Mercedes idealnie wybrał miejsce koncepcyjnego Maybacha 6. Przecież to właśnie Stany Zjednoczone są ojczyzną ogromnych kabrioletów. W latach 50., 60. czy 70. ubiegłego wieku, sześciometrowe Cadillaki idealnie wpisywały się w krajobraz z palmami i zachodami słońca w tle. Choć dzisiejszej technologii nie można porównywać w żadnym aspekcie do aut retro, to zdaje się magia tamtych czasów powróciła.

Vision Mercedes-Maybach 6 Cabriolet konstrukcyjnie opiera się na wersji coupe zaprezentowanej kilka miesięcy temu. Ma 750KM, 5,7 m długości 2,1 m szerokości, a od 0 do 100 km/h przyspiesza w mniej niż 4 s i to w akompaniamencie szumu wiatru we włosach. Tak, tutaj również producent zrezygnował z zamontowania nieokrzesanego, brutalnego i przestarzałego technologicznie silnika spalinowego. Choć V12 pasowałoby idealnie, to do napędu Vision 6 służą 4 silniki elektryczne, każdy na jedno 24-calowe koło.

Jak mówi producent, inspirację czerpał z luksusowych jachtów i faktycznie, wygląda trochę jak Riva na kołach, oczywiście patrząc z przymrużeniem oka. To nie jedyne skojarzenia towarzyszące temu projektowi. Ogromny, polerowany grill swoim wyglądem ma przypominać prążkowany garnitur, po jego bokach znajdują się cieniutkie reflektory, a kolejnym elementem zamieszczonym na idealnie gładkiej karoserii są dopiero klamki drzwi otwieranych w przeciwnym kierunku. Od ich wysokości linia boczna zaczyna delikatnie opadać ku tyłowi, który faktycznie przypomina rufę luksusowej łodzi.

Wnętrze również jest minimalistyczne i nowoczesne. Znajdują się w nim tylko dwa fotele wykończone białą skórą. W zasadzie wszystko jest nią pokryte oprócz podłogi wykonanej z drewna połączonego z aluminium. Tunel środkowy, z którego zazwyczaj wystaje drążek zmiany biegów, w tym przypadku jest przezroczysty, a to co w nim widzimy to światłowody mające za zadanie prezentować przepływ energii. Reszta to ekrany dotykowe i ciekłokrystaliczne wyświetlacze. Jedynym analogowym elementem na desce rozdzielczej są wskazówki od zegarów, choć i w tym przypadku pracują one na tle ekranów.

Fakt, dużo elektroniki jak na kabriolet, ale kiedy zacznie padać deszcz możemy rozłożyć biały dach z tkaniny przeplatanej złotą nicią, który dodatkowo podkreśla wielkość i okazałość tego pojazdu. W tym całym przepychu i luksusie jedynie zasięg 500 km zdaje się nie nadążać za pozostałą technologią przyszłości. Niby w trakcie szybkiego ładowania można w czasie 5 min zwiększyć jego dystans możliwy do przejechania o kolejnych 100 km, ale czy komuś chciałoby się z niego wysiadać?

Niestety to tylko wizja i powstał jeden jedyny egzemplarz, chociaż kto wie, może pod naciskiem zamożnych w Pebble Beach, Mercedes zdecyduje się wypuścić na rynek serię modelu 6 Cabrio? Za to trzymamy kciuki, ponieważ ten model zdecydowanie zasługuje na miejsce w Top Garage.

Zgadzacie się z nami? Zapraszamy do komentowania.