Wprawdzie diler za nic nie chciał dać mu więcej niż tylko 3 proc. rabatu na nowiutkiego Golfa II CL, jednak wujkowi udało się wytargować aż cztery chlapacze gratis. Brawo! Zapewne dużo lepiej byłoby dla niego, gdyby do końca upierał się przy butelce „Kwiatu jabłoni” albo innego taniego alkoholu. Miałby przynajmniej czym opić udany zakup. Zgaga i ból głowy minęłyby już następnego dnia wieczorem. Zbędne akcesoria – przeciwnie – pozostały niestety na lata.Jednak wujek Bronek na chlapaczach nie skończył. Na przednie fotele naciągnął pokrowce z jasnobrązowego sztucznego futerka, na felgi nałożył błyszczące srebrne kołpaki kupione w supermarkecie budowlanym, a pod lusterkiem zawiesił zieloną choinkę, którą do dziś wymienia w co drugą sobotę, zaraz po wyszorowaniu auta przy użyciu szczotki i wiaderka.Niestety – kiedy ostatnio uważnie przyjrzeliśmy się samochodom w mieście i na wsi, stwierdziliśmy, że nie tylko wujek Bronek jest taki niedzisiejszy. Tandeta rządzi, i to bez żadnych zahamowań! Nie tylko w Polsce, nie tylko w Niemczech – w całej Europie łatwo znaleźć i udokumentować zachowania, które skwitować można krótkim słowem: „wiocha”. Futerko na kierownicy, chromowane końcówki wydechu, będące tylko tandetnymi nakładkami na zakończenie rury, napisy GTI na pojazdach reprezentujących najtańszą wersję danego modelu czy naklejki z wakacji z ostatnich 10 lat – to tylko przykłady „wioskowego szyku”. Jak muszą wyglądać mieszkania właścicieli tych aut? Wprawdzie o gustach się nie dyskutuje, ale często rzecz nie kończy się na braku smaku. Futerka utrudniające czucie, a nawet trzymanie kierownicy, czy też zabawki na tylnej półce, które w razie zderzenia wylądują na głowach jadących, to dobry przykład tego, że głupota może być również groźna!Drzewko zapachowe – wciąż hit Jak pamiętamy,auto wujka Bronka wydzielało czasem zwierzęce zapachy, i to wcale nie dlatego, że wuj na tylnej kanapie woził psa. Żeby pozbyć się nieprzyjemnej woni, wieszał na lusterku drzewko zapachowe. Drzewka nadal można kupić za kilka złotych w nutach wanilii, zielonego jabłuszka, górskiej bryzy czy jaśminu. Wielu kierowców wierzy w ich działanie, a wśród nich najwięcej jest palących, którzy sądzą, że zlikwidują smród papierosów. Proponujemy lepsze rozwiązanie: nie palić w aucie, a jeśli już – to przy otwartym oknie, a po podróży natychmiast opróżnić popielniczkę. Płyta kompaktowa – sposób na radarCzy naprawdę jesteś przekonany, że kołysząca się za przednią szybą płyta CD może uchronić cię przed pomiarem prędkości za pomocą radaru? To wierutna bzdura! Kto jedzie za szybko, ten i tak zostanie namierzony. Co gorsza, jeśli światło padnie na taką płytę pod odpowiednim kątem, może oślepić jadących z przeciwnego kierunku i stać się przyczyną wypadku. Zdejmujemy jak naszybciej!Wieniec na kierownicę„Jest przecież tak zimno”– mówi ciocia Jadzia, ale są i tacy, którzy z pokrowcami na kierownicę jeżdżą cały rok. Naszym zdaniem wieniec na kierownicy to głupota! Wygląda tandetnie i jest niebezpieczny, gdy trzeba energicznie ruszyć kierownicą. Nasza rada: dobre rękawiczki do prowadzenia auta. Wyglądają super,a ręce nie ślizgają się i nie marzną – także na dźwigni biegów.Magiczne kuleczkiCiociu Marto, teraz musisz być dzielna! Twój pokrowiec z drewnianych kulek wygląda jak dziadowski tron. Jasne – świetnie masuje nadwyrężone plecy, podobno też mniej się pocisz. Ale ten ciągły grzechot… Fakt, takie kulki są i tak dużo lepsze niż pokrowce z krowiej skóry z sierścią!