Multimedia

Azjatyckie hity: Hyundai Getz

Hyundai Getz (test używanego)

Jesienią 2002 roku Hyundai w trakcie paryskich targów motoryzacyjnych zaprezentował Getza. Śmiało można powiedzieć, że model był ogromnym zaskoczeniem. Dlaczego? Głównie za sprawą stylistyki, która w niepamięć odsyłała brzydotę Rio czy Accenta i zastąpiła je przyjemnymi dla oka liniami. Po stronie zalet zapisać można także wnętrze. Inżynierowie Hyundaia pracujący w niemieckim centrum badawczo-rozwojowym świetnie rozplanowali przestrzeń. W efekcie mimo iż Getz ma karoserię krótszą od Polo, Corsy, czy Clio, nie ustępuje im pod względem przestronności. Bagażnik pomieści 255 litrów. Wynik jest więcej, niż przyzwoity. Ogromne zainteresowanie podczas premiery przełożyło się na wyniki sprzedaży. Europejczycy zwykle nieufnie patrzący na auta koreańskie, przełamali niechęć i niemalże rzucili się do salonów Hyundaia. O skali sukcesu niech świadczy fakt, że aż 80 procent produkcji Getza trafiała do Europy. W roku 2005 Koreańczycy przeprowadzili lifting. Modernizacja zmieniła kształt lamp, zderzaków i niektórych elementów wnętrza. Dwanaście miesięcy później do sprzedaży weszła wersja Cross. Hatchback podszywający się pod terenówkę miał większy prześwit, duże obręcze aluminiowe i plastikowe nakładki w dolnej części karoserii. W roku 2009 Hyundai wycofał Getza ze sprzedaży w Europie. Następcą jest i20. Początkowo mały hatchback był dostępny w trzech wersjach silnikowych. Do napędu najtańszej odmiany służył motor 1.1 o mocy 63 koni. Aby wyciągnąć z jednostki jakiekolwiek osiągi, trzeba ją wkręcać na wysokie obroty. To z kolei winduje wyniki spalania. Rozsądnym kompromisem między możliwościami, a zapotrzebowaniem na paliwo jest 82-konny benzyniak 1.3. Topowe modele Getza były wyposażane w motor 1.6 (105 KM). W roku 2003 do oferty dołączył trzycylindrowy diesel 1.5 CRDi (82 KM). Ropniak jest oszczędny, jednak dostarcza dużo wibracji i jest skandalicznie głośny. Wraz z liftingiem nadwozia Hyundai unowocześnił paletę jednostek napędowych. Silnik 1.1 zyskał 3 konie, a benzyniaka 1.3 zastąpił 1.4 o mocy 97 koni. Zmiany dotknęły również diesla. Motor wysokoprężny zamiast trzech, dostał cztery cylindry i nowoczesną turbosprężarkę o zmiennej geometrii łopatek. Dodatkowo Koreańczycy zaproponowali dwa warianty mocy: 88 i 110 koni mechanicznych.
Szpiedzy na targach w Paryżu

