"Dzwon" i co dalej? Jak się zachować po wypadku?

Co się stało, to się nie odstanie. Nawet jeśli osoba, przez którą nasze auto stało się złomem, zachowała się na drodze tak, jakby kupiła prawo jazdy, zamiast normalnie zdać egzamin, nie róbmy jej krzywdy. Zacznijmy od oceny sytuacji.Gdy już nasze auto leży w rowie albo w poprzek drogi na skrzyżowaniu, zanim cokolwiek zrobimy, oceńmy, czy jesteśmy ranni, a jeśli w aucie są pasażerowie, sprawdźmy, czy nic im się nie stało. Uwaga! Będąc w szoku, możemy nie być świadomi obrażeń. Zdarza się, że dopiero po kilkudziesięciu minutachzaczynamy odczuwać ból z powodu złamań. Jeśli nic się nikomu nie stało, wysiądźmyz samochodu i sprawdźmy, czy pasażerowie innych aut również mieli tyle szczęścia. Jeśli szkody dotyczą tylko naszych samochodów, niezniszczona jest infrastruktura drogowa (np. znaki, oświetlenie), jeżeli nie ma wątpliwości, kto jest winny, i obie strony są co do tego zgodne, nie ma potrzeby wzywania policji. Jeżeli na oko straty są duże, ktokolwiek jest ranny, jeśli potrzebujemy specjalistycznej pomocy, np. auto leży na dachu, informujemy policję (tel. kierunkowy + 997 lub 112). Teraz powinniśmy zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Jeżeli nasze auto blokuje pas ruchu, podczas gdy czekamy na policję, gdy za nami tworzy się wielokilometrowy korek, a wystarczyłoby zjechać autem na pobocze, dostaniemy wysoki mandat - i słusznie! Pozostawienie samochodu tak, jak stoi, jest usprawiedliwione tylko wtedy, gdy jest to niezbędne do ustalenia sprawcy albo gdy nie jesteśmy w stanie sami usunąć auta. W takiej sytuacji wystawiamy tylko trójkąt ostrzegawczy. Nie zdziwcie się, gdy pierwszą "służbą", która pojawi się na miejscu, będzie pomoc drogowa. Nie macie obowiązku korzystać z usług niewzywanej firmy holującej! Zastanówcie się, czy bezpłatnego holowania nie zapewnia wam ubezpieczyciel. To bardzo prawdopodobne. Nawet jeśli nie, macie prawo wezwać taką pomoc drogową, jaką chcecie.Jeśli auto da się bezpiecznie zaparkować nieopodal, nie trzeba go w danej chwili w ogóle holować. Jeśli zdecydujemy się na skorzystanie z usług pomocy drogowej i będziemy dochodzić odszkodowania (z własnego AC lub z OC sprawcy), weźmy fakturę. W żadnym wypadku nie gódźmy się, aby od razu odwozić samochód na złom! Panowie z pomocy drogowej często mają porozumienie ze złomiarzami i zależy im, aby klienta, który jest w szoku, naciągnąć na złomowanie auta. Takie decyzje podejmuje się później!Jeśli wezwaliście policję, czekacie na patrol.Miejcie świadomość, żew przypadku niegroźnej stłuczki nie jest to potrzebne i na pewno dla jednej ze stron zakończy się mandatem, gdyż policja ma obowiązek ukarać sprawcę wykroczenia. Dla strony poszkodowanej przyjęcie mandatu przez sprawcę oznacza jednak pewność otrzymania odszkodowania. Ostatnia rzecz, o którą warto zadbać na miejscu zdarzenia, to pozbieranie plastikowych elementów naszego auta: jeśli odpadł kawałek plastikowego zderzaka, to mając ten kawałek, łatwiej będzie nam ewentualnie naprawić uszkodzony zderzak. Jeżeli odeszkodowanie będziemy odbierać od swojego ubezpieczyciela na podstawie polisy autocasco, w ogólnych warunkach ubezpieczenia znajdziemy informacjęo terminach, jakich nie wolno przekroczyć, zgłaszając szkodę. Z reguły nie mamy więcej niż 30 dni. W przypadku OC jest inaczej - możemy szkodę zgłosić nawet za rok. Nie należy jednak z tym niepotrzebnie zwlekać. W pewnych przypadkach musimy jednak czekać, aż wyjaśni