• Wiosna to kiepski moment na zakup kampera – prawdziwe okazje zdarzają się po sezonie
  • Na uszkodzonych kamperach przebicie jest większe niż na dostawczakach – to przyciąga oszustów
  • Przy zakupie kampera trzeba sprawdzić każdy element jego wyposażenia. Części specyficzne dla kamperów bywają ekstremalnie drogie
  • Przed zakupem warto sprawdzić, czy według dokumentów interesujący nas kamper jest rzeczywiście kamperem, a nie ciężarówką

Popyt na kampery używane jest wciąż duży. Na rynku mamy zarówno stosunkowo młode pojazdy, sprzedawane np. po 3-4 latach przez wypożyczalnie, jak i kampery z rąk prywatnych, z reguły znacznie starsze, czasem nawet kilkudziesięcioletnie, ale i tak często z mniejszymi przebiegami niż kampery z wypożyczalni. Z racji tego, że pojazdy kempingowe są znacznie droższe od zwykłych dostawczaków, na których bazują, ryzyko, że traficie na pobieżnie naprawiony powypadkowy złom, nie jest wcale małe. Rozbite kampery naprawia się trudno! Lepiej też nie podchodzić zbyt optymistycznie do aut, które „wymagają drobnych napraw” – specyficzne, przeznaczone do kamperów elementy wyposażenia kosztują często majątek! Największym ryzykiem obarczony jest zakup kampera integralnego (pojazdy, które bazują na podzespołach mechanicznych z seryjnych aut dostawczych, ale mają zbudowane od podstaw nadwozia dostosowane do potrzeb mieszkalnych) – w wielu takich autach już wymiana przedniej szyby oznacza wydatek rzędu wielu tysięcy złotych! Specjalne kamperowe, izolowane szyby boczne też mogą kosztować po 2-3 tys. zł, wymiana niesprawnej lodówki czy uszkodzonego ogrzewania również zwykle skutkuje wydatkami idącymi w grube tysiące.

Kampery integralne — jedna szyba może kosztować kilkanaście tys. złotych!

Szczególnie w przypadku kamperów półintegralnych i integralnych, tak samo jak w przypadku przyczep kempingowych, podczas oględzin trzeba zwrócić uwagę na to, czy w pojeździe nie ma śladów wilgoci – zacieki na podsufitce, wypaczone elementy, zapach stęchlizny czy pleśń w środku mogą świadczyć o tym, że poszycie było uszkodzone i jest nieszczelne. Problem polega tu jednak na tym, że nadwozia kamperów pod powłoką z żywicy czy aluminium zbudowane są często z materiałów wrażliwych na działanie wody (sklejka, płyty drewnopochodne, drewno), w przypadku których osuszenie i uszczelnienie nie wystarczą. Uszkodzone części trzeba wyciąć i wymienić, a nie jest to zadanie dla zwykłego blacharza zajmującego się naprawami rozbitych aut – prędzej poradzi sobie z tym… szkutnik.

Kamper poskładany z części rozbitego auta

W przypadku kampervanów (kamperów budowanych na bazie furgonów) zdarza się często, że zamiast naprawiać rozbitego kampera, handlarze przekładają jego zabudowę do zwykłego używanego busa – problem polega jednak na tym, że nie robią tego tak dokładnie, jak wykonuje się to w firmach zajmujących się budową kamperów – auto może mieć w środku eleganckie meble i elementy wyposażenia, na zewnątrz znaki renomowanego producenta kamperów, ale np. będzie w nim brakowało porządnego wygłuszenia i izolacji nadwozia, przez co latem będzie w nim za ciepło, zimą za zimno, a przez cały rok w kabinie będzie się zbierała wilgoć. Źle zamontowana instalacja może doprowadzić do pożaru. W razie jakichkolwiek wątpliwości warto sprawdzić (np. po numerze VIN u producenta zabudowy), czy dany egzemplarz rzeczywiście powstał w profesjonalnej wytwórni, czy może przypadkiem jest składakiem.

Zakup używanego kampera-samoróbki

Na rynku wtórnym sporo jest też aut samoróbek. Sam fakt, że kamper nie powstał w renomowanej wytwórni, jeszcze go nie dyskwalifikuje, bo wiele samodzielnie przerobionych aut świetnie wykonano. Gorzej, jeśli traficie na egzemplarz, na którym ktoś się dopiero uczył budowy kamperów i po krótkiej eksploatacji uznał, że popełnił tyle błędów, że prościej będzie nieudany samochód sprzedać i zbudować od podstaw kolejny.

Problemy mogą dotyczyć też kwestii formalnych – należy sprawdzić, czy kamper jest zarejestrowany jako „samochód specjalny kempingowy”, czy może wciąż jest dostawczakiem? Jeśli jest autem dostawczym, to musi mieć homologowaną przegrodę między kabiną a częścią bagażową (w autach zarejestrowanych do 29 maja 1999 r. nie jest ona obowiązkowa). Czy liczba miejsc w dowodzie rejestracyjnym zgadza się ze stanem faktycznym? Przypadków, kiedy okazuje się, że kamper z drugiej ręki nie może przejść uczciwego przeglądu technicznego, naprawdę nie brakuje. Do tego dochodzą kwestie podatkowe. Przy imporcie aut dostawczych nie trzeba odprowadzać akcyz. Przez wiele lat opłacało się więc sprowadzać kampery jako ciężarówki, a później, już po zarejestrowaniu w Polsce, zmieniać ich przeznaczenie na auta kempingowe, by ominąć w ten sposób wysoką akcyzę (większość kamperów ma silniki o pojemności powyżej 2 litrów, więc stawka tego podatku to 18,6 proc.). Od lipca 2021 obowiązują przepisy, w myśl których zmiana przeznaczenia auta z dostawczego na osobowe (a kamper jest rodzajem auta osobowego, bo nie służy do przewozu towarów) oznacza obowiązek zapłacenia akcyzy, nawet jeśli pojazd od lat jest zarejestrowany w Polsce. Jeśli auto formalnie jest wciąż dostawczakiem, ale w rzeczywistości to już trwale przebudowany kamper, to możecie mieć problemy podczas przeglądów, przy próbie ubezpieczenia takiego auta w zakresie AC lub przy likwidacji szkody, może was też ścigać skarbówka.

Kupując używanego kampera sprawdź koniecznie:

  • czy stan formalny z dokumentów zgadza się ze stanem faktycznym pojazdu (liczba miejsc, rodzaj pojazdu);
  • czy zabudowa nie nosi śladów napraw powypadkowych;
  • czy wnętrze jest suche;
  • czy wyposażenie jest kompletne i sprawne. Nie wierz na słowo sprzedawcy – uruchom wszystkie elementy wyposażenia od lodówki, przez kuchenkę, pompę wody, aż po klimatyzację i ogrzewanie postojowe.
  • stan opon, hamulców i zawieszenia – niski przebieg nie jest gwarancją dobrego stanu pojazdu, długotrwała bezczynność też szkodzi autom.