Szpiedzy na targach w Paryżu

Międzynarodowy Salon Samochodowy w Paryżu to miejsce, w którym pokazywane są nowości ze świata motoryzacji. Producenci chwalą się nowymi samochodami, które mają pokazać konkurentom ich miejsce w szeregu. Prezentowane są również, a może przede wszystkim, nowatorskie rozwiązania techniczne, będące efektem ogromnego wysiłku i nakładu pracy największych specjalistów oraz niewyobrażalnych funduszy. Takiej okazji do podpatrzenia pomysłów konkurencji i przyspieszonej nauki konstruowania samochodów nie mogą przepuścić egzotyczni producenci z Azji, głównie z Chin, ale też po prostu konkurencja. Podczas dni prasowych, w których czynnie braliśmy udział, nie dało się nie zauważyć ogromnej liczby "szpiegów", dla których nowe samochody i zastosowane w nich podzespoły są łakomym kąskiem. W Paryżu wokół najnowszych aut można było spotkać tajemniczych wysłanników, wyposażonych w notatniki, aparaty, kamery, a nawet latarki, którzy zaglądali w każdą szparę, badali i mierzyli każdy element, a wszystkie spostrzeżenia skrzętnie notowali i robili zdjęcia każdego szczegółu. Co ciekawe, ale i zrozumiałe zarazem, największym zainteresowaniem Chińczyków cieszyły się modele, które są przeznaczone w dużej mierze na ich rynek, jak choćby niedrogie sedany - Citroen C-Elysee, Peugeot 301 czy Skoda Rapid, ale też nowoczesne modele elektryczne i hybrydowe. Zapraszamy do odwiedzania naszego serwisu specjalnego Paryż Motor Show 2012 Oczywiście, takie "szpiegowanie" nie jest zabronione, a targi samochodowe są po to, by dokładnie obejrzeć każdą nowość. To jednocześnie jedyna okazja dla producentów, by podpatrzyć rozwiązania użyte przez konkurencję na długo przed pojawieniem się samochodu w salonach. W przypadku producentów z Azji, których przedstawicieli widać było najczęściej, nauka nie idzie w las, bo każdy kolejny model prezentowany przez marki koreańskie, czy od pewnego czasu chińskie, coraz mniej odbiega od europejskich standardów. Tylko czekać, kiedy to producenci ze Starego Kontynentu będą musieli wysyłać swoich szpiegów na targi w Pekinie...
Audi R8 (Paryż 2012)

Audi R8 (Paryż 2012)

Audi zaprezentowało nową odsłonę swojego flagowego sportowego modelu R8, który oficjalną premierę miał podczas salonu samochodowego w Paryżu. Co zmieniło się w nowym Audi R8? Odświeżony został wygląd nadwozia i wnętrza samochodu, zamiast 6-stopniowej zautomatyzowanej skrzyni biegów R tronic pojawi się 7-stopniowy S tronic, a do gamy dołączy topowa odmiana Plus o obniżonej masie z 542-konnym silnikiem V10. Jeśli chodzi o szczegóły - z przodu Audi R8 zyskało nowy pas z diodowymi światłami i zmienionym grillem, a z tyłu pojawiły się nowe diodowe lampy, zmienione logo R8, przeprojektowany dyfuzor i podwójny wydech dla wszystkich wersji. We wnętrzu zmiany ograniczyły się do nowej tapicerki, wskazówek zegarów i łopatek zmiany biegów. Wśród opcji dodatkowych bardziej zamożni klienci mogą wybrać tapicerkę ze skóry Nappa z przeszyciami w kształcie rombów. Od strony układu napędowego zmian będzie kilka. Po pierwsze starą skrzynię 6-biegową zastąpi nowy 7-biegowy S tronic, co pozwoli na obniżenie spalania i poprawę osiągów samochodu. Podstawowy silnik V8 o pojemności 4,2 litra utrzyma moc 430 KM i moment obrotowy 430 Nm, podobnie niezmienione zostanie 5,2-litrowe V10 o mocy 535 KM i momencie 530 Nm. Przyspieszenie Audi R8 V8 Coupe ze skrzynią S tronic od 0 do 100 km/h wyniesie 4,3 sekundy, a maksymalna prędkość to 300 km/h, podczas gdy wersja V10 przyspieszy do "setki: w 3,6 sekundy i osiągnie maksymalnie 314 km/h. Dla fanów mocnych wrażeń mamy dobre wiadomości. Audi R8 będzie dostępne również w wersji Plus, która zastąpi limitowaną edycję GT. Dostępny tylko jako coupe model R8 Plus będzie dysponowało lżejszym nadwoziem i wzmocnionym do 550 KM i 540 Nm silnikiem V10, który pozwoli na dobicie do pierwszej "setki" na liczniku w czasie zaledwie 3,5 sekundy. Rozpędzanie zakończy się przy wartości 317 km/h. Odświeżone Audi R8 trafi do klientów pod koniec roku. Ceny w Niemczech zaczną się od 113,5 tys. euro za wersję V8 Coupe, skończywszy na 173,2 tys. euro za wersję V10 Plus. Zapraszamy do odwiedzania naszego serwisu specjalnego Paryż Motor Show 2012
Fani czterech kółek w akcji

