Inter Cars Motor Show na Bemowie

Inter Cars Motor Show na Bemowie

W pierwszy weekend września teren lotniska na Bemowie zamieni się w wielką arenę, na której wystąpią znane nazwiska sportów motoryzacyjnych oraz muzyczni wykonawcy! INTER CARS MOTOR SHOW stanie się miejscem spektakularnego wydarzenia motoryzacyjnego. Jest to impreza masowa, udostępniona szerokiej publiczności! W jednym miejscu spotkają się najbardziej znani kierowcy rajdowi m.in.: Leszek Kuzaj, Tomasz Kuchar, Krzysztof Hołowczyc, Maciej Oleksowicz. Właśnie z udziałem tych zawodników na płycie lotniska odbędzie się widowiskowy, niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju Master Race. Na arenie oczywiście nie zabraknie driftów i zawrotnych prędkości w wykonaniu czołowych zawodników Polskiej sceny driftingowej oraz Bartka Ostałowskiego, który jako jedyny prowadzi samochód stopami i posiada licencję rajdową. Ogromną popularnością cieszą się pokazy w formie stunt. Są to kaskaderskie wyczyny na motocyklach polegające na popisowej jeździe na jednym kole wraz z wykonywaniem różnych akrobacji. Stunt motocyklowy reprezentowany będzie przez znanego Huberta Raptownego. Kaskaderskie samochodowe show zobaczymy w wykonaniu słynnego Terry Granta, który swoimi wyczynami wpisał się już do księgi Guinessa. Ponadto zobaczymy freestyle MotoCross, czyli FMX, powietrzne akrobacje wykonywane przez motocyklistów skaczących na rampach! Wystąpią najlepsi zawodnicy w Polsce, m.in.: Bartek Ogłaza i Artur Puzio. Niesamowite widowisko, zapierające dech w piersiach. To trzeba zobaczyć! Nie zabraknie również słynnego teamu: Wheelieholix Triumph Stunt Team Polska, czyli oficjalny zespół stunerski producenta motocykli - Triumph.  W jego skład wchodzą czołowi polscy stunerzy: Fragment i Beku. Nie lada gratką dla miłośników jednośladów będzie stoisko Outlet Inter Motors gdzie będą dostępne ubiory, kaski i akcesoria motocyklowe przecenione nawet o 80%! W ofercie znajdą się końcówki kolekcji, m.in.: Alpinestars, FLY, Macna, Ixon, Adrenaline, AGV, Suomy, Shark, Box i wiele innych. DRAG SHOWTo wielkie motoryzacyjne widowisko zostanie wzbogacone o pokazy typu Drag Show. Drag racing wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych, a w Polsce znany jest w pod nazwą wyścigi równoległe, w których dwa pojazdy (najczęściej samochody lub motocykle) mają pokonać w jak najkrótszym czasie odcinek 1/4 mili (402,3 m). Wyścigi w Polsce zrzeszają coraz większą grupę zainteresowanych i z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością. Na warszawskim Bemowie w Corvette VTG 4x4 siądzie rekordzista Europy na 1/4 mili - Grzegorz Staszewski, widzowie będą mogli podziwiać także Marcina Blautha w Camaro 4x4 i Dimy Nahula w Chevy Pick Up. Niespotykaną atrakcją będzie także Globe of Speed w formie stalowej kuli, w której może jeździć aż 4 motocyklistów jednocześnie! Jednak niewątpliwie największymi i zarazem najgłośniejszymi atrakcjami będą przejazdy Jet-Car’a i Jet-Bike’a. Pojazdy prowadzone przez Gerda Habermanna posiadają silniki odrzutowe i jeśli chodzi o motocykl to jest to jedyny egzemplarz w Europie. Będzie więc wiele unikatowych motoryzacyjnych atrakcji! SCENA MOTOR SHOWAle to nie koniec niespodzianek, ponieważ impreza będzie wzbogacona o pokazy sceniczne, w których wystąpią znani muzyczni wykonawcy. Świetnym uzupełnieniem atrakcji odbywających się na płycie lotniska będą występy na scenie.  W sobotę na scenie zagra MROZU, MAJA KLESZCZ & INCARNATIONS oraz JUNE, w niedzielę zaoferujemy gościom rytmy w wykonaniu FOX, KaCeZet. DJ Cent zadba o muzyczną oprawę tej imprezy, a zwieńczeniem całego wydarzenia będzie wielki koncert BRODKI! 10.000 MIEJSC NA TRYBUNACH!W trakcie dwudniowych pokazów widzowie będą mogli odczuć na własnej skórze emocje związane z niepowtarzalną dawką mocy i adrenaliny sportu samochodowego, ale także spędzić miło czas wraz z przyjaciółmi i najbliższymi. Wokół areny zostaną zbudowane trybuny, które umożliwią odwiedzającym oglądanie pokazów w wygodnych warunkach i bardzo dobrej widoczności. Na terenie lotniska powstaną także inne atrakcje dla odwiedzających. INTER CARS MOTOR SHOW będzie imprezą otwartą dla wszystkich zainteresowanych, nie tylko pasjonatów motoryzacji, ale także i rodzin, które będą chciały spędzić ostatni wakacyjny weekend na świeżym powietrzu. Wejście na imprezę będzie możliwe za okazaniem biletu. INTER CARS MOTOR SHOW to niezwykle widowiskowa impreza, która dostarczy widzom niepowtarzalnej dawki przeżyć. Warto tam być w ostatni weekend wakacji! Bilety dostępne są w punktach sprzedaży Ticketpro oraz na stronie www.intercarsmotorshow.pl, gdzie można znaleźć szczegółowe informacje dotyczące imprezy. Organizator: Inter Cars SA, sponsorami imprezy są: Bridgestone, Castrol Edge, Motointegrator.pl, partnerzy: Dzielnica Bemowo, RMF Maxxx Miejsce: Warszawa, Lotnisko Bemowo, wejście od Piastów ŚląskichTermin: 1-2.09.2012 r.
Najlepsze aplikacje dla kierowców

