W skrócie

W Wielkiej Brytanii po Nowym Roku na egzaminach praktycznych na prawo jazdy ma być wprowadzony element jazdy według wskazań nawigacji satelitarnej. Kursant będzie musiał poradzić sobie w mieście bez wskazówek egzaminatora. Ta część egzaminu na razie ma zająć 20 minut, jednak już dziś mówi się o jej wydłużeniu. Nawigacja staje się częścią wyposażenia samochodów i umiejętność korzystania z niej okazuje się koniecznością.

Z duchem czasu

Na razie system jest jeszcze w fazie testów, które są prowadzone już od roku. Brytyjskie media przytaczają relację 17-letniego Granta Fergusona, który jako jeden z pierwszych wziął udział w eksperymencie. Chłopak opisał dziennikarzom, że na początku egzaminator wpisał trasę przejazdu, a następnie kazał jechać na podstawie poleceń głosowych GPS-u. Kursant przejechał bez większych niespodzianek, bezbłędnie pokonał wyznaczony odcinek. Po egzaminie stwierdził, że nie miał żadnych kłopotów z jazdą według wskazań nawigacji i pochwalił wprowadzenie takiego rozwiązania.

Drew Nicol, nauczyciel Granta, uważa, że to znakomity pomysł, bo przecież nawigacja jest w prawie każdym samochodzie i telefonie. Przy okazji kursant uczy się jazdy z nawigacją według wskazań głosowych, bez wpatrywania się w ekran z mapą, co jest niebezpieczne.

Włączenie do egzaminu elementu jazdy z nawigacją to dobry krok w kierunku odejścia od dotychczasowych zasad i wprowadzenia większej liczby praktycznych elementów, które pozwolą zweryfikować, czy kandydat nadaje się na kierowcę, czy jeszcze nie. Kursanci w tej sprawie wyrażają różne opinie – ci, którzy w czasie szkolenia mieli do czynienia z nawigacją, uważają, że jeśli egzamin będzie przeprowadzany pod dyktando GPS-u, to będzie łatwiej niż teraz. Ich zdaniem w takich okolicznościach można uniknąć pułapek zastawianych przez egzaminatorów.

Dobry pomysł, zły pomysł

Zapytaliśmy kilkoro kursantów czekających w kolejce w ośrodku egzaminacyjnym, co sądzą o brytyjskim pomyśle. Paulina z Krakowa już po raz czwarty próbuje zdać egzamin. Ostatnio oblała na ulicy Balickiej. Egzaminator kazał jej wjechać w drogę osiedlową, którą mają prawo jeździć wyłącznie mieszkańcy. Przed nią pojechało tam kilka aut, w tym ciężarówka, która zasłoniła informację, że to droga wyłącznie dla mieszkańców. Zdaniem kursantki przewinienie nie było duże, ale wystarczyło do przerwania egzaminu: Gdybym jechała z ośrodka do jakiegoś konkretnego miejsca, to nawigacja nie poprowadziłaby mnie jakimiś drogami osiedlowymi.

Krzysztof zdaje pierwszy raz, ale na kursie jeździł też z nawigacją i uważa, że to znakomity sposób: Każdy wcześniej czy później będzie z niej korzystał, lepiej więc nauczyć się tego pod okiem instruktora.

W Polsce na razie bez zmian

W Polsce obecnie nie planuje się wprowadzenia jazdy z GPS-em na egzaminie. Szkoda, bo w dzisiejszych czasach używanie nawigacji to codzienność. Niestety, wielu kierowców ma problem z jazdą według jej wskazań. Znane są przypadki nieprawdopodobnych wpadek kierowców. Zdarza się, że wjeżdżają do wody, taranują ogrodzenia i szarżują po terenie budowy, jakby jechali autostradą. Głośny był przypadek dwojga turystów ze Szwecji, którzy zamiast na wyspę Capri trafili do miejscowości o tej nazwie na północy Włoch i nawet nie zdziwiło ich, że na wyspę dostali się bez żadnej przeprawy czy nawet mostu.

Mylą się i zawodowcy

Kłopoty nie omijają też zawodowych kierowców: turecki kierowca tira, zamiast dojechać do Gibraltaru, trafił do miejscowości Gibraltar Point, położonej o 1600 mil od właściwego. Doświadczeni kierowcy też czasem mają kłopoty z nawigacją, a dla tych, którzy dopiero zaczynają z nią jazdę, może być zagrożeniem, bo jest to kolejny element, z którym muszą sobie poradzić. Tymczasem ich uwagę zajmują właściwe włączenie biegu, zmiana pasa czy przejazd przez skrzyżowanie.

Zdaniem eksperta

Paweł Tomaszek, Akademia Auto Świat: Auta szkoleniowe naszej Akademii są wyposażone w sprzęt Naviexpert i podczas zajęć praktycznych nawigacja jest włączona w tle. Kilka ostatnich jazd odbywa się według jej wskazań. Kursant wpisuje cel i jedzie trasą wyznaczoną przez urządzenie. To uczy samodzielności, ale nie zwalnia z myślenia i obserwacji drogi.

Foto: Auto Świat
Egzamin na prawo jazdy z GPS-em

Naszym zdaniem - dobry bodziec

Być może już wkrótce system szkolenia przejdzie do historii. Nie będzie niejasności, zastawiania pułapek, skończy się też jazda po parkingach i zaułkach. Może się do tego przyczynić brytyjski eksperyment.