Fani czterech kółek

Mike Brewer i Edd China, prowadzący program Discovery Channel "Fani czterech kółek" przylatują dziś do Polski, by promować najnowsze odcinki 9. serii programu. Widzowie będą mieli możliwość spotkać się z nimi 2 października o godz. 14 w Forcie Sokolnickiego w Warszawie. "Fani czterech kółek" to doskonała seria dla wielbicieli aut, choć zdecydowanie nie tylko dla znawców tematu. Mike Brewer i Edd China, w magiczny sposób zarażają swoją pasją, sprawiając, że nawet laikowi trudno oderwać wzrok od ekranu telewizora. W każdym odcinku swojego show prowadzący biorą na warsztat klasyczne auta, by z wraków przemienić je w prawdziwe motoryzacyjne perełki. Podział zadań jest niezmienny. Mike przemierza Europę i Stany Zjednoczone w poszukiwaniu pięknych, ale zaniedbanych lub wyeksploatowanych aut, które można tanio kupić, a po gruntownej naprawie, sprzedać z zyskiem. Edd odpowiada za kwestie techniczne i remont samochodów - to dzięki niemu znalezione skarby odzyskują swoją dawną świetność. "Fani czterech kółek" to jedna z najbardziej popularnych serii Discovery Channel w Polsce. Spośród 100 programów najchętniej obejrzanych na kanale w latach 2011-2012, aż 61 to odcinki programu Mike’a Brewera i Edda China. Odcinek cieszący się największą popularnością zebrał przed telewizorami aż 300 tysięcy widzów. Program "Fani czterech kółek" można oglądać na Discovery Channel od poniedziałku do piątku o godz. 20:00, w soboty o godz. 8:00 i 9:00 oraz w niedziele od 12:00 do 14:00. Od 18 października, w czwartki o godz. 21:00 widzowie będą mieli możliwość zobaczyć 8 premierowych odcinków serii dziewiątej. Edd China jest mechanikiem samochodowym i jednocześnie dziennikarzem radiowych i telewizyjnych programów motoryzacyjnych. Edd ukończył studia inżynierskie z zakresu projektowania produktu na South Bank University. Poza karierą radiową i telewizyjną zajmuje się prowadzeniem własnego przedsiębiorstwa Cummfy Banana Limited. Firma zajmuje się projektowaniem i produkcją unikatowych pojazdów na specjalne okazje m.in: śluby oraz do celów promocyjnych. Prezenter jest posiadaczem światowego rekordu Guinessa, za wyścig przy użyciu mebla. Skonstruowana przez niego sofa na kółkach rozpędziła się do 148 km/h, w ten sposób Edd pobił rekord ustanowiony przez siebie 2 lata wcześniej - było to osiągnięcie prędkości 140 km/h, dzięki największemu zmotoryzowanemu koszykowi na zakupy. Mike Brewer to brytyjski prezenter telewizyjny. Polskim widzom znany jest głównie z programu motoryzacyjnego Discovery Channel "Fani czterech kółek". Od 2010 roku Mike zaangażował się dodatkowo w realizację programu "Maszyny na linii ognia" (ang. Frontline Battle Machines), w którym odbywa niecodzienną wizytę na froncie w Afganistanie. Program prezentuje maszyny i broń, którą amerykańscy i brytyjscy żołnierze walczą z oddziałami talibów. Dzięki zgodzie brytyjskiego Ministerstwa Obrony program pokazuje pracę baz wojskowych Camp Bastion i Kandahar Air Base oraz supernowoczesne wyposażenie współczesnej armii, m.in. śmigłowiec szturmowy Apache, pojazd opancerzony Mastiff i karabin SA80.
Citroen C-Elysee (Paryż 2012)

Citroen C-Elysee (Paryż 2012)