Najlepsze aplikacje dla kierowców

Telefon komórkowy w podróży często się przydaje. Można dzięki niemu przesunąć spotkanie napotkawszy remont na dopiero co otwartej autostradzie, można wezwać pomoc drogową do urwanego w wyrwie w jezdni koła. Można również, co mniej miłe, otrzymać mandat za rozmowę w trakcie jazdy - co kto lubi. Jednak współczesne telefony - smartfony - to już wszechstronne urządzenia wyposażone nie gorzej niż niejeden komputer. Oferują znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Nie brakuje aplikacji, które wystarczy zainstalować, by móc cieszyć się pełną ich funkcjonalnością zmieniającą telefon we - w razie potrzeby - nawigację, CB radio, a nawet porównywarkę cen paliw. Czemu warto się przyjrzeć? Mapy Google Można zżymać się na monopolistyczne zapędy firmy Google, ale przewagi nad konkurentami odmówić jej nie sposób. Podczas gdy za większość nawigacji na smartfony trzeba zapłacić (zazwyczaj sto kilkadziesiąt złotych za roczną licencję, a bywa i wielokrotnie więcej), aplikacja Mapy Google jest darmowa. Nie jest jednak nawigacją w pełnym tego słowa rozumieniu. W odróżnieniu od innych programów, do Map Google dopiero wprowadzona została usługa prowadzenia po wybranej trasie i pozostaje ona w fazie testów. To nie wszystko - myliłby się ktoś sądząc, że może w dowolnej chwili wybrać dowolny cel podróży, a następnie zapomnieć o wszystkim, włączyć tempomat i podążać za głosem z telefonu. Niestety nie. Podróż z Mapami Google wymaga wcześniejszego zaplanowania i... ściągnięcia niewielkiego arkusza poświęconego wybranemu obszarowi. Ma to swoje dobre strony - oszczędność miejsca, transferu, jak również swoboda działania aplikacji - ale i poważne wady, między innymi bezużyteczność w razie konieczności udania się w miejsce poza obszarem obejmowanym przez zgrane uprzednio arkusze. Tak czy inaczej Mapy Google to dobra, bo darmowa, propozycja dla osób, które z nawigacji korzystają sporadycznie, a każdą podróż dokładnie planują. Zamiast kupować szereg papierowych map mogą skorzystać z aplikacji na Android, oszczędzając tym samym zarówno pieniądze, jak i miejsce w bagażniku.
Renault Avantime (test)

Renault Avantime (test)

