"Trochę mnie to przeraża, że takie agresywne są obniżki cen. Mam nadzieję, że z HS już poniżej (ceny) 110 tys. zł nie zejdą" — napisał ktoś na forum użytkowników hybrydowych SUV-ów chińskiej marki MG. Właściciele tych i podobnych chińskich aut słusznie są zaniepokojeni: chińskie marki weszły na rynek z atrakcyjnymi cenami, a potem... zaczęły się obniżki, zmiany modeli, ulepszanie napędów.
Pytania do debaty o chińskich autach
Auto Świat
W rezultacie ci kupujący chińskie SUV-y, którzy lubią co 2-3 lata zmieniać samochód albo po prostu nie polubili się ze swoimi nowymi autami, stoją przed faktem bezprecedensowej utraty wartości aut, które kupili i które teraz chcieliby sprzedać. Po prawdzie wiele chińskich marek robi naprawdę dużo, by tę utratę wartości przyspieszyć. To — zupełnie słusznie — nie podoba się niektórym z ich dotychczasowych klientów.
Ile kosztuje nowy hybrydowy SUV marki MG?
MG HS (druga generacja; od 2024 r.)
Krzysztof Wojciechowicz / Auto Świat
224-konny MG HS Hybrid+ – rodzinny SUV o długości 467 cm wchodził na rynek w połowie 2025 r. z ceną zaczynającą się od 137 tys. 900 zł, droższa wersja Exclusive kosztowała 148 tys. 900 zł. Cena szybko spadła — HS-a w hybrydzie można było kupić już za 128 tys. 900 zł, co — biorąc pod uwagę europejską czy japońską konkurencję — było całkiem przyzwoitą ofertą, nawet jeśli wziąć pod uwagę wady tego modelu. Tymczasem jednak MG znów obniża ceny, tym razem hybrydowe MG HS można kupić już za 117 tys. 900 zł, a w droższej wersji za 128 tys. 900 zł. I choć nie jest do końca prawdą to, co sugeruje reklama, że cena tego modelu z dnia na dzień spadła o 20 tys. zł, to jednak obniżka jest solidna — to kolejne 11 tys. zł. A to jeszcze nie wszystko, bo w cenie można dostać komplet opon zimowych, dywaniki, można też skorzystać z płatności ratalnej albo niemal darmowego leasingu. O tych dodatkach cennik mówi wprost.
To oczywiście nie jedyne obniżki w MG, bo np. mniejsze, hybrydowe MG ZS można kupić po ostatnich obniżkach w cenie poniżej 90 tys. zł i też wyjechać z kompletem nowych opon zimowych w bagażniku.
Jak chińskie marki (nie)dbają o utrzymanie wartości używanych samochodów?
Chery Tiggo 7 HEV pojawiło się na rynku z ceną odpowiednika wyposażonego w zwykły silnik 1.5. Ma się rozumieć, ceny "spaliniaków" z dnia na dzień spadły
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Większość chińskich marek na wejