Spotkaliście się kiedyś z sytuacją, że jesteście prawie pewni, że jakiś przepis istnieje, chcecie poznać szczegóły, wertujecie Kodeks drogowy, w końcu szukacie linijka po linijce, ale zamiast na interesujący was przepis trafiacie na coraz więcej informacji, które bezpośrednio nie dotyczą żadnego normalnego kierowcy? Albo dostajecie do domu „wakacyjny” mandat i nie macie pojęcia, skąd się wziął – przecież staraliście się jechać zgodnie z przepisami!

Lub też zwyczajnie chcecie odświeżyć sobie wiedzę z przepisów drogowych – niuansów jest przecież wiele – zaczynacie czytać Kodeks drogowy i stwierdzacie, że w sumie niewiele on wyjaśnia. Wchodzicie na forum internetowe, żeby dowiedzieć się, że w kwestii przepisów drogowych (weźmy choćby jazdę po rondzie) jest tyle interpretacji, ilu kierowców. Skąd się to bierze? Z idiotycznie napisanych, setki razy nowelizowanych aktów prawnych, z rozproszenia przepisów zarówno po różnych ustawach i rozporządzeniach, jak i z chaotycznego układu w obrębie poszczególnych ustaw i rozporządzeń. Ja sam, choć z obowiązków zawodowych znam dziesiątki kruczków i wiem, gdzie ich szukać, ilekroć zaglądam do np. Rozporządzenia o znakach i sygnałach drogowych, jestem zaskoczony tym, jaki jest w nim chaos.

Czytam Kodeks drogowy i chwilami nie wiem, dla kogo napisana jest ta ustawa – bez treningu z logiki i umiejętności rozumienia zdań wielokrotnie złożonych, a także zdań z podwójnym przeczeniem, trudno to chwilami zrozumieć. Otwieram internet, np. interesuje mnie problem zawracania na skrzyżowaniu, i widzę, że policjant z długoletnim stażem opowiada głupoty. Widzę, jak kierowca zatrzymuje się przed sygnalizatorem z zieloną strzałką (prawidłowo), a tuż za nim inny, zaskoczony tym zatrzymaniem, wpada mu na zderzak. Nie wie, dlaczego tamten się zatrzymał, stąd „dzwon”.

Wielu kierowców zwyczajnie nie wie, jak jeździć w zgodzie z przepisami i bezpiecznie. Bezpiecznie jest wtedy, gdy wszyscy znają przepisy i wszyscy interpretują je tak samo. Stąd subiektywny wybór kwestii, których przypomnienie (albo poznanie) przyda się każdemu kierowcy.

Instrukcja obsługi zielonej strzałki w prawo

Foto: Auto Świat

Zielona strzałka w prawo. Każdy wie, że wyświetlanie zielonej strzałki, która towarzyszy czerwonemu światłu widocznemu na głównym sygnalizatorze, oznacza zezwolenie na warunkowy skręt w kierunku wskazanym strzałką. Warunkowy – czyli należy ustąpić pierwszeństwa innym pojazdom oraz pieszym. Ale czy wiecie (obserwacja dowolnego skrzyżowania z zieloną strzałką sugeruje, że większość kierowców tego nie wie), że jest jeszcze drugi warunek, który trzeba spełnić, żeby móc skręcić? Należy bezwzględnie zatrzymać się przed sygnalizatorem, nie wystarczy zwolnić! Kiedy uznaje się, że auto stoi? Kiedy koła się nie kręcą! Minięcie sygnalizatora z włączoną zieloną strzałką bez zatrzymania się jest równoznaczne z przejazdem na czerwonym świetle.

Foto: Auto Świat
Warunkiem legalnego skrętu na „zielonej strzałce” jest zatrzymanie się bezpośrednio przed sygnalizatorem. Za przejazd bez zatrzymania grozi mandat (300-500 zł) i 6 punktów.

Zawracanie na zielonej strzałce w lewo (sygnalizatory S-2 i S-3)

Foto: Auto Świat

Należy odróżnić sygnalizator S-2 (wyposażony w „dodatkową” zieloną strzałkę) od kierunkowego S-3 (sygnalizator ze strzałkami lub kombinacją strzałek w określonych kierunkach: na wprost, prawo, lewo, zawracanie). Sygnalizator S-2 („dodatkowa” zielona strzałka) ze strzałką w lewo pozwala na zawracanie pod warunkiem zatrzymania się przed sygnalizatorem i gdy nie spowoduje się utrudnień dla innych uczestników ruchu. Sygnalizator S-3 ze strzałką w lewo pozwala tylko na jazdę w kierunku wskazanym strzałką – w tym przypadku w lewo. Zielone światło na sygnalizatorze S-3 oznacza, że podczas jazdy w kierunku wskazanym strzałką nie powinna wystąpić kolizja z innymi uczestnikami ruchu, a zatem – inaczej niż w przypadku sygnalizatora S-2 – nie trzeba się przed nim zatrzymywać, a nawet bez wyraźnej potrzeby nie należy tego robić.