Citroen C-Elysee jest nowym odpowiednikiem Peugeota 301. Oba pojazdy dzielą wspólne nadwozie, kształt zderzaków, lamp, a nawet obręczy. Nowy sedan ma rozstaw osi 2,65 m oraz przestronne wnętrze zapewniające komfort podróżującym. Bagażnik ma pojemność 506 litrów. C-Elysee będzie dostępny z silnikiem benzynowym VTi ostatniej generacji, który produkuje 98 KM mocy. Zaprojektowany we Francji i wyprodukowany w Vigo w Hiszpanii model zostanie wprowadzony do sprzedaży z końcem 2012 roku. Ma spełniać oczekiwania klientów poszukujących atrakcyjnego samochodu trójbryłowego w przystępnej cenie. Trudne warunki jazdy panujące w niektórych krajach, uwzględnione zostały już na etapie projektowania. Są to m.in. odpowiednio dostosowany prześwit i opony, dodatkowe zabezpieczenie podwozia, wzmocniona budowa elementów karoserii. Citroena C-Elysee wyróżniają duże wymiary zewnętrzne: długość 4,43 m, szerokość 1,71 m i wysokość 1,47 m. Najdłuższy w swojej klasie rozstaw osi wynoszący 2,65 m rozstaw osi zapewniają nie tylko pewne zachowanie na drodze i wyjątkową przestronność wnętrza. Przestrzeń w kabinie oferuje ilość miejsca porównywalną do samochodów z wyższych klas. Zwłaszcza z tyłu miejsce na nogi dla pasażerów z tyłu jest imponujące, zarówno pod względem szerokości jak i długości (na wysokości kolan 120 mm). Pojemność bagażnika (506 l VDA) należy do wiodących w segmencie. Citroen C-Elysee posiada, standardowo lub opcjonalnie w zależności od rynku, nowoczesne elementy wyposażenia poprawiające komfort, takie jak klimatyzacja z cyfrowym wyświetlaczem, czujnik parkowania tyłem, regulator i ogranicznik prędkości czy też radio MP3 z zestawem głośnomówiącym Bluetooth. Samochód może być też wyposażony w rozwiązania technologiczne dostosowane do specjalnych oczekiwań konkretnych krajów, takie jak podgrzewana dolna część szyby przedniej na rynek rosyjski i ukraiński. W wersji przeznaczonej do ciepłych krajów, układ klimatyzacji oferuje funkcję ‘Max’ zapewniającą natychmiastowe wychładzanie kabiny. Oferta będzie rozszerzana w następnych miesiącach, obejmując system nawigacji z dotykowym ekranem, kamerę cofania oraz system bezkluczykowego otwierania i uruchamiania pojazdu. Citroen C-Elysee jest wyposażony w silnik benzynowy 1.0 VTi 72, specjalnie dostosowany do warunków jazdy i paliw w różnych krajach na świecie. Silnik nowej generacji zapewnia optymalne osiągi (72 KM, moment 110 Nm od prędkości 3 000 obr./min) i zużycie paliwa (od 5 l/100 km) oraz trwałość, nawet w trudnych warunkach eksploatacji. Silnik może współpracować z manualną lub sterowaną elektronicznie 5-przełożeniową skrzynią biegów. Nowy silnik 1.6 VTi 115 współpracujący z manualną lub automatyczną skrzynią biegów uzupełnia gamę silników benzynowych. W ofercie znajdzie się również sprawdzony silnik wysokoprężny 1.6 HDi 92 o niskim zużyciu paliwa (4,1 l/100 km). Zapraszamy do odwiedzania naszego serwisu specjalnego Paryż Motor Show 2012
Najtańsze opony zimowe w rozmiarze195/65 R15