Wytwarzany jedynie przez dwa lata (2001-2003), Avantime nie znalazł zbyt wielu zwolenników. Głównym powodem najprawdopodobniej był moment wprowadzenia na rynek. Mieszanka vana i coupe wywołała bardzo duże kontrowersje. Dziś, w dobie świetności takich aut jak BMW X6, łatwiej znaleźć grupę klientów, którym najbardziej zależy właśnie na stylu. Sylwetka 3-drzwiowego Avantime’a ma sportowe zacięcie i charakterystyczną pionową tylną szybę, którą można spotkać w produkowanych wówczas modelach Megane II i Vel Satis. Mało kto jednak wie, że przednie reflektory pochodzą z dawnej flagowej limuzyny - modelu Safrane. Wnętrze skrywa dużą przestrzeń na przednich jak i tylnych siedziskach, nie licząc ilości miejsca na stopy w drugim rzędzie. Sam projekt deski rozdzielczej oraz tego, co dzieje się przed kierowcą, trudno porównać do jakiegokolwiek innego auta. Umieszczony na środku cyfrowy licznik, wokół którego wyświetlane są wszystkie dane, zdradza geny vana. Wnętrze o ciekawym designie posiada wiele różnych schowków. Avantime posiadał w swojej gamie trzy silniki. Dwa benzynowe: 2,0 16V (163 KM), 3,0 24V (207 KM) oraz jednego diesla: 2,2 dCi (150 KM). Optymalną jednostką jest benzynowa "dwulitrówka“. Pozwala ona na sprawnie przyspieszanie (0-100 km/h poniżej 10 sekund) z niższym zużyciem paliwa niż w przypadku 3-litrowej jednostki, która również wiąże się z wyższymi kosztami ewentualnych napraw. Silnik diesla polecany jest w wypadku kupienia auta z udokumentowanym przebiegiem i serwisowanego w ASO. To akurat Renault pod względem usterkowości nie wyróżnia się negatywnie na tle innych samochodów. Dzięki pokrewieństwu z "normalnymi“ modelami marki, auto nie jest bardzo drogie w obsłudze. Są jednak elementy, które były produkowane jedynie do tego pojazdu, dlatego też trzeba mieć świadomość, że może zdarzyć się jakaś kosztowna naprawa bądź wymiana. Avantime ma jednak wiele zalet. Głównymi są niepowtarzalność, komfort, styl i bezpieczeństwo. To co kiedyś było wadą, dziś stało się zaletą - słaba sprzedaż przerwała produkcję przy około 8 tysiącach sztuk. A to świadczy o tym, że wkrótce wartość Avantime’a może zacząć znacząco wzrastać. Renault Avantime - sprawdź ogłoszenia
Maluchem na podbój Ameryki Południowej