Foto: Auto Świat
Zielona strzałka zezwala na warunkowy skręt w kierunku, który wskazuje.
Foto: Auto Świat
Strzałka do skrętu w lewo nie zezwala na zawracanie.

Zawracanie z lewego pasa

Foto: Auto Świat

Strzałki umieszczone na pasach ruchu oznaczają, że z danego pasa można jechać tylko w kierunku wskazanym strzałką. Wyjątek: jeśli strzałka w lewo jest umieszczona na skrajnym lewym pasie ruchu, to z tego pasa można także zawracać, chyba że zabrania tego znak drogowy lub ruch na skrzyżowaniu jest kierowany sygnalizatorem S-3. Ale uwaga: strzałka do zawracania na lewym pasie ruchu pozwala tylko na zawracanie, nie zezwala na skręt w lewo! Niebieskie tabliczki ze strzałkami (F10 i F11) mają takie samo znaczenie, jak znaki poziome P-8: wskazują kierunki, w których można jechać z poszczególnych pasów. Wyjątek (analogiczny do znaków na jezdni): jeśli znak wskazuje, że ze skrajnego lewego pasa ruchu można jechać w lewo, to można z tego pasa też zawracać, chyba że zabraniają tego inne znaki lub sygnalizator S-3. Za niezastosowanie się do znaków F-10 i F-11 (niebieskie tablice ze strzałkami kierunkowymi) oraz znaków na jezdni grozi 5 punktów i 250 zł mandatu. Szczególnie niebezpieczne jest skręcanie z pasa do jazdy na wprost (jak na fot.) – to często kończy się wypadkiem!

Wjeżdżanie na chodnik ciężkim autem

Foto: Auto Świat

Nie tylko vany i busy mogą mieć dopuszczalną masę całkowitą (dmc) przekraczającą 2,5 tony. Wiele terenówek (a także niektóre średniej wielkości SUV-y) ma wyższą dmc. Samochody o dmc pow. 2,5 tony nie mogą wjeżdżać na chodnik nawet kołami jednej osi czy jednego boku. Na chodnik mogą wjechać wyłącznie auta z dmc do 2,5 tony: samochody osobowe kołami przedniej osi, jednego boku lub czterema kołami, natomiast samochody zarejestrowane jako ciężarowe – tylko kołami przedniej osi lub jednego boku. Oznacza to, że nawet malutkie auto ciężarowe nie może w całości wjechać na chodnik. Bez sensu? Tak – ale przepis obowiązuje. Obecnie wjazd na chodnik pojazdem o dmc pow. 2,5 t, zmuszenie innych do najechania na linię ciągłą, zatrzymanie (nieprawidłowe) przy lewej krawędzi jezdni to mandat 300 zł.

Dokąd obowiązują znaki zakazu?

Foto: Auto Świat
Znak zakazu umieszczony pod tablicą informującą o początku terenu zabudowanego obowiązuje do końca terenu zabudowanego lub końca miejscowości.

Co do zasady znak zakazu (wyprzedzania, zawracania, ograniczenia prędkości) obowiązuje do najbliższego skrzyżowania. Od tej zasady są jednak wyjątki, np. znak zakazu umieszczony pod znakiem mówiącym o początku obszaru zabudowanego obowiązuje na całym obszarze zabudowanym, znak umieszczony pod zieloną tablicą z nazwą miejscowości oznacza, że zakaz (np. ograniczenie prędkości do 40 km/h) obowiązuje do końca miejscowości (znak E-18a – przekreślona zielona tablica z nazwą miejscowości). Można się na tym oszukać, przyspieszając do 90 km/h za tablicą „koniec obszaru zabudowanego”, jeśli obowiązuje jeszcze ograniczenie wskazane znakiem umieszczonym o kilka kilometrów wcześniej... Znak „zakaz zawracania” obowiązuje do najbliższego skrzyżowania włącznie.

Foto: Auto Świat
Takie oznakowanie było latami wykorzystywane przez niektóre „gminy fotoradarowe” do łupienia kierowców. Radary stały tuż za obszarem zabudowanym.

Co odwołuje „koniec zakazów”?

Skoro jesteśmy przy odwoływaniu zakazów: znak „koniec zakazów” odwołuje niektóre zakazy, jednak nie wszystkie. Znak B-42 „koniec zakazów” odwołuje jedynie zakazy wyrażone znakami: B-23 (zakaz zawracania), B-25 i B-26 (zakaz wyprzedzania), B-29 (zakaz używania sygnałów dźwiękowych) oraz B-33 (ograniczenie prędkości). Jest zatem wiele innych zakazów, których „koniec zakazów” nie odwołuje, choćby zakaz zatrzymywania się czy zakaz skrętu w lewo.