Najtańsze opony zimowe

Sezon zimowy zbliża się wielkimi krokami. O zaletach stosowania opon zimowych w okresie niskich temperatur, gołoledzi i opadów śniegu przekonuje się z roku na rok coraz więcej kierowców. Nie wystarcza to jednak organom ustawodawczym, które pracują nad ustawą narzucającą wszystkim użytkownikom dróg zakładanie opon zimowych na koła w okresie od 1 listopada do 15 marca. Czy przepisy wejdą w życie już tej jesieni, czy w przyszłym roku, a może wcale - tego jeszcze nie wiemy. Polecamy jednak wszystkim, którzy zdecydowali się w tym roku przejść na "zimówki" lub tym, których opony są już zbyt zużyte, przejrzeć zestawienie najtańszych opon zimowych na rynku, w jednym z najpopularniejszych rozmiarów, tj. 195/65 R15. Większość produktów przedstawionych w tym zestawieniu to markowe, godne polecenia produkty, które można kupić w przystępnej cenie. Choć jest im dość daleko do opon z górnej półki, to wystarczą w zupełności do codziennego przemieszczania się po mokrych lub zaśnieżonych drogach. Jak pokazało wiele testów, nawet najgorsza opona zimowa jest w okresie ujemnych temperatur i opadów śniegu lepsza od najlepszej opony letniej. Wszystkie oferty pochodzą z serwisu motointegrator.onet.pl. Kleber Krisalp HP2 Cena w motointegrator.onet.pl - 209,30 zł za 1 szt. Zimowe opony KLEBER Krisalp HP2 łączą doskonałe właściwości jezdne z przystępną ceną. Sprawują się równie dobrze w warunkach jazdy miejskiej jak i autostradowej. Ich zalety docenią kierowcy samochodów klasy miejskiej, kompaktowych oraz kombi. Pozwalają na stabilne prowadzenie auta niezależnie od rodzaju nawierzchni i warunków atmosferycznych. Dzięki specjalnym nacięciom lamelkowym zapewniają maksymalną przyczepność podczas hamowania i brak poślizgu przy ruszaniu. Specjalnie ukształtowane nacięcia i rowki obwodowe sprawnie odprowadzają wodę i błoto śniegowe oraz redukują ryzyko poślizgu hydrodynamicznego i snowplaningu Użyta mieszanka gumowa zachowuje elastyczność nawet w niskich temperaturach, zwiększając stabilność prowadzenia i jednocześnie pozwalają osiągnąć długie przebiegi dzięki poprawionej odporności na ścieranie. Dodatkowe nacięcia poprzeczne redukują wibracje i zmniejszają poziom szumów, poprawiając komfort podróżowania.
Hyundai Santa Fe 2013 (pierwsza jazda)

Hyundai Santa Fe 2013 (pierwsza jazda)

Hyundai Santa Fe nowej generacji prezentuje się bardziej agresywnie od swojego poprzednika. Jest także od niego dłuższy, niższy i szerszy. Mierzy 4690 mm długości i jest dostępny w wersji z pięcioma oraz siedmioma siedzeniami. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że trzeci rząd siedzeń sprawdzi się na krótszych dystansach. Stylistyka wnętrza to kwintesencja tego, co udało się zrobić Hyundaiowi przez ostatnie kilka lat. Na pochwałę zasługują materiały wykończeniowe. Kruche i nieprzyjemne w dotyku plastiki zostały pochowane już dawno na cmentarzysku przeszłości. Na desce rozdzielczej dominują ładnie zaprojektowane powierzchnie i kształty tworzące ciekawą stylistycznie całość. Fotele są wygodne. Siedzisko kierowcy regulowane jest elektrycznie w pełnym zakresie, niestety w przypadku pasażera zabrakło regulacji wysokości. Klienci w Polsce będą mogli wybrać samochód z silnikiem diesla o dwóch pojemnościach: 2- litrowy o mocy 150 KM oraz 2,2- litrowy o mocy 197 KM. Nasz testowy egzemplarz był wyposażony w ten drugi motor sprzężony z 6- biegową automatyczną skrzynią biegów i gdybym miał wybierać wybrałbym właśnie 2,2- litrowego diesla. Prawie 200 KM zapewnia bardzo przyzwoite osiągi, do tego auto jest świetnie wygłuszone i w miarę oszczędne. Średnie spalanie wyniosło około 7 litrów na 100 km. Napęd 4x4, który występuje w ofercie jako opcja przez cały czas monitoruje zachowanie się samochodu. Gdy system wykryje utratę przyczepności na przednich kołach automatycznie rozdziela moment obrotowy pomiędzy dwie osie. Na szczególniej śliskiej nawierzchni można wymusić rozdzielenie momentu obrotowego w proporcjach 50:50 przez naciśnięcie przyciski blokady - system działa do 40 km/h. Układ kierowniczy został wyposażony w elektryczne wspomaganie, które może pracować w trzech trybach: sport, komfort i normal. Wybiera się je za pomocą przycisku na multifunkcyjnej kierownicy. Nowy Santa Fe jest niewątpliwie jeszcze bardziej dopracowany niż jego poprzednik. Wygląda lepiej, prowadzi się pewniej. Konkurencja jest jednak ostra. Toyota Rav4 ma niezmiennie szeroką rzeszę fanów, tak samo jak BMW X3 za którym stoi pozycja niemieckiej marki. Jednakże jestem przekonany, że Santa Fe będzie bardzo twardym zawodnikiem w swojej klasie, który sporo namiesza w swoim segmencie. Santa Fe oferowane jest w trzech opcjach wyposażeniowych. Najtańszy model z napędem 2WD kosztuje od 129 900 zł, natomiast napędzany na cztery koła Hyundai Santa Fe wymaga wyłożenia kwoty 137 900 zł.
Granturismo Stradale