się, kto jest winien. Jeśli drugi uczestnik zdarzenia odmówił przyjęcia mandatu, sprawa automatycznie trafia do sądu i dopiero prawomocny wyrok wskazujący sprawcę (albo orzekający współwinę) pozwala składać roszczenia do firmy ubezpieczeniowej. Zdarza się i tak, że obie strony nie wiedzą, kto jest winny, i dopiero np. nagranie z ulicznych kamer pozwala stwierdzić, kto jest odpowiedzialny za wypadek czy kolizję.Po złożeniu wniosku o odszkodowanie zadzwoni do nas rzeczoznawca z firmy ubezpieczeniowej. Musimy umówić się z nim na oględziny samochodu (w miejscu, gdzie aktualnie auto się znajduje, nie ma potrzeby nigdzie go wozić). Rzeczoznawca zanotuje, które części uległy uszkodzeniu, ale nie powie nam od razu, jakie będzie odszkodowanie. Dowiemy się tego dopiero po kilku dniach. Jeśli korzystamy z opcji "warsztat" (naprawiamy samochód bezgotówkowo w jednymz warsztatów wskazanych przez ubezpieczyciela) wysokość wyceny może nas w ogóle nie interesować. Jednak w wielu wypadkach taka opcja jest finansowo niekorzystna. Jeżeli naprawiamy samochód, korzystając z naszego ubezpieczenia AC, często nie pokrywa ono szkody w całości, a tylko np. w 80-90 proc. Wówczas może się zdarzyć, że przed odbiorem samochodu będziemy musieli sporo dopłacić. Natomiast niezależnie od tego, czy korzystamy z OCspawcy (OC zawsze pokrywa 100 proc. strat) czy z naszego AC, wybierając wariant gotówkowy i naprawiając samochód w znalezionym przez siebie warsztacie, możemy sporo zaoszczędzić. Jeżeli samochód jest mocno uszkodzony, bardzo prawdopodobne, że firma ubezpieczeniowa będzie próbowała zakwalifikować szkodę jako "całkowitą". To zwykle niekorzystne dla poszkodowanego rozwiązanie polega na tym, że jeśli koszt naprawy przekracza pewien procent wartości samochodu, uznaje się, że naprawa jest nieopłacalna. Załóżmy, że auto warte jest 30 tys. zł, a koszt naprawy to 27 tys. Jeśli auto naprawiamy, ubezpieczyciel wypłaca 27 tys. zł - tyle, ile wynosi koszt naprawy. Ale jeśli przyjmiemy, że szkoda jest "całkowita", ubezpieczyciel najpierw policzy, ile warte są pozostałości - może to być np. 10 tys. zł. Od wartości auta sprzed wypadku (30 tys. zł) odejmie 10 tys. zł i zapłaci nam nie 27, tylko 20 tys. zł. I teraz uwaga: w przypadku szkody likwidowanej z ubezpieczenia AC właściciela auta próg opłacalności naprawy określony jest w ogólnych warunkach ubezpieczenia - może to być 90, 70, a nawet 50 proc. wartości - i skoro zgodziliśmy się taką umowę podpisać, to teraz nie mamy wyboru. Ale w przypadku szkody likwidowanej z OC sprawcy próg ten zawsze wynosi 100 proc. Mamy obowiązek pogodzić się ze szkodą całkowitą tylko wtedy, gdy koszt naprawy przewyższy wartość samochodu sprzed wypadku.Do naprawy auta warto podejść rozważnie, bo części są drogie i można bez potrzeby wydać majątek. Nawet w przypadku zupełnie nowego samochodu nie ma sensu korzystać tylko z nowych części. Jeśli cena nowych drzwi to np. 3 tys. zł, a koszt ich pomalowania i montażu to kolejne 1,5-2,0 tys. zł, to na pewno warto poszukać drzwi używanych, np. od innego "rozbitka" w tym samym kolorze. Zapłacimy za nie kilkaset zł. W dodatku fabryczny lakier na używanych drzwiach może być lepszy niż renowacyjny nałożony w warsztacie! Warto też sobie uświadomić, że płacąc za nowe drzwi w autoryzowanym serwisie, możemy dostać... używane części.To dlatego, że pracownicy autoryzowanych serwisów także wiedzą, że trudno osiągnąć fabryczną jakość w warsztacie, a poza tym, zakładając