Maluchem na podbój Ameryki Południowej

CoJesienią 2012 wylądujemy w piekle, a później będzie już tylko gorzej! Będą cztery oldtimery: komunistyczna "motorynka", dwa Trabanty i nasz Maluch. Do tego nieprzebyty las, "kupa" błota, wysokie góry, wulkany, pustynie, słone jeziora, antyczne cywilizacje i wszystko to, co sprawia że rockowa muzyka wydobywająca się z półki głośnikowej Malucha brzmi jeszcze mocniej, a piwo po całodziennej przeprawie smakuje jeszcze lepiej! Na tapecie Ameryka Południowa. Do akcji włączają się czeskie Trabanty 601 i Jawa Pionyr. SlowRide to niekonwencjonalna formuła podróżowania bez presji czasu i bez autostrad. Im bardziej ekstremalne są warunki i niebezpieczna trasa tym większa satysfakcja, że udało się ją przejechać. Maluchem lub innym absurdalnym wehikułem. KtoTomek i Radek. Jesteśmy reprezentantami Polskiej ekipy w międzynarodowym (polsko-czesko-słowackim) rajdzie starymi socjalistycznymi wehikułami do Ameryki Południowej. Wystartujemy Fiatem 126p. Tomek ze znajomymi wielokrotnie organizował wyprawy Fiatem 126p po Europie, a nawet Azji (Rajd Lajkonika do Mongolii). Radek z kolei Polskim Fiatem 125p do Istambułu, Ładami 2107 do Kirgistanu, oraz non-FSO expedition do Maroko. EkipaZimą tego roku udało się nawiązać kontakt z podobną do nas grupą pasjonatów z Czech. Po pierwszym spotkaniu uznaliśmy, że zorganizujemy kolejną wyprawę wspólnie. I stało się. Czesi mają w dorobku wyprawy do Azji oraz Afryki. Koordynujemy całą akcję poprzez internet. Dzielimy się doświadczeniami i pomysłami, wiedzą, ustalamy razem trasę przejazdu i wspólnie wysyłamy samochody. Startujemy z początkiem września z Pragi. Następnie odwozimy Auta do portu w Rotterdamie. Dwa tygodnie później odbieramy je w Georgetown w Gujanie i zaczynamy przeprawę przez Amazonię. TrasaZamierzamy przejechać Amerykę Południową trasą Transamazońską, "przebić się" przez Andy legendarną drogą śmierci, odwiedzić tajemnicze znaki na płaskowyżu Nazca, szusować Panaamericaną, brodzić w stepach Patagonii i zakończyć SlowRide w Buenos Aires w Agrentynie. Tegoroczna trasa poprowadzi więc przez Gujanę, Brazylię, Boliwię, Peru, Chile i Argentynę - wyjaśnia Tomasz. SprzętSprzęt, którym jedziemy w tym roku to już mój drugi Fiat 126p. Został zrekonstruowany w 2010 r. Zorganizowaliśmy nim wtedy miesięczną podróż po 13 krajach Europy Środkowej i Turcji, z metą w Istambule. Na tegoroczną wyprawę do Ameryki południowej Maluch "AS" otrzymał specjalnie przygotowany silnik, zmodyfikowane przeguby, wzmocnione i podwyższone zawieszenie oraz różne akcesoria takie jak: bagażnik dachowy od firmy Thule, komplet 6 lamp dodatkowego oświetlenia Wesem, profesjonalne kubełkowe fotele rajdowe Bimarco, oraz specjalne żarówki i diody LED firmy Bosma. Warsztatowo wspomagają nas najlepsi maluchowi specjaliści jakich udało się znaleźć w Krakowie, pasjonaci i rekonstruktorzy włoskich samochodów, Marceli Jamróz i Andrzej Kowalski. SponsorzyBędziemy mieli do przebycia około 15-20 tys. km, dlatego wciąż jeszcze poszukujemy sponsorów którzy włączyliby się w naszą imprezę. Oferujemy miejsce reklamowe na Fiacie i promocję w mediach patronujących naszej wyprawie. Są to: National Geographic Traveler, Antyradio, Auto Motor i Sport. Wspierają nas również liczne portale internetowe z Onetem na czele. KontaktKontaktujcie się z załogą bezpośrednio: slowriders.eu@gmail.com. SlowRide jest też na Facebooku.
Toyota GT86 (test)

Toyota GT86 (test)

Aby w pełni ukazać czym jest GT86 musimy na chwilę cofnąć się do lat 80-tych odwiedzając przy okazji rok 1967. Pierwszy człon "GT" nawiązuje do modelu 2000GT z 67’. To właśnie ten samochód ugruntował Toyotę jako producenta samochodów sportowych. Drugi człon nazwy nawiązuje do modelu Corolla Levin AE86 produkowanego w latach 1983 - 1987. Z tych oto składników powstał koktajl GT86, przyprawiony do smaku szczyptą adrenaliny i nutką sportowej prostoty w oparciu o przekonanie, że jesteśmy już znudzeni potężnymi przednionapędowymi samochodami z ogromną mocą i jeszcze większą przyczepnością. Czy zatem Toyota GT86 jest skazana na sukces? Powstała we współpracy dwóch gigantów japońskiej technologii: Toyoty i Subaru, szanse są zatem spore. Toyota GT86 będzie dostępna w Polsce w dwóch wersjach wyposażenia, Sol i Prestige. Już wersja Sol zawiera kompletne wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa, komfortu i multimediów. Standardowymi elementami wersji Sol jest m.in.: 6 poduszek powietrznych, felgi aluminiowe w rozmiarze 17 cali, reflektory ksenonowe ze spryskiwaczami, światła LED do jazdy dziennej, automatyczna klimatyzacja dwustrefowa, system bezkluczykowego otwierania i uruchamiania pojazdy Easy Entry, tempomat, czy system multimedialny Toyota Touch. W wersji Prestige Toyota GT86 jest wyposażona dodatkowo w skórzaną tapicerkę łączoną z Alcantarą, oraz podgrzewane fotele przednie. Cena kompletnie wyposażonej Toyoty GT86 Sol z manualną skrzynią biegów wynosi 129 900 zł. Wersja Prestige kosztuje 136 900 zł. Dopłata do automatycznej skrzyni biegów wynosi 7 000 zł. Od sierpnia dostępny będzie także pakiet stylistyczny Aero, w cenie 8 000 zł. GT86 został opracowany jako niedrogie coupe z dużymi możąliwościami dla miłośników driftu i wyścigów. Toyota zaatakowała sparaliżowany rynek modelem, który jak ognia unika słów  AWD i turbo. Jest jak dawka adrenaliny. Przeąwidujemy, że będzie pożądaną bazą dąąo wszelkiego rodzaju przeróbek.  Zarówno podwozie, nadwozie jak i układ napędowy są w stanie przyjąć więcej mocy… o wiele więcej. GT86 dodał do oferty Toyoty trochę pikanterii, równocześnie udowadniając, że Japonia nie zapomniała jak robi się sportowe coupe w przystępnych cenach. Zdjęcia: moodoke
Yeti na Czarnym Lądzie