Skrzyżowanie z drogą wewnętrzną – to nie jest skrzyżowanie!

Foto: Auto Świat

Skrzyżowanie to przecięcie się w jednym poziomie dróg publicznych mających jezdnię, a także połączenie lub rozwidlenie dróg. To ważne w kontekście zarówno pierwszeństwa, jak i obowiązywania zakazów (np. ograniczenia prędkości, zatrzymywania się). A zatem połączenie się dróg to też skrzyżowanie, ale już np. przecięcie się drogi publicznej z drogą wewnętrzną skrzyżowaniem nie jest, gdyż droga wewnętrzna nie jest drogą publiczną. A zatem jedziesz drogą publiczną, na której obowiązuje zakaz zatrzymywania się, mijasz „skrzyżowanie”, nie widzisz znaku „droga wewnętrzna” (tablica jest ustawiona równolegle do twojego kierunku jazdy), zatrzymujesz się (bo zakaz zatrzymywania, jak ci się wydaje, został właśnie odwołany), wracasz do samochodu, a tam... wezwanie od straży gminnej. 

Foto: Auto Świat
Wyjeżdżając z drogi wewnętrznej, włączamy się do ruchu.

Ciągnięcie przyczep – dopuszczalna masa przyczepy

Foto: Auto Świat

Jest wiele równolegle obowiązujących ograniczeń dotyczących dopuszczalnej masy przyczepy, którą można ciągnąć samochodem. Obowiązuje najsurowsze z ograniczeń, które mogą nas dotyczyć. Po pierwsze, w dowodzie rejestracyjnym samochodu podana jest dopuszczalna masa całkowita przyczepy, zarówno w wersji z hamulcem najazdowym, jak i bez niego. Po drugie, rzeczywista masa przyczepy nie może być wyższa od rzeczywistej masy holownika. Po trzecie (jeśli chodzi o „ukrycie” ważnych przepisów, jest to mistrzostwo świata), dmc holownika musi stanowić 1,33 dmc przyczepy; jeśli przyczepa ma dmc np. 2 tony, to holownik musi mieć dmc 2660 kg. Gdy auto ma dmc np. 2150 kg, to maksymalna dmc przyczepy wynosi 1616 kg – choćby nawet w dowodzie rejestracyjnym była podana o wiele wyższa dopuszczalna masa tej przyczepy (często tak jest). Wielu policjantów o tym nie wie, ale „krokodyle” wiedzą doskonale. Przepisy w tym zakresie są ukryte w „Rozporządzeniu o warunkach technicznych pojazdów” w rozdziale „Hamulce” i nie dotyczą tylko tych samochodów i przyczep, które mają hamulec hydrauliczny przyczepy uruchamiany z miejsca kierowcy – w praktyce takich aut w kategorii do 3,5 tony prawie nie ma.

Linia ciągła: czy można wyprzedzać?

Foto: Auto Świat

Linia ciągła (albo podwójna ciągła) oddzielająca pasy ruchu wbrew dość powszechnemu przekonaniu nie oznacza zakazu wyprzedzania. Jeżeli warunki pozwalają na bezpieczne wyprzedzenie innego pojazdu bez najeżdżania na linię ciągłą, można to zrobić. Więcej: jeśli nie wjeżdżamy na linię ciągłą (i tym samym na pas ruchu do jazdy w kierunku przeciwnym), możemy w takim miejscu wyprzedzić przed wierzchołkiem wzniesienia albo na zakręcie. Co innego parkowanie przy prawej krawędzi jezdni wzdłuż linii ciągłej (lub przy jej punktach krańcowych): jeżeli inni kierujący muszą na tę linię najechać, żeby bezpiecznie ominąć nasz zaparkowany samochód, to grozi nam mandat 100 zł, a w ekstremalnych przypadkach – także odholowanie samochodu.

Wyprzedzanie i omijanie – na czym polega różnica?

Foto: Auto Świat

Wyprzedzanie to przejeżdżanie obok innego uczestnika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku. Omijanie to z kolei przejeżdżanie obok pojazdu, który jest nieruchomy. Wątpliwości pojawiają się np. wtedy, gdy jedziemy za autobusem na odcinku, na którym obowiązuje zakaz wyprzedzania, i autobus zatrzymuje się na przystanku. Wolno go wyprzedzić? Nie, ale przecież on w tym momencie stoi – a zatem wykonujemy dozwolony manewr omijania. Ograniczeniem może być brak widoczności albo znaki poziome (ciągłe linie) – jeśli w ramach omijania autobusu musielibyśmy na nie najechać, to manewr jest niedozwolony.

Mijanie auta, które zatrzymało się przed pasami, by przepuścić pieszych

Foto: Auto Świat

To jedno z bardziej niebezpiecznych zachowań na drodze. Starzy szoferzy często z premedytacją nie zatrzymują się przed przejściem, żeby przepuścić pieszych, bo widzą, że za nimi drugim pasem jedzie samochód, który mógłby przejechać obok zatrzymującego się przed przejściem pojazdu i „zdjąć” pieszych. Prawidłowe zachowanie: przepuszczamy pieszych znajdujących się na przejściu, a widząc inne auto, które zatrzymało się w tym celu, nie omijamy go!

Wyprzedzanie na przejściach: kiedy można, a kiedy nie?

Foto: Auto Świat

Co innego zwykłe przejście dla pieszych, a co innego przejście ze światłami. Co do zasady nie wolno wyprzedzać na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim. Są jednak wyjątki: zakaz wyprzedzania w takim miejscu nie dotyczy tych przejść dla pieszych, na których ruch jest kierowany – czyli mówiąc po ludzku: na takich, gdzie jest działająca sygnalizacja świetlna. Ruch może być kierowany albo sygnalizacją świetlną, albo przez osobę kierującą ruchem. To samo dotyczy skrzyżowań: zasadniczo na skrzyżowaniu wyprzedzać nie wolno, ale nie dotyczy to ronda oraz skrzyżowania, na którym ruch jest kierowany.

Wjeżdżanie na trawnik

Foto: Auto Świat

Przepisy „Kodeksu wykroczeń” wyraźnie wskazują, że nie wolno w jakikolwiek sposób niszczyć zieleni na terenach publicznych – także za pomocą samochodu. Kto to robi, ten podlega grzywnie (według „Kodeksu wykroczeń” do 1000 zł, w ramach mandatu od 20 do 500 zł). Nie każde miejsce, w którym kiedyś był trawnik, obecnie wciąż nim jest – ubita ziemia, na której trawa została już dawno rozjeżdżona, trawnikiem nie jest i samochód w takim miejscu niczego nie niszczy. To, czy niszczymy zieleń, wjeżdżając autem, jest kwestią uznaniową. Jakiś czas temu były dyskusje nad tym, by do „Kodeksu wykroczeń” wprowadzić zakaz wjazdu nie tylko na trawniki, lecz także na tereny przeznaczone na trawniki/zieleńce – i wszystko byłoby jasne. Na razie nie jest.

Jak bezpiecznie jeździć po rondzie?

Foto: Auto Świat

Jedną z wątpliwości, które dzielą kierowców i ekspertów, jest kwestia używania kierunkowskazów na rondzie: jedni uważają, że wolno używać tylko prawego kierunkowskazu do zasygnalizowania zjazdu z ronda, inni – że można także użyć lewego, by wyrazić zamiar pozostania na rondzie. To kwestia o niewielkim znaczeniu. Ważniejsze są pierwszeństwo i jazda w taki sposób, żeby nie utrudniać jazdy innym. A zatem: jak na każdym innym skrzyżowaniu, żeby pojechać w prawo, zajmujemy pas prawy, by pojechać prosto – dowolny, a gdy kierujemy się w lewo – lewy. Wyjątek: na pasach ruchu lub znakach pionowych może być wskazana inna organizacja ruchu, znaki stoją wyżej w hierarchii niż ogólne zasady ruchu. Wjazd na rondo: jeśli przed rondem jest znak „ustąp pierwszeństwa”, to pojazdy znajdujące się na nim mają pierwszeństwo przed tymi, które na rondo chcą wjechać. Dotyczy to też tramwajów: tramwaj zjeżdżający z ronda ma pierwszeństwo, ale wjeżdżający na nie musi stosować się do znaków – w tym przypadku czeka na wolną drogę. Na rondzie, zmieniając pas, choćby w celu zjechania z ronda, ustępujemy pierwszeństwa pojazdom, które już są na tym pasie – nawet jeśli wcześniej znalazły się na nim nieprawidłowo wskutek wykroczenia.

Rower na przejściu dla pieszych

Co do zasady nie wolno przejeżdżać rowerem przez przejście dla pieszych, ale jest wyjątek: dotyczy on dzieci na rowerze do lat 10 pod opieką osoby dorosłej, które przez przepisy są traktowane jako piesi. Pośrednio dotyczy to więc opiekuna na rowerze. Wynika z tego ważna rzecz: dziecko do lat 10 na rowerze i jego opiekun także jadący na rowerze nie mogą poruszać się po drodze dla rowerów!