Bagażniki do przewozu nart - zobacz co warto kupić

Przed rozpoczęciem sezonu narciarskiego postanowiliśmy przyjrzeć się ofercie uchwytów do przewozu nart dostępnych w sklepach z akcesoriami motoryzacyjnymi. Nasz test był prosty – odwiedziliśmy kilka punktów sprzedaży samochodem wyposażonym w tzw. bagażnik bazowy (czyli belki nośne). W każdym z nich zamontowaliśmy kilka uchwytów narciarskich, zwracając uwagę, jak długo to trwa i ile wysiłku wymaga. Potem sprawdziliśmy, oczywiście, jak łatwo zapina się narty. Uwaga: jeśli to tylko możliwe, wybierając się do sklepu, zabierz ze sobą sprzęt sportowy, który zamierzasz przewozić.Z naszych obserwacji wynikło kilka spostrzeżeń, przy czym najważniejsze z nich jest następujące: bagażniki tylko z pozoru są bardzo podobne. Właściwie wszystkim polecamy wizytę w specjalistycznym sklepie z akcesoriami, gdzie personel jest w stanie pomóc w wyborze właściwego produktu w zależności od posiadanego samochodu oraz sprzętu, który zamierza się przewozić. Uchwyty różnią się bowiem nie tylko szerokością części roboczej (czyli efektywną szerokością użytkową), lecz także wieloma innymi parametrami. Różny więc bywa zakres grubości nart (desek), które można bezpiecznie zapiąć w uchwycie (najlepsze wyroby, m.in. marki Thule,mają zatrzaski o dwustopniowym działaniu). Różna jest też odległość zapiętych nart od belek bazowych, a w konsekwencji również od dachu auta (a przecież muszą zmieścić się wiązania!). Najlepsze uchwyty mają możliwość regulowania dystansu między nartami a dachem. Nie może on być zbyt mały, jednak niepotrzebnie wysokie mocowanie nart też nie jest dobrym rozwiązaniem, gdyż zwiększa opór aerodynamiczny podczas jazdy, a w rezultacie także zużycie paliwa i hałaśliwość. Oczywiście dla większości kupujących najważniejszym parametrem będzie wielkość uchwytu. Te same konstrukcje występują w różnych odmianach, przy czym najmniejsze z nich pozwalają z reguły przewieźć 3 pary nart (2 snowboardy), a największe – 6 par (albo 4 snowboardy). Uwaga: pojemność uchwytu musisz sprawdzić sam! Informacje na opakowaniach są zwykle niedokładne (dotyczą np. biegówek).Nasze drugie spostrzeżenie jest następujące: jeśli zamierzasz często wykorzystywać uchwyt, nie próbuj oszczędzać przy zakupie. Wyroby, których cena różni się tylko o 100 czy 150 zł, potrafi dzielić prawdziwa przepaść, jeśli chodzi o funkcjonalność. Uwaga: montaż najtańszych uchwytów na belkach zajmuje zwykle co najmniej kilkanaście minut. Nie warto się na to skazywać. Generalnie (wyjąwszy uchwyty magnetyczne) spotkać można cztery sposoby montażu uchwytów na belkach. Pierwszy z nich wymaga dokręcenia śrub mocujących wkrętakiem (co gorsza, zwykle płaskim) – tej metody zdecydowanie nie polecamy. Nieco tylko lepszym rozwiązaniem jest użycie specjalnego klucza, który dołączany jest do uchwytu. Za wariant zadowalający uznać jednak można dopiero dokręcanie uchwytu śrubami wyposażonymi w plastikowe gałki eliminujące konieczność używania jakichkolwiek narzędzi. Od takich uchwytów lepsze mogą być tylko wyroby wyposażone w dobrze działające patentowe zatrzaski. Uwaga:sprawdź, czy odpowiada Ci działanie uchwytu patentowego. Niektóre z nich wymagają użycia sporej siły – być może będziesz wolał spokojnie dokręcić gałki.Musimy przyznać, że wszystkie testowane uchwyty dały się poprawnie zamontować, choć w wypadku tych najtańszych wymagało to sporo cierpliwości. Wszystkie więc zaliczyły próbę, z tym że raczej przestrzegamy przed sprzedawanym w supermarketach wyrobem o nazwie White Bear. Nie dość, że jest bardzo pracochłonny w montażu i nie zabezpiecza nart przed kradzieżą, to (jako jedyny) nie został wyposażony w sprężyny utrzymujące uchwyt w pozycji otwartej podczas zakładania nart. BezpieczeństwoNarty w uchwytach powinno się mocować „tyłem do przodu”. Jeśli bowiem nosy skierowane będą w kierunku jazdy, narty stawiać będą znacznie większy opór aerodynamiczny, co zwiększy hałaśliwość ładunku, a co gorsza, może z czasem doprowadzić do rozluźnienia uchwytów mocujących. W Polsce jest mało prawdopodobne, by policjant – wyjąwszy może oczywiste odstępstwa od przepisów i zdrowego rozsądku – zwrócił uwagę na sposób transportu nart. W krajach „narciarskich” – owszem, możemy zostać ukarani mandatem za przewożenie ich w kabinie albo noskami do przodu. Pewność mocowania uchwytów na belkach oraz nart w uchwytach należy sprawdzić po przejechaniu kilkunastu kilometrów i na każdym postoju. O ograniczeniach prędkości powinna informować instrukcja obsługi.