Yeti na Czarnym Lądzie

Trudno spotkać Skodę w Południowej Afryce, a tym bardziej Yeti. Tym razem zawędrowaliśmy z czeskim crossoverem aż do Namibii, gdzie ta marka jest równie egzotyczna jak żyrafy w Polsce. Droga do byłej niemieckiej kolonii nie jest najłatwiejsza. 10 tysięcy kilometrów najłatwiej przebyć samolotem. 20 godzin, przesiadka w Niemczech i RPA i jesteśmy na miejscu. Samochodom podróż zajęła znacznie więcej czasu, gdyż musiały płynąć statkiem. Ta forma transportu do Namibii zawsze siała postrach wśród marynarzy. Południowo-afrykańskie wybrzeże od setek lat zbiera żniwo w postaci licznych wraków odsłaniających swe pozostałości podczas odpływu oceanu. Czasy się jednak zmieniają, a wraz z nimi technologia nawigacyjna. Podobnie ma się rzecz z samochodami, które z każdą kolejną generacją dojrzewają. Nieprzypadkowo wybór padł właśnie na Yeti. Ten kompaktowy crossover posiada opcjonalny napęd na obie osie, mocne silniki wysokoprężne oraz przestronne wnętrze - zestaw w sam raz na 1500 kilometrów po namibijskich bezdrożach. A te okazują się bardzo wymagające. Już po opuszczeniu murów stolicy - Windhoek, kończy się asfalt i zaczynają szutrowe nawierzchnie pełne niespodzianek. Mimo, iż można po nich mknąć z prędkościami przekraczającymi 80 km/h, to należy wystrzegać się niespodzianek w postaci głębokich poprzecznych nierówności, garbów i typowych ubytków mogących na stałe unieruchomić nasz pojazd. Do tego, trzeba się liczyć z tumanami kurzu nieodzownymi w porze suchej trwającej niemal cały rok. Podczas jazdy w konwoju, minimalne odstępy między poszczególnymi samochodami powinny wynosić około 100 metrów. Poniżej tej wartości nie widać absolutnie nic. Wjeżdżając w chmurę pyłu skutecznie minimalizujemy bezpieczną widoczność. W takich warunkach łatwo też zderzyć się z przebiegającym przez drogę zwierzęciem. Na wyschniętych sawannach wypoczywa mnóstwo guźców, strusi, i wszelkiego rodzaju antylop. Kolizja z ponad stukilogramowym czworonogiem może skończyć się tragicznie, a na assistance nie ma co zbyt szybko liczyć. Odległości między największymi miejscowościami (25-30 tysięcy mieszkańców) liczone są nawet w setkach kilometrów. Dookoła tylko monotonny krajobraz zmieniający się co kilka godzin i dzika zwierzyna. Przed wyruszeniem w całodniową lub kilkudniową podróż, trzeba pamiętać o zatankowaniu do pełna zbiornika paliwa i odpowiednim przygotowaniu auta. Mechaniczni towarzysze naszej wycieczki otrzymali metalową płytę ochronną, właściwe na szutry ogumienie i naklejki na szyby mające je zabezpieczać przed wylatującymi spod kół innych samochodów kamieniami. Poza tym, pojazdy pozostały w fabrycznych specyfikacjach. Pod maską dwulitrowy wysokoprężny silnik o mocy 170 koni mechanicznych i napęd 4x4 nieodzowny w tamtejszych warunkach. W środku klimatyzacja wraz z filtrem przeciwpyłkowym nieźle izolującym przedział pasażerski od ogromnych ilości kurzu i nawigacja, która okazała się nieprzydatna w byłej kolonii niemieckiej. Miejscowe samochody poruszające się po namibijskich szlakach transportowych, to w zdecydowanej większości pojazdy z napędem na obie osie. Co prawda, poza miastami i głównymi drogami trudno na odcinku nawet 50 kilometrów spotkać inne auto, ale jak już się pojawi, to jest zazwyczaj terenówką pokroju Land Cruisera lub pickupem (najczęściej występował Hilux). Stąd też pojawiły się w naszych głowach obawy przed pokonaniem trudniejszych odcinków. Lokalne drogi nie zrobiły jednak na Yeti większego wrażenia. Przez pięć dni udało nam się pokonać łącznie ponad 1500 kilometrów. Jeździliśmy po wyschniętych rzekach, skalistych terenach przypominających krajobraz księżycowy (wielu hollywoodzkich reżyserów decyduje się kręcić tam swoje filmy), ruchomych piaskach i po odciętych od cywilizacji rezerwatach, gdzie człowiek występował jedynie jako turysta. Żadna z czeskich wielozadaniowych maszyn nie odmówiła posłuszeństwa i dotarła bezproblemowo do celu. Kłopotów przysporzyły jedynie pojawiające się znikąd kamienie. Ich destrukcyjne działanie zebrało plony w postaci dwóch pękniętych szyb czołowych. Namibia to nie tylko raj dla zwierząt i wielohektarowe sawanny. To także kraj pełen kontrastów i niepojętej wręcz biedy. W miastach jej nie widać, ale oficjalnie mówi się o bezrobociu sięgającym 30% i o połowie społeczeństwa żyjącym poniżej poziomu nędzy. Dochód tych najbiedniejszych nieznacznie przekracza jednego dolara amerykańskiego dziennie. Nie dziwi zatem widok całych rodzin trudniących się ulicznym handlem i wciskających naiwnym turystom lokalnych pamiątek. W większości są to wykonane przez miejscowych rzemieślników suweniry, których ceny zależą od naszych umiejętności negocjacyjnych. Poza tym, urzędowym językiem jest angielski, dzięki czemu nikt nie powinien mieć kłopotów z nawiązaniem kontaktu z tubylcami. (Adam Mikuła)
Polski Papamobil

