• Ten, kto udostępnia pojazd pijanemu kierowcy, odpowiada za to karnie na podstawie kodeksu wykroczeń
  • Pasażer poszkodowany w wyniku wypadku spowodowanego przez osobę pod wpływem alkoholu ma ograniczone prawo do odszkodowania
  • W szczególnych przypadkach, osoba powierzająca pijanemu auto odpowiada za przestępstwo

Bardzo często jest ktoś, kto wręcza pijanemu kluczyki, wiedząc, że ten człowiek nie powinien prowadzić auta czy motocykla, bo nie może zapanować nad pojazdem i powoduje zagrożenie – tym samym właściciel albo posiadacz pojazdu przyczynia się do spowodowania zagrożenia. Nierzadko w samochodzie prowadzonym przez pijanego jest pasażer – i ten pasażer, trzeźwy albo pijany, ma świadomość, że samochodem kieruje pijany kierowca, i w ten sposób godzi się na powodowanie zagrożenia dla siebie i innych. Takie zachowanie wiąże się z odpowiedzialnością karną albo finansową, choć często jest dla osób podlegających karze zaskoczeniem.

Automatycznie, niezależnie od tego, czy pijany kierowca spowoduje wypadek czy też tylko wyjedzie na drogę publiczną, osoba, która udostępnia mu samochód (lub inny pojazd) popełnia wykroczenie z art.96 § 1. Kodeksu Wykroczeń

Maksymalna kara grzywny za wykroczenie to – zgodnie z Kodeksem Wykroczeń – 5 tys. zł. Karę nakłada sąd. Warto przy tym mieć świadomość, że nie trzeba być właścicielem pojazdu, by ponosić odpowiedzialność – to samo dotyczy osób, które samochód np. wypożyczyły lub wynajęły, a następnie udostępniły pijanemu. Odpowiedzialność karna osoby, która udostępniła samochód pijanemu, zależy oczywiście od okoliczności. Co innego, gdy nie wiemy, że nasz kolega, któremu pożyczamy auto, wypił piwo, a co innego, jeśli razem piliśmy alkohol i możemy być pewni, że ten człowiek nie powinien prowadzić. Sprawa dla sądu jest z reguły oczywista: nie daje się kluczyków osobie, która na pewno jest pod wpływem, to z całą pewnością czyn karygodny. 5 tysięcy zł to kara dla niektórych surowa, ale odpowiedzialność może pójść dalej. Dzieje się tak z reguły, gdy pijany spowoduje lub choćby tylko weźmie udział w wypadku.

Nietrzeźwość kierowcy to jedna z przesłanek do odmowy wypłaty odszkodowania z autocasco albo do regresu (w przypadku szkód likwidowanych z OC sprawcy). O co chodzi?

Autocasco: ubezpieczyciele z reguły zastrzegają, że nie ponoszą odpowiedzialności za szkody spowodowane przez nietrzeźwych kierowców. Oznacza to, że jeśli powierzamy ubezpieczone auto nietrzeźwemu i on to auto rozbije, odszkodowania nie będzie.

Ubezpieczenie OC: ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie poszkodowanym, ale potem zwraca się z regresem do sprawcy – czyli żąda, aby ten oddał wypłacone ofiarom pieniądze. Może to zrobić, gdy kierowca był pijany albo gdy nie miał odpowiedniego peawa jazdy. Ten rodzaj odpowiedzialności nie dotyczy jednak – przynajmniej nie dotyczy automatycznie – osoby, która auto udostępnia pijanemu. Taka odpowiedzialność nie jest jednak wykluczona!

Odpowiedzialność karna za powierzenie auta

Kodeks karny (art. 179) przewiduje sytuację, w której samo powierzenie samochodu pijanemu kierowcy wiąże się z groźbą kary więzienia. Dotyczy to osób, których zadaniem jest kontrolowanie kierowców i zapobieganie kierowaniu po pijanemu – np. dyspozytorów ruchu w zajezdniach autobusowych, policjantów, itp. Odpowiedzialność karna grozie osobie, która albo popełniła zaniechanie i wbrew obowiązkom nie sprawdziła trzeźwości kierowcy albo świadomie pozwoliła mu na jazdę, „przymykając oko”.

Pasażer pijanego kierowcy współwinny!

Foto: 123RF
Wina pasażera, który pił z kierowcą, z reguły uznawana jest przez sądy za szczególnie wysoką

Co do zasady pasażer samochodu znajduje się pod ochroną polisy OC tego pojazdu. Oznacza to, że jeśli w wyniku wypadku zostanie on ranny, stanie się kaleką lub wręcz umrze, ubezpieczyciel wypłaca mu (albo jego rodzinie) odszkodowanie płatne jednorazowo albo np. w formie renty. Ale uwaga: jeśli kierowca był pijany, tak to nie działa! W takiej sytuacji ubezpieczyciele najpierw określają kwotę należną poszkodowanemu pasażerowi, a następnie zmniejszają ją np. o połowę, przyjmując, że pasażer, godząc się na jazdę z pijanym kierowcą, sam przyczynił się do powstania wypadku. Co więcej, sądy podtrzymują z reguły takie stanowisko, przy czym wysokość potrącenia bywa różna: może być to 20, 40 czy nawet 50 proc. należnej kwoty. Tego rodzaju sprawy rozstrzygał też Sąd Najwyższy (np. w sprawie 1/CSK 213/16), uznając zachowanie pasażera pijanego sprawcy wypadku za naganne i przyjmując, że jest on współwinny spowodowania wypadku (bo zgodził się na jazdę), a zatem nie należy mu się odszkodowanie w pełnej kwocie.

Powierzający auto pijanemu kierowcy do więzienia?

Od „naganności” zachowania pasażera pijanego kierowcy czy osoby, która udostępniła mu auto, do odpowiedzialności na podstawie Kodeksu karnego jeszcze daleka droga. Ale nie można jej wykluczyć! Groźba więzienia za sam fakt, iż podróżuje się (świadomie) z pijanym kierowcą, pojawia się w praktyce zawsze, gdy dochodzi do wypadku z ofiarami wśród innych uczestników ruchu. Samo bowiem świadome wręczenie kluczyków pijanemu albo tylko namawianie kolegi, by poprowadził auto po pijanemu, jest naruszeniem (choćby nieumyślnym) zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. W czasach, gdy prokurator potrafi postawić pijanemu zarzut spowodowania zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym (groźba wieloletniego więzienia!) za sam fakt kierowania autem w stanie upicia albo upalenia do nieprzytomności, taka odpowiedzialność staje się coraz bardziej realna. A Kodeks karny mówi tak:

UWAGA! Wszystkie wymienione konsekwencje dotyczące osób, które udostępniły auto pijanemu kierowcy albo godziły się na kierowanie przez pijanego, nie umniejszają i nie wykluczają w żaden sposób podstawowej odpowiedzialności, jaką ponosi kierowca za samo prowadzenie pojazdu i za wszystkie spowodowane szkody.