Dlatego tak istotne jestprecyzyjne ustalenie sprawcy. Nie jest np. prawdą to, że jeśli kierowca wjechał w tył innego auta, automatycznie przesądza to o jego winie. Jeśli np. został popchnięty przez inny samochód, o co na ruchliwych trasach bardzo łatwo, może zostać uniewinniony. W przypadkuniejasnych sytuacji zawsze wzywajmy policję. Gdy sprawca przyjmie mandat, poszkodowany ma już właściwie rekompensatę w kieszeni.Jeden płaci za naprawę przodu, drugi za rozbity tyłW karambolu odpowiedzialność kierowców może być różna i zależy od tego, w jakim stopniu zawinili. Jeśli wjechaliśmy w tył innego auta, jego właściciel otrzyma odszkodowanie z naszego OC - przód swojego auta naprawiamy wtedy sami. W wyniku tego samego karambolu otrzymamy pieniądze od sprawcy najechania na tył naszego auta. Kto jest winny? Niekoniecznie odpowiada ten, kto na nas najechał, jeśli np. przed uderzeniem został popchnięty przez auto jadące za nim. W wyniku karambolu może się zdarzyć, że otrzymamy pieniądze na naprawę tyłu auta, a za naprawę przodu zapłacimy sami, ale może być i tak, że (jeśli zostaliśmy popchnięci) z OC winnego dostaniemy pieniądze na naprawę i przodu, i tyłu. Ofiara ma zawsze prawo do odszkodowaniaKto jest poszkodowany i powinien otrzymać zadośćuczynienie? Niekoniecznie ten, kto poniósł w wypadku czy kolizji większe straty. Można sobie wyobrazić sytuację, w której pieszy trafia po wypadku na wiele miesięcy do szpitala, a mimo to musi zapłacić za naprawę auta - jeśli jest sprawcą wypadku. Może też zdarzyć się odwrotnie: większe straty poniósł sprawca zdarzenia, a mimo to musi jeszcze zrekompensować drobniejsze szkody swojej ofiary. O winie orzeka funkcjonariusz policji lub sąd. Sprawca może też dobrowolnie przyznać się do winy. Jeśli winny kolizji nie miał OC i nie musiał się ubezpieczać (np. rowerzysta, pieszy), wzywamy policję, która ustali, kto jest sprawcą. Jeśli rowerzysta (pieszy) zostanie uznany winnym (nawet jeśli w wyniku kolizji jest bardziej poszkodowany), będzie musiał zapłacić za naprawę z własnej kieszeni. Szacujemy straty wspólnie albo korzystamy z usług rzeczoznawcy.W przypadku kolizji z osobą nieubezpieczoną, która miała obowiązek ubezpieczyć się (np. kierowca auta), poszkodowany dostanie odszkodowanie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Musimy zgłosić się po nie do dowolnej firmy sprzedającej polisy OC na terytorium Polski. Do odszkodowania ma prawo inny kierowca, pieszy, rowerzysta itp. Jeżeli na drogę wybiegnie zwierzę gospodarskie albo domowe (krowa, pies) i można ustalić właściciela, wzywamy policję. Jeśli zwierzę zostanie uznane za sprawcę wypadku, mamy prawo do odszkodowania z towarzystwa ubezpieczeniowego (jeśli zwierzę było ubezpieczone w zakresie OC). Zwierzę nieubezpieczone? Płaci właściciel z własnej kieszeni!Wina czy współwina?W przypadku kolizji dwóch aut z reguły jeden z kierowców zostaje uznany winnym. Zdarza się jednak (szczególnie w przypadku cięższych wypadków), że biegli orzekają, iż obaj kierowcy przyczynili się do jego powstania, np. gdy jeden wymusił pierwszeństwo, ale drugi jechał za szybko. Wtedy odpowiedzialność może zostać rozłożona po równo na obu kierowców. Tak się rozliczamy: z OC jednego kierowcy w 50 proc. pokrywane są straty drugiego i z OC drugiego uczestnika w 50 proc. likwidowana jest szkoda pierwszego. Ponieważ obaj kierowcy w wyniku tych rozliczeń mogą być poszkodowani, lepiej unikać wypadków i czasem ustąpić, nawet jeśli mamy pierwszeństwo przejazdu.