Dużo podróżujesz, bez czego nie ruszasz się z domu?

Z domu nie ruszam się bez telefonu. Ogólnie rzadko bywam w domu i dzięki telefonowi mogę utrzymywać kontakt z rodziną i przyjaciółmi. Spędzając dużo czasu w podróży dzięki smartfonowi mogę dowiedzieć się co się dzieje na świecie oraz up-datować mój Fanpage, Twitter oraz Facebook.

Gdybyś nie była tenisistką byłabyś?

Odkąd pamiętam grałam w tenisa. Gram już dwadzieścia lat i nie wyobrażam sobie siebie w innej roli. To jest mój wymarzony zawód, nie zastanawiałam się szczerze mówiąc na alternatywą. Na pewno nie byłabym piosenkarką (śmiech).

Jak wypoczywasz?

To słowo jest mi obce, ale każdy dzień wolny jest dla mnie odpoczynkiem. Jak mam chwilę czasu spotykam się z przyjaciółmi i rodziną. Lubię chodzić na zakupy, kolacje i  do kawiarni. Przełom roku to wakacje, które spędzam w ciepłych miejscach, po prostu leżąc na plaży i robiąc NIC. Ale już po tygodniu brakuje mi ruchu, ćwiczeń i adrenaliny i chętnie wracam do treningów.

Masz bardzo aktywny tryb życia, jak znajdujesz czas na wszystko?

Oczywiście jest tego czasu mniej, niż u ‘normalnej’ osoby pracującej w jednym miejscu od ósmej do szesnastej, ale jakoś daję rade. Jestem przyzwyczajona do takiego życia od dziecka, więc dla mnie jest to zwyczajne, że tenis jest na pierwszym miejscu. Większość czasu jestem w podróży, ale dzięki temu mogę wiele zobaczyć, zwiedzić oraz doświadczyć.

Co robisz żeby nie zwariować?

Czytam. Książki. Lubię sensacyjne Dana Browna i podróżnicze o nieznanych zakątkach świata - tam, gdzie nigdy nie byłam, a dzieję się tyle ciekawych rzeczy, gdzie cywilizacja jest nieznana, a życiem rządzą prawa natury.  Jednak najbardziej lubię produktywnie spędzać czas.

Czy spełniasz swoje marzenia z dzieciństwa?

Tak, wiadomo że moje marzenia z dzieciństwa wiążą się ze sportem, z tenisem. Marzyłam, żeby być tenisistką, zwiedzać świat, poznawać nowych ludzi. Zawsze kochałam sport i aktywny wypoczynek, więc bardzo się cieszę, że tenis jest tak wielką częścią mojego życia. Nie wszystkie marzenia z dzieciństwa spełniły się – to największe o wygraniu turniejów Wielkiego Szlema jeszcze przede mną.

Co robisz, gdy nie jesteś na korcie?

Bardzo lubię jeździć na rolkach. Generalnie większości sportów nie mogę uprawiać ze względu na niebezpieczeństwo kontuzji, ale rolki bardzo lubię. Oczywiście jak każda kobieta uwielbiam też zakupy, oglądanie nowych kolekcji, inspiracji. Najbardziej lubię polować na torebki i buty.

Trzy wyrazy, które Cię najlepiej określają

Jak każdy mam sporo wad, ale o nich nie chciałabym mówić (śmiech). To co mówią moi znajomi to, to że podziwiają moją dyscyplinę. Oczywiście precyzja jest rezultatem lat ćwiczeń, koncentracji i wyrzeczeń. Bardzo ważna jest dla mnie elegancja i to, aby zachowywać się fair, gdyż na turniejach międzynarodowych nie jestem jedynie Agnieszką Radwańską, jestem przede wszystkim reprezentantką mojej ojczyzny.

Ulubione miejsce na świecie

Bardzo lubię Australie i Miami. W tych miejscach czuje się na luzie, wszyscy są na ciebie otwarci. Można tam poczuć chilloutową atmosferę, ludzie są bardzo pozytywni, serdeczni i sympatyczni. Kocham powroty do mojego Krakowa. Tu są moje miejsca, to moje miejsce na ziemi.

Jak wygląda twój dzień?

W ciągłej podróży. Jak to opisał Andre Agassi – życie tenisisty jest zwariowane – rok zaczynamy w Nowej Zelandii i Australii a potem podróżujemy ze słońcem na zachód. Turnieje tenisowe to głównie treningi, mecze turniejowe, wywiady, konferencje i spotkania organizowane przez sponsorów i partnerów turnieju. Niewiele czasu zostaje na wypad na zakupy czy choćby pospacerować po okolicy. Gdy  jestem w Krakowie, dzień wypełniają mi treningi – dwa tenisowe i jeden ogólnorozwojowy, potem fizjoterapia. Czasem wypadnie jakieś spotkanie. Dużo przemieszczam się, ale w moim hybrydowym Lexusie czas spędzam z przyjemnością. Mój bagażnik jest pełny zestawów ubrań, od sportowych po eleganckie, więc zawsze jestem przygotowana na niespodziewane sytuacje.

Czym jest dla Ciebie luksus?

Luksus… To chyba możemy wrócić do pytanie poprzedniego. Dla mnie luksus to odrobina czasu wolnego. A najlepiej, gdy część tej odrobiny czasu wolnego mogę spędzić za kierownicą mojego ulubionego Lexusa IS 300h. To daje mi poczucie prawdziwego luksusu.  Na zderzaku mam naklejone hasło” Witajcie hybrydy, żegnajcie diesle”  i z ogromnym rozbawieniem obserwuję reakcje innych kierowców. Wielu patrzy z uznaniem,  bo to dążenie do luksusu czystego powietrza w Krakowie, o które chcę walczyć i jak mogę – najlepiej przyczyniać się do propagowania akcji zmniejszających to zanieczyszczenie.