Trudno o jednoznaczną receptę, która pozwoli skutecznie pokonywać błotniste odcinki dróg czy bezdroży. Każdy teren potrafi być odmienny, a w zależności od rodzaju błota i sytuacji zastosować należy zupełnie inną technikę jazdy. Często nie jesteśmy w stanie przewidzieć stopnia trudności: 15-metrowa kałuża może okazać się nie do pokonania nawet dla sprawnego kierowcy i przygotowanego samochodu, zaś czasem kilkusetmetrowe rozlewisko staje się "dziecinną zabawą" nawet dla małego SUV-a. Dlatego najlepiej - jeśli możemy - wyjść z samochodu i sprawdzić przeszkodę.Jak przygotować samochód? Podstawową sprawą są odpowiednie opony. To właśnie w błocie najpełniej prezentują swe zalety potężne gumy z agresywną rzeźbą bieżnika. Nie każdemu oczywiście potrzebne są opony wyczynowe, zresztą ogumienie klasy MT ("mud terrain") fatalnie sprawdza się podczas jazdy na mokrym asfalcie. Najlepszym rozwiązaniem będzie najczęściej zakup opon AT ("all terrain"), które dają dużo więcej trakcji w błocie niż szosowe, a nie są tak uciążliwe "na czarnym". Wybierając opony trzymamy się rozmiarów fabrycznych (najwyżej o "numer" większych - w przeciwnym razie zbyt mocno obciążamy elementy podwozia i narażamy koła na obcieranie). Poza "gumami" przydadzą się blokady mostów, dobrze jeśli auto ma reduktor. Pożądane są też wzmocnione zderzaki i progi oraz podnośnik typu hi-lift. Miękkie trapy okazują się zbędne, za to metalowe czy kewlarowe dadzą solidne podparcie pod koła (najpierw podnosimy samochód hi-liftem, następnie podkładamy trapy pod koła). Jeżeli na trasie przejazdu spotkamy niepokojącą przeszkodę, wszystkie urządzenia aktywujemy przed wjechaniem w nią (w trakcie pokonywania może już być za późno!). Rozróżnić trzeba co najmniej dwa podstawowe rodzaje błota. Bagienne "nie ma dna" - jeśli będziemy tu jechać agresywnie samochód natychmiast "siądzie" na podwoziu. W tym momencie najlepiej trzymać równy, spokojny gaz. Przed wjazdem w takie błoto można też obniżyć nieco ciśnienie w kołach. Zupełnie inaczej jest, gdy czujemy, że pod kołami możemy dokopać się do twardego gruntu. Wtedy można jechać znacznie agresywniej. Ma to tę zaletę, że pracujące w uślizgu koła będą się oczyszczały, co jeszcze poprawi przyczepność. Wiele kłopotów potrafią sprawić koleiny. Jeśli to możliwe starajmy się jechać obok nich. Ale uwaga! Z głębokich kolein trudno wyjechać, a maksymalne skręcenie kół, poza dodatkowymi oporami, nie przyniesie rezultatu (uwaga: gdy jednak auto "wyskoczy" trzeba być przygotowanym na kontrę). Już lepiej wedy zaprzestać walki i poruszać się jak po szynach. Czasem najłatwiej będzie wykopać łopatą odpowiedni wyjazd z kolein. Przy większych nachyleniach (górskie drogi) pomoże wykopanie poprzecznego... rowka, którym woda spłynie z kolein. Błoto szybko wysycha, łatwiej też wtedy dostrzec przeszkody.