część używaną, można więcej zarobić.A klient o oszustwie nigdy się nie dowie, bo do jakości naprawy nie sposób się przyczepić! Oszczędzać da się także na plastikowych zderzakach i innych elementach (można je spawać i po naprawie nie ma śladu). Mając odpowiednią wiedzę, można wybierać części zamienne bez znaczka marki auta, ale identycznej jakości, co oferowane przez ASO. Nie musimy szukać ich sami. Kupi je w hurtowni nasz zaufany mechanik. Po odebraniu odszkodowania w gotówce nie mamy obowiązku wydać pieniędzy na naprawę samochodu. Możemy pieniądze schować do kieszeni, a resztki auta sprzedać. Jeśli decydujemy się na naprawę, a koszty pokrywa polisa OC sprawcy, pamiętajmy, aby zażądać zapłaty za utratę wartości samochodu w wyniku wypadku. Badanie płyty podłogowej kosztuje ok. 200-350 zł. Pozwala sprawdzić, czy auto zostało naprawione prawidłowo. Jeśli parametry podwozia nie są zgodne z fabryczną normą, niestety kolejna naprawa przywracająca właściwy stan auta może być droższa niż pierwsza. Roszczenia należy kierować do warsztatu, który źle naprawił samochód. Jeżeli chodzi o stronę wizualną naprawy, to można przyjąć, że jeśli amator bez narzędzi (np. miernika grubości lakieru) może się zorientować, co było lakierowane, to naprawa została wykonana źle. Rada: zanim oddasz auto do naprawy, ustal dokładnie jej warunki, a jeśli to możliwe, dowiedz się, czy inni klienci tego warsztatu są zadowoleni.Kolizja: to takie zdarzenie drogowe, w którym nie ma ofiar w ludziach. Z kolizją mamy do czynienia, jeśli jedyne straty to zniszczone samochody lub infrastruktura drogowa. Również niegroźne obrażenia (typu otarcie naskórka) nie zmieniają kwalifikacji zdarzenia. Za spowodowanie kolizji sprawcy grozi mandat w wysokości do 500 zł (zwykle ok. 300 zł) i 6 punktów karnych. Nie ma jednak obowiązku wzywania policji. Wystarczy, jeśli sprawca napisze oświadczenie o winie.Wypadek: z wypadkiem mamy do czynienia, gdy w wyniku zdarzenia są ranni lub zniszczeniu uległo mienie znacznej wartości. W takiej sytuacji po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia mamy obowiązek wezwać policję, informując dyspozytora o rannych osobach. Możemy udzielić pomocy rannym, jednak jeśli nie potrafimy tego zrobić, poprzestańmy na wezwaniu pomocy. Nieprzytomne osoby wyciągamy z samochodu tylko, gdy jest to konieczne (np. pożar). Sprawcy wypadku grozi kara do 3 lat więzienia i zakaz prowadzenia pojazdów, a jeśli następstwem wypadku jest śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu - kara wynosi od 6 miesięcy do 8 lat.Katastrofa drogowa: to takie zdarzenie, w którym jest wiele ofiar śmiertelnych lub osób poważnie rannych. Nie ma sztywnych kryteriów, czy mają to być4 ofiary czy 6. Sprawca katastrofy drogowej jest w o wiele gorszym położeniu niż sprawca wypadku, bo z reguły zostaje natychmiast aresztowany, najpóźniej gdy może opuścić szpital. Grozi mu kara więzienia od roku do 10 lat.Oświadczenie w przypadku kolizji pisze sprawca. Ma on obowiązek wylegitymować się pozostałym uczestnikom zdarzenia. Oświadczenie powinno zawierać: opis sytuacji drogowej (w jakich kierunkach poruszały się pojazdy); datę i godzinę zdarzenia; - dane uczestników (imiona, nazwiska, adresy, numery dowodów, nr PESEL); dane praw jazdy (numery, data ważności, kiedy wydane i przez kogo, kategorie); numer polisy OC sprawcy; - dane aut (marka, model, nr rejestracyjny, nr nadwozia - VIN); widoczne uszkodzenia aut.

Katalog Samochodów Auto Świat