inna. Zgłaszamy szkodę, przekazujemy niezbędne dokumenty (m.in. informacje z policji o tym, że sprawca jest znany i nie ma ubezpieczenia).Na załatwienie sprawy (oszacowanie strat, wyliczenie odszkodowania) ubezpieczyciel ma 30 dni. Następnie sprawa trafia do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Odszkodowanie powinniśmy otrzymać w ciągu kolejnych 30 dni, choć czasem trwa to dłużej.

Zawinił ten,kto się nie ubezpiecza

Niektórzy uczestnicy ruchu (m.in. piesi, rowerzyści) nie mają obowiązku kupowania ubezpieczenia OC. Jeżeli spowodują kolizję lub wypadek, w którym jesteśmy poszkodowani, osobiście odpowiadają za szkodę. Musimy udokumentować straty, chyba że dogadamy się polubownie. Jeśli nie, wzywamy policję, która stwierdza, kto jest winny. Gdy jest to już ustalone (przyjęcie mandatu karnego) albo winę orzekł sąd, musimy wynająć rzeczoznawcę, który oceni straty. Jeżeli sprawca dobrowolnie nie chce zapłacić za szkody, które spowodował, pozostaje złożyć do sądu cywilnego pozew o zapłatę. Procedura może trwać co najmniej kilka miesięcy.Zapłaci Fundusz Jeżeli poszkodowany w przypadku szkody na mieniu może zaspokoić roszczenie na podstawie umowy ubezpieczenia dobrowolnego AC, Fundusz Gwarancyjny wyrównuje szkodę w części, w której nie może być zaspokojona, wraz z uwzględnieniem utraconych zniżek składki oraz prawa do zniżek. Wynika z tego, że w pierwszej kolejności należy zaspokoić swoje roszczenia z tej umowy ubezpieczenia. Natomiast jeśli roszczenia wykraczają poza zakres ubezpieczenia AC, tow tej części zostaną one pokryte przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Jeśli nie mamy AC, wszystkie roszczenia zaspokaja UFG.

Jerzy bieda, Inter Partner Assistance

Foto: Auto Świat
Kto za to zapłaci?