Polski Papamobil

Projektantem (stylistą) pojazdu wraz z gondolą był Zbigniew Gonciarz, zaś w zespole konstruktorskim byli mi.in. Jerzy Kula, Ryszard  Andrzejewski, Piotr Lewicki, Andrzej Jabłoński i inni. Na jednym z podwozi zamontowano zaprojektowaną przez inżynierów PIMOT gondolę z siedzeniem dla papieża oraz dodatkowymi siedzeniami dla osób towarzyszących mu przedstawicieli duchowieństwa. Pojazd został polakierowany na kolor biały z żółtym. Lakier położony w trzech warstwach  miał oryginalny satynowy połysk (półmat). Boki i wnętrze Stara ozdobiły okładziny z drewna dębowego. Typowe dla ówczesnych realiów były problemy z zakupem drewna odpowiedniej jakości, bez przebarwień i sęków. Na lekkim stelażu zamontowano baldachim wykonany przez zakonnice. Wierni mogli słyszeć papieskie słowa, dzięki instalacji nagłaśniającej z 8 głośników, które na tę okazję wypożyczono od jednej z instytucji w Gdyni. Fotele w kabienie pokryto czerwonym "skajem". 16 siedzeń we wnętrzu gondoli pochodziło z Sanockiej Fabryki Autobusów Autosan. Dla większego komfortu gondolę umieszczono na pneumatycznych miechach. Wbrew mitowi powielanemu często w mediach zastosowano seryjną skrzynię biegów z Fabryki Przekładni Samochodowych POLMO w Tczewie. Skrzynia współpracowała z reduktorem z tzw. biegiem pełzającym, który umożliwiał płynną jazdę z niewielką prędkością. Konstruktorem urządzenia był Andrzej Jabłoński (PIMOT). Przebudowano także układ wydechowy samochodu, tak by osoby stojące obok pojazdu nie były narażone na spaliny. Rolę prowizorycznego katalizatora spalin spełniał pojemnik z aktywowanym węglem, umieszczony z lewej strony pod pojazdem. W samochodzie zainstalowano także osiem głośników oraz ukryty za siedzeniem kierowcy wzmacniacz i mikrofon. Star dla Jana Pawła II był projektowany i wykonywany w rekordowym tempie. Pospieszne szkice i rysunki zastąpiły wykonywaną zwykle szczegółową dokumentację techniczną. W dniach 1-3 czerwca 2012 r. po raz drugi odbędą się Targi Pojazdów Zabytkowych AUTO NOSTALGIA - w Warszawie! Jeżeli posiadasz zabytkowy pojazd, zgłoś się na Auto Nostalgię. Więcej informacji tutaj