Stacje paliw zapewne zarobiły sporo w okresie wzmożonego ruchu świątecznego, jednak na obniżki cen paliw trudno liczyć. Jedyną, względnie pewną, prognozą może być zbliżanie się do siebie ceny dwóch paliw podstawowych - oleju napędowego i benzyny.

Zbyt krótka chwila spadku

Rozchwianie cen, jakie widzieliśmy w ostatnich dniach w cennikach rafineryjnych mogło powodować początkowo nadzieję, bowiem w pierwszych notowaniach po Wielkanocy widzieliśmy spore spadki, które dla benzyny 95 wyniosły nawet 25 zł na metrze sześciennym. Olej napędowy również taniał, jednak mniej zauważalnie - o około 10 zł. Końcówka tygodnia przynosi jednak odwrócenie tendencji i tym samym w rafineriach diesle kosztuje więcej niż przed świętami, a benzyna bezołowiowa 95 jest już tylko nieznacznie tańsza.

Średnia cena 95-oktanowej benzyny w hurcie wynosi 4735,70 zł za metr sześc. Dla oleju napędowego poziom średni sięga 4522,60 zł za metr sześc. Podrożał również do najwyższych kwietniowych poziomów olej opałowy, za który trzeba zapłacić 3233,90 zł za metr sześc.

Tankowanie - tylko dla optymistów?

Niektórzy z nas chcieliby zapewne napełnić zbiorniki swych samochodów i wraz z wiosennym słońcem ruszać na pierwsze wycieczki na "zieloną trawkę". Niestety koszty tankowania mogą niemiło zweryfikować te zamiary. Ceny na stacjach okażą się ponownie wyższe. Chwilowa przecena oleju napędowego nie będzie raczej powtórzone, a dla benzyny także nie powinniśmy zobaczyć redukcji cen. Poziom 6 zł/l, którego tak wielu kierowców się obawia dziś jeszcze nam nie zagraża, ale w perspektywie kilku tygodni jest zupełnie realny.

Prognozy e-petrol.pl dla paliw w najbliższym tygodniu są następujące: benzyna bezołowiowa 95 będzie lokować się między 5,88 a 5,99 zł/l. Olej napędowy średnio powinien kosztować 5,74-5,85 zł/l. Dla gazu LPG najbardziej prawdopodobny jest poziom 2,83-2,95 zł/l.

Europejskie długi znowu straszą

Ostatnie dni przyniosły obniżkę cen na giełdach naftowych. Notowania surowca na giełdzie w Londynie w środku tygodnia spadły do poziomów nienotowanych od połowy lutego - za baryłkę ropy Brent płacono poniżej 119 dol. Przed weekendem ropa odrabia jednak straty i kosztuje około 121 dolarów.

Po kilku tygodniach wahań w paśmie cenowym 121-126 dol. notowania ropy przełamały dolne ograniczenie tego kanału. Do obniżki cen surowca przyczyniło się pogorszenie nastrojów na rynkach finansowych związane z słabszymi od oczekiwań danymi z amerykańskiego rynku pracy oraz powracającymi obawami o sytuację zadłużonych krajów południa Europy.

Opublikowane jeszcze przed świętami informacje o liczbie nowych miejsc pracy utworzonych w USA mocno rozczarowały inwestorów, którzy liczyli na sygnał potwierdzający ożywienie gospodarcze za oceanem. Dane przyczyniły się do przeceny na rynku ropy, bo jeśli amerykańska gospodarka nie nabierze rozpędu to jej zapotrzebowanie na surowiec nie będzie rosnąć. Dodatkowo ciągle nie najlepsza kondycja rynku pracy w USA powoduje, że popyt na paliwa za oceanem jest słaby, co przekłada się na systematyczny wzrost zapasów ropy.

Wpływ na notowania surowca miały też wydarzenia na rynku długu w Europie - dało się odczuć spadek zaufania do członków strefy euro z południa Starego Kontynentu. Rosnące w ostatnim czasie oprocentowanie papierów skarbowych Włoch i Hiszpanii przypomniało, że kryzys zadłużenia w Europie jeszcze się nie skończył i nie można wykluczyć, że poza Grecją pojawią się inne państwa, które będą potrzebować pomocy finansowej.

Negocjacje z Iranem w centrum uwagi

W tym tygodniu czeka nas jeszcze jedno istotne dla rynku naftowego wydarzenie. W sobotę rozpoczynają się negocjacje Iranu ze światowymi mocarstwami w sprawie programu nuklearnego rozwijanego przez Teheran. Napięcie na arenie międzynarodowej związane z irańskimi staraniami o energię jądrową było jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za wzrost cen ropy w ostatnich miesiącach. Od wyniku tych rozmów może zależeć, to czy uda się uniknąć eskalacji konfliktu i przekształcenia go w działania militarne. Groźba izraelskiego prewencyjnego ataku na irańskie instalacje nuklearne jest cały czas obecna i jeśli nie dojdzie do zbliżenia stanowisk w sprawie wzbogacania uranu przez Teheran, to presja na wzrost cen ropy może powrócić.