Komentarz
Europa pokazała coś, czego nie mogą pokazać Chińczycy. I jest to dobry ruch
Posłuchaj artykułu
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Za jednym zamachem poznaliśmy modele koncepcyjne marek: Alfa Romeo, Citroen, DS, Fiat, Peugeot i Opel. Kilka z nich nawiązuje do znanych poprzedników. Stellantis zrobił coś, czego nie mogą zrobić Chińczycy. To dobry ruch.
Dzień przed otwarciem salonu samochodowego w Paryżu Stellantis przedpremierowo pokazał sześć samochodów koncepcyjnych z aż dziewięciu zapowiedzianych. Niektórych mogliśmy się spodziewać, inne były całkowitymi niespodziankami. To zapowiedź najbliższej przyszłości koncernu silnie związanego z Europą.
Historia — tego argumentu nie mają chińscy producenci
Samochody również kupujemy oczami. Jeśli dodamy do tego sentyment, szansa na sukces znacznie rośnie. Z chińską ekspansją można rywalizować właśnie pozytywnymi emocjami. Oczywiście w parze z atrakcyjnym wyglądem powinna iść również udana technologia i atrakcyjna cena.
Zauważa to coraz więcej firm motoryzacyjnych z Europy, które mogą pochwalić się bogatym dorobkiem. I coraz częściej to robią. Zdecydowana większość marek z Chin to młode firmy, więc nie mają takiego argumentu. Ich nazwy są dla nas egzotyczne, modele przeważnie mają numeryczne oznaczenia, a w dodatku większość z nich wygląda prawie tak samo, szczególnie w środku.
Nawiązywanie do historii ma sens, szczególnie na europejskim podwórku, gdzie każdy kojarzy np. Citroena 2CV. Coraz więcej marek idzie w tym kierunku.