Logo

Czy jesteś dobrym kierowcą? Dwuetapowe włączanie się do ruchu

Robert Rybicki
Robert Rybicki
Pan Andrzej z Poznania jechał swoim Volkswagenem zgodnie z przepisami. Gdy przejeżdżał obok kilkunastu prostopadle zaparkowanych aut, jedno z nich nagle włączyło kierunkowskaz i natychmiast wyjechało na jezdnię! Kierujący Golfem próbował uniknąć kolizji i prawie mu się udało.
Przy czym „prawie” czyni istotną różnicę, bo wyjeżdżający z miejsca parkingowego Fiat otarł się o jadącego jezdnią Volkswagena, zostawiając ślady na drzwiach i błotnikach, a nawet zderzaku. Niby szkoda niewielka, ale posiadacz Golfa bardzo o niego dbał, a teraz nie będzie już mógł powiedzieć, że jego auto nigdy nie przeszło naprawy blacharskiej. Czy można było uniknąć tego zdarzenia?
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Owszem, ale inicjatywa musiałaby leżeć po stronie sprawcy, czyli kierowcy Punto. Wystarczy, że wyjechałby on na jezdnię dwuetapowo. Pierwszy etap to włączenie kierunkowskazu i delikatne wysunięcie się, o mniej więcej pół metra. Po tej czynności trzeba chwilę odczekać – np. licząc do trzech – aby kierowcy jadący jezdnią mieli czas na reakcję, czyli zahamowanie lub ominięcie.
W drugim etapie manewru kierowca Fiata mógłby wyjechać bezpiecznie na jezdnię, ponieważ wcześniej ostrzegł kierowców nadjeżdżających pojazdów o tym, co zamierza zrobić i dał im czas na przygotowanie się do tego.
Nie zapominajmy jednak, iż są sytuacje, w których widoczność jest tak ograniczona, że jedynym sposobem na bezpieczny wyjazd z prostopadłego miejsca parkingowego jest zaangażowanie obserwatora, który ostrzeże kierowców nadjeżdżających aut i da znak kierowcy włączającemu się do ruchu, że może wyjechać na jezdnię.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
Autor Robert Rybicki
Robert Rybicki
Powiązane tematy:PZU
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!