• Przepisy regulujące pierwszeństwo pojazdów i pieszych na przejściu są niedoskonałe i bardziej zawiłe, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje
  • Osoba uczestnicząca w zdarzeniu drogowym może zostać uznana za ofiarę, winnego albo współwinnego; sprawa może też zostać umorzona z powodu nieustalenia sprawcy
  • Na to, kto ostatecznie zostanie uznany winnym wypadku, wpływ mają wszystkie strony postępowania – także kierowca

Sąd uznał, że kierowca naruszył zasady bezpieczeństwa, jednak warunkowo umorzono postępowanie karne. Wyznaczona kara to poniesienie kosztów procesu oraz nawiązka na rzecz poszkodowanego (pieszego) w wysokości 1500 zł. Sam pierwszy, gdy wtargnął na przejście dla pieszych na czerwonym świetle, tuż pod koła jadącego samochodu, odniósł niegroźne obrażenia nogi oraz barku. Oczywiście kierowca ma prawo nie godzić się z takim zakończeniem sprawy przez sąd.

To istotne, gdyż odpowiedzialność finansowa za skutki wypadku zależy od tego, kto zostanie uznany winnym. Gdy kierowca ostatecznie zgodzi się, by zostać uznanym za winnego, to wprawdzie nie poniesie kary (w tym przypadku warunkowe umorzenie postępowania karnego), jednak druga strona – jako poszkodowana – uzyska prawo wystąpienia do ubezpieczyciela kierowcy o odszkodowanie. A gdyby to pieszy został winnym? Wtedy – jeśli nie ma ubezpieczenia OC w życiu prywatnym – musiałby pokryć koszty naprawy samochodu.

Kto ma pierwszeństwo na przejściu?

Według polskich przepisów – w każdym razie na pierwszy rzut oka – kto pierwszy, ten lepszy!

Foto: Igor Kohutnicki / Auto Świat
Pieszy na przejściu ma zachować szczególną ostrożność – za rozmowę przez telefon można dostać mandat

Jednak:

Oznacza to, że pieszy, wchodząc na przejście dla pieszych, powinien zwolnić lub zatrzymać się, a także upewnić się, czy może bezpiecznie wejść na przejście. Może ruszyć dopiero, gdy nie zachodzi ryzyko, że zostanie potrącony przez samochód. Gdy już znajdzie się na przejściu, uzyskuje pierwszeństwo przed pojazdami.

A jak ma się zachować kierowca samochodu?

Znowu: kierujący jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu ZNAJDUJĄCEMU SIĘ NA PRZEJŚCIU. Czyli: kto pierwszy jest na przejściu, ten lepszy, z zastrzeżeniem, że na przejściu dla pieszych z sygnalizacją świetlną sygnalizatory mają znaczenie nadrzędne – to one decydują, kto ma jechać (iść), a kto ma się zatrzymać. W naszym przypadku pieszy zignorował czerwone światło.

ALE UWAGA! Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6 (przejście dla pieszych – red), (…) jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych (…) znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących.

Foto: Auto Świat
Znak D-6 zobowiązuje kierowcę do zmniejszenia prędkości

I to jest podstawa (przepis z Rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych) uznania kierowcę za winnego lub współwinnego wypadku: nie tylko nie zwolnił, zbliżając się do przejścia, lecz poruszał się z prędkością wyższą od dozwolonej. RADA: jeśli masz nagranie kamery pokładowej, a nie jesteś bezwzględnie pewien, że każdy, ale to każdy parametr twojej jazdy był zgodny z przepisami, nie chwal się tym nagraniem!

Foto: Piotr Szypylski / Auto Świat
Rejestrator to broń obosieczna – właściciel, korzystając z nagrań, może donieść sam na siebie
  • Bezpośrednio przed przejściem i na przejściu dla pieszych zabrania się wyprzedzania innych pojazdów, co nie dotyczy jednak przejść, na których ruch kierowany jest sygnalizacją świetlną; kara za takie wykroczenie to mandat 200 zł i 10 punktów karnych
  • Absolutnie nie wolno omijać pojazdów, które zatrzymały się przed przejściem w celu przepuszczenia pieszych, to jedno z najpoważniejszych i najgroźniejszych wykroczeń (500 zł, 10 pkt karnych)!
  • Nieustąpienie przez kierującego pojazdem pierwszeństwa pieszym znajdującym się na przejściu wyceniane jest przez taryfikatory na 350 zł oraz 10 punktów karnych

Czy druga osoba będzie winna i zapłaci? Zależy też od Ciebie!

W praktyce każdy uczestnik wypadku czy kolizji już na etapie postępowania prokuratorskiego czy wręcz podczas zeznań składanych na policji ma prawo domagać się ścigania i ukarania drugiej strony. Ma też prawo – jeśli nie ma innej okazji – pisemnie wysłać zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia czy przestępstwa drogowego i domagać się ścigania sprawcy tego wykroczenia lub przestępstwa. Policja (albo prokurator) może sporządzić wniosek do sądu o ukaranie sprawcy, ale może też stwierdzić, że ponieważ np. zeznania obu stron się wykluczają, to nie można stwierdzić, kto winny – i sprawę umorzyć.

Wtedy jednak (dopiero wtedy!) osoba, która uważa się za poszkodowaną, może samodzielnie wystąpić z wnioskiem do sądu o ukaranie – zgodnie z pisemnym pouczeniem, które dostanie z policji czy prokuratury, dołączonym do postanowienia o umorzeniu postępowania. Złożenie wniosku o ukaranie do sądu nic nie kosztuje, cała operacja odbywa się na koszt skarbu państwa. Jak się sprawa zakończy, tego nie wiadomo, jeśli jednak osoba zostanie uznana za winną, to jednocześnie ona sama albo jej ubezpieczyciel musi drugiej stronie wypłacić odszkodowanie.

A jeśli jest dwóch współwinnych?

Sąd może określić „procent współwiny” obu uczestników wypadku czy kolizji, np. pół na pół. Wtedy np. pieszy ponosi połowę kosztów naprawy samochodu, a kierowca (jego ubezpieczyciel) wypłaca połowę odszkodowania za straty „zdrowotne” pieszego. I tak mogłoby być a może i powinno być w opisywanym przypadku, ale najwyraźniej ktoś czegoś nie dopilnował.

A gdyby jechał wolniej...

Gdyby kierowca, który w Łodzi potrącił podpitego pieszego, jechał o 13 km/h wolniej, sprawa mogłaby potoczyć się inaczej, choć niekoniecznie całkiem po myśli kierującego, np. tak, jak w 91. Pułku piechoty, w którym służył Dobry Wojak Szwejk. „Pewnego razu żołnierz 11. kompanii zameldował się ze skargą, że chorąży Dauerling nazwał go wieczorem na ulicy czeską świnią (…). A więc tak się rzeczy mają, przemówił cicho kapitan Adamicka, ponieważ on zawsze mówił cicho, tak wam powiedział wieczorem na ulicy. Trzeba ustalić, czy mieliście zezwolenie na wyjście z koszar. Odmaszerować! Po jakimś czasie kapitan Adamicka wezwał składającego skargę. Ustalono, powiedział równie cicho, że mieliście zezwolenie na wyjście z koszar tego dnia do godziny dziesiątej wieczorem. Więc nie zostaniecie ukarany. Odmaszerować! ”