Śliczne laleczkiRównie piękne były pokrowce na papier toaletowy, które ciocia Stefa robiła kiedyś na szydełku. Czy coś takiego pasuje do samochodu? Tak, jeśli to auto do jazdy po Disneylandzie!Dziecko w samochodzieNiektórzy tak kochają swoich milusińskich, że starają się wszystkich przekonać, iż ich bobaski są zawsze z nimi, nawet jeśli dzieci wydzierają się akurat w domu. Wybaczcie, mili ojcowie i miłe mamy, ale bucik dziecięcy przy lusterku to jednak przesadna demonstracja rodzicielskiej dumy. Podobnie zresztą jak naklejki: „Patryk i Marcjanna jadą z nami” albo „Dziecko w samochodzie”. Kogo one obchodzą? Czy naprawdę sądzicie, że dzięki nim jakiś kierowca zachowa większy odstęp? Na pewno nie zachowa, tym bardziej że z codziennych obserwacji wynika niezbicie, iż w tak oklejonych autach najczęściej nie ma nawet śladów po obecności dzieci!Naklejki: patrzcie, gdzie już byłem!Wujek Mietek ma naklejki z rozmaitych urlopowych wojaży nie tylko na sfatygowanej walizce, lecz także na szybie samochodu. Wujek jest prawdziwym globtroterem, ale nie on jeden. Są całe rzesze dumnych podróżników, którzy muszą pokazać innym, na co ich stać. Gorzej, jeśli wszystkie nalepki wyglądają tak, jakby wykonane były w jednym zakładzie rzemieślniczym, a kupione w tym samym sklepiku na deptaku w Krynicy Morskiej. Już lepsze wrażenie robią (swą domniemaną autentycznością) przyklejone do przedniej szyby naklejki potwierdzające uiszczenie opłat za korzystanie z dróg. Ale i tak najlepiej usunąć je, gdy staną się zbędne. Patrzcie, jaki jestem!Tylko kierowcom ciężarówek przystoi się chwalić: „Mój ma 16 m długości”. Wszelkie inne informacje o zaletach i upodobaniach właściciela samochodu lepiej usunąć z auta. Tylko dla jednego typu naklejek można zrobić wyjątek – dla barw ulubionego klubu piłkarskiego albo reprezentacji Polski. Oklejenie własnego pojazdu to bardzo elegancka forma kibicowania! Śliczny piesek kiwający główkąTo prawda – w latach 70. pieska o smutnym spojrzeniu można było znaleźć na półce pod tylną szybą w każdej limuzynie. Czasy się jednak zmieniły. Jeśli gdzieś u ciebie uchowała się taka zabawka, nie stawiaj jej pod żadnym pozorem w swoim nowym samochodzie. Coś takiego, podobnie jak trzęsąca się figurka Elvisa Presleya,może zdobić wyłącznie dobrze odrestaurowanego youngtimera z lat 70. Ale radzimy zachować umiar i ostrożność, bo tego rodzaju zabawka w razie wypadku potrafi zmienić się w pocisk!Chlapacze? Dzięki!Jeśli diler dla podwyższenia wartości samochodu chce zamontować w nim chlapacze, po prostu go wyśmiej. W tych autach, w których są potrzebne lub wymagane przez przepisy, założył je już producent. Wyjątek: pojazdy poruszające się naprawdę dużo po złych drogach – w nich chlapacze mogą niekiedy chronić lakier przed zniszczeniem. Ale pamiętajcie, by nie na każdy samochód naklejać te ozdobione gwiazdą Mercedesa!Nakładki na ruręKrzysztof też należy do wielkiej rodziny upiększaczy samochodów. Dwa kawałki chromowanej rury nakręcone na końcówkę wydechu podkreślać mają wielką moc i świetne osiągi auta. Jednak nic z tych rzeczy, stary! 55-konne Polo nie może udawać Porsche, bo staje się po prostu śmieszne!Czar Orientu w kabinieCiocia Helena zobaczyła w aucie swojego szefa perski dywan zamiast zwykłych dywaników i gorąco zapragnęła mieć coś podobnego. Ale ciocia jeździ starym Oplem, a jej szef Jaguarem. Niestety, syn Heleny ma dla odmiany dywaniki z ryflowanego aluminium. Jeszcze gorzej…Lista zbędnych akcesoriów właściwie nie ma końcaA może z twojego auta zwisa takie nie wiadomo co, ciągnące się po asfalcie? Ma to być coś w rodzaju uziemienia, jednak w rzeczywistości okazuje się całkowicie bezużyteczne. Albo te miłosne deklaracje na drzwiach: jeśli Ula z tobą zerwie, a drugiej Uli akurat nie znajdziesz, trzeba będzie prosić o pomoc lakiernika. Równie bezużyteczne i niesmaczne są wynalazki w rodzaju głośników emitujących dźwięki (większego) silnika, atrapy anten GPS, kolorowe folie okienne czy brewki na reflektory nadające im „groźne spojrzenie”. Tego wszystkiego można sobie (i innym) oszczędzić!