Maserati Granturismo Stradale

Genezą i wyróżnikiem GT był detuning - szlachetne przeciwieństwo tuningu. Pospolite auta stroi się w stronę sportu, przykrywając akcesoriami mierną konstrukcję. Inaczej GT - te oswaja się, wychodząc od maszyn wyczynowych, by pracowały z kulturą w niższych rejestrach, gładziej podawały moc, nie zalewały się w ruchu. Tak trafiamy na kolejną nazwę: Stradale, czyli "drogowa" - wersja dopuszczona na drogi publiczne. Maserati GT były nie tylko wcześniejsze od Ferrari. Zawsze były inne, trudno porównywalne. Miały inne geny marki - mniej radykalne, bardziej wysublimowane. Inne cele: raczej styl pięknej jazdy niż dramat osiągów. Innych odbiorców: dyskretniejszych i wyrafinowanych. Tridente - trójząb z posągu Neptuna na bolońskim rynku - to inny, osobny, dystyngowany świat. Bynajmniej nie mniej fascynujący. Jedno z pierwszych nowożytnych GT świata - nowożytnymi nazywamy samochody odkreślające grubą kreską czasy przedwojenne - to Maserati A6G 1500 z 1946 r. a potem A6G 2000. Jeszcze nie czasy luksusu, ale pięknego stylu - owszem. Nadwozia Pininfarina, Zagato, Frua, Vignale i Allemano. Czysta rasa, pełna krew. Drugi przykład: rok 1957. Maserati 3500 GT. Sześć cylindrów, 12 świec, wtrysk, 220 koni, piękna instrumentacja w kabinie, rzemieślnicze wykończenie. Klasyczne proporcje GT. A wszystko to na podstawach wyczynowych - szkielet rurowy, silnik z linii modeli torowych, którymi ścigali się m.in. Fangio i Moss. Trzeci przykład: Ghibli z 1966 r. V8, prawie pięć litrów, 340 koni w czasach późnych Beatlesów. Fantastyczne nadwozie Giugiaro. Wysokość metr szesnaście - wtedy luksus jeszcze nie oznaczał wielorybich aut dla wielorybich klientów. Dwa zbiorniki paliwa i dwa wskaźniki poziomu. Duży bagażnik, bo prawdziwe GT służy do jazdy przez Europę, kraj za krajem. No i wyczynowe tło - sucha miska olejowa, chłodnica oleju, samoblokujący dyferencjał. Wiele przykładów równie godnych wzmianki pomijamy z braku miejsca i czasu: Sebring, Mistral, Mexico, Indy, Bora, Khamsin… Teraz czas na przykład czwarty, obecny. Maserati Gran Turismo MC Stradale.
Mercedes Citan (test)

Mercedes Citan (test)

Niemiecko-francuskie pojednanie Zostawiając na chwilę na uboczu właściwości jezdne, aspekty techniczne, funkcjonalność, spalanie i ogólne wrażenie nie sposób nie zauważyć, że nowy Mercedes to samochód przełomowy. Pod wieloma względami. Jest on bowiem "bliźniakiem" modelu Kangoo, produkowany jest we francuskiej fabryce Renault, a co więcej wykorzystuje francuskie jednostki napędowe. O ile patrząc na linię boczną można mieć wątpliwości Mercedes to czy Renault, to przód samochodu rozwiewa już wszelkie obiekcje. Auto zostało bowiem uzbrojone w solidnie wyglądającą atrapę z chromowaną gwiazdą - zestaw znany praktycznie z każdego modelu Mercedesa. Inaczej zostały zarysowane przednie błotniki. Całość wygląda zgrabnie i składnie. No chyba, że wybierzemy najdłuższą z trzech wersji nadwozia - wtedy proporcje zostają nieco zaburzone ustępując pola funkcjonalności. Trzy warianty nadwozia, przestrzenna ładownia… Mercedes Citan występuje jako blaszany furgon, wersja osobowa i odmiana Mixto. Gama furgonów obejmuje trzy warianty nadwozia: 3.94 m, 4.32 m oraz 4.71 m. W każdym przypadku jesteśmy w stanie znaleźć swoją własną konfigurację. Długość ładowni furgonu wynosi odpowiednio 1,36 m, 1,75 m albo 2,13 m. Odpowiednia przestrzeń ładunkowa wynosi 2,4 m3, 3,1 m3 albo 3,8 m3. Ładowność wynosi zależnie od 490kg, przez 635 kg, aż po 810 kg. Auto może być wyposażone w jedne lub dwoje drzwi przesuwnych. Tylne drzwi są otwierane asymetrycznie i dla ułatwienia w codziennej pracy mogą być blokowane w dwóch położeniach otwarcia. Dłuższa wersja może być wyposażona w przeszkloną klapę otwieraną do góry. Całość może uzupełnić klapa dachowa idealna do przewożenia długich przedmiotów. Producent zadbał oto, aby pomiędzy nadkolami zmieściła się bezproblemowo jedna europaleta. Załadunek i rozładunek ułatwia nisko umieszczona podłoga - zaledwie 58 mm nad ziemią. Podstawowa i najtańsza wersja tego modelu wynosi 63 124 zł. Samochód będzie musiał zmierzyć się ze swoim francuskim bratem, który zdążył na naszym rynku zapuścić już głębokie korzenia. Za Mercedesem stoją jednak wartości związane z marką oraz usługi takie jak serwis, oferty finansowania czy gwarancja MobiloVan.
7 sposobów na zniszczenie samochodu

Jak zniszczyć auto - 7 grzechów

Z opisów w portalach aukcyjnych jasno wynika, że każdy Polak bezgranicznie oddany jest swojemu samochodowi. Dba o maszynę jak o własne dziecko, a nawet bardziej, wszystkich wymian dokonuje na czas, pieści i pielęgnuje, poświęcając autu każdą sekundę wolnego czasu. Szkoda tylko, że dumne zapowiedzi nijak nie pokrywają się z rzeczywistością, bo ta - nie po raz pierwszy zresztą - przedstawia się wprost dramatycznie. Polacy nie dbają o samochody. Ba! Są prawdziwymi mistrzami w mordowaniu aut i późniejszym dziwieniu się "jak to, nie działa?!". Oto siedem grzechów głównych polskich mistrzów kierownicy. Pierwsze - oszczędność Gdyby Grecy tak doskonale potrafili oszczędzać na życiu jak polscy kierowcy na eksploatacji samochodu, o żadnym kryzysie trapiącym południe Europy nie byłoby mowy. Z drugiej strony można by tylko odliczać czas do kompletnego załamania i tak właśnie jest w wypadku wielu samochodów na naszych drogach. Zanim jednak przychodzi do oszczędzania na eksploatacji, musi być zakup. Obowiązkowo za 100 a nawet 120% wydzielonego budżetu, nierzadko na kredyt. Polacy kupują samochód na pokaz, bo tylko u nas już chyba samochód to w dalszym ciągu najlepsze narzędzie do zaprezentowania materialnego statusu. Na co komu 10-letnie Daewoo albo Skoda, skoro w podobnej cenie można kupić 20-letnie Audi albo nawet przerdzewiałego Mercedesa? Rozsądni odpowiedzieliby od razu, że "na to", aby nie musieć od razu zaciągać kredytu na "pakiet startowy" czy doprowadzenie samochodu do stanu względnej używalności. Problem w tym, że Daewoo, nawet Leganza czy Chairman, do robienia wrażenia na sąsiadach nie nadaje się wcale. Skoda - podobnie. Zakup zbyt drogiego samochodu jest więc pierwszym krokiem do zniszczenia auta. Kiedy brakuje pieniędzy na podstawowe wymiany, a te, bez których obejść się absolutnie nie da, wykonywane są na bazie najtańszych, chińskich często części, trudno spodziewać się długiej i bezproblemowej eksploatacji. Z pozorną oszczędnością wiąże się też odwlekanie napraw. Dopóki "choinka" na tablicy rozdzielczej świeci się na żółto, nie ma przecież powodu do obaw i można jechać dalej. Dopiero wówczas, kiedy ponad połowa kontrolek zmieni kolor na czerwony, można rozważyć wpisanie wizyty u mechanika do kalendarza - ot, na przyszłość. Problem w tym, że samochód to zamknięty układ zależności. Awaria jednej części bardzo często powoduje usterki kolejnych. Zignorowanie niewłaściwej pracy elementu prowadzi do pogłębienia problemu. Słowem, im dłużej zwleka się z naprawą, tym potencjalnie jej koszty będą większe. A to już z rzeczywistymi oszczędnościami nie ma przecież nic wspólnego.
Audi A7 Sportback

Audi A7 Sportback

Przed rozpoczęciem produkcji seryjnej A7 Sportback, na salonie w Detroit na początku 2009 roku, zaprezentowany został showcar Audi Sportback concept. Różnice w porównaniu z późniejszym modelem seryjnym były stosunkowo niewielkie. We wnętrzu wiele detali A7 Sportback nawiązuje do studyjnego auta z Detroit. W Audi często samochody studyjne wchodzą do produkcji bez większych zmian. To pokazuje, w jakim stopniu zarząd i inne osoby decyzyjne aprobują wizje stylistów i jak ważną pozycję w koncernie zajmuje stylistyka. Ciekawym systemem w Audi A7 Sportback jest asystent widoczności nocą z oznakowaniem rozpoznanych osób. Jego kamera termowizyjna, umieszczona w osłonie chłodnicy, wykorzystuje system dalekiej podczerwieni (FIR) i reaguje na ciepło. Komputer zamienia informacje w czarno-białe obrazy i wyświetla je na monitorze FIS. Kamera FIR może obserwować obszar do 300 metrów, w zależności od prędkości jazdy, zatem daleko poza zakres świateł drogowych. Podczas gdy chłodniejsza jezdnia jest ciemna, postacie ludzi i zwierząt ze względu na promieniowanie cieplne widoczne są jako jasne sylwetki. Oprogramowanie do obróbki obrazu potrafi rozpoznać ludzi i zwierzęta z odległości do 100 metrów i zaznacza je na wyświetlaczu żółtym kolorem. Jeżeli komputer stwierdzi niebezpieczną sytuację, sylwetka zostanie zaznaczona kolorem czerwonym, jednocześnie rozlegnie się sygnał ostrzegawczy. Opcjonalnie zaznaczona na czerwono sylwetka może pojawić się także na wyświetlaczu head-up. Dzięki pozostałym systemom Audi A7 praktycznie samo zaparkuje prostopadle lub równolegle, pomoże zapobiec skutkom najechania na inny pojazd samoczynnie hamując w razie realnego zagrożenia czy zapobiegnie zajechaniu drogi innemu pojazdowi. Nadwozie Audi A7 Sportback ma 4,97 metra długości i rozstaw osi 2,91 metra. Szerokość wynosi 1,91 metra a wysokość tylko 1,42 metra. Dzięki licznym elementom z aluminium, jest bardzo lekkie. Sportowe zawieszenie oferuje nowe rozwiązania, jak elektromechaniczne wspomaganie układu kierowniczego. Pod względem systemów wspomagania kierowcy i multimediów to luksusowe coupe jest przykładem typowej dla Audi innowacyjności. Audi A7 Sportback może być wyposażone w jeden z czterech silników V6 z bezpośrednim wtryskiem paliwa - w ofercie są dwie jednostki benzynowe i dwa diesle. Z pojemności skokowej 2,8 lub 3,0 litrów uzyskują one moc od 150 kW (204 KM) do 220 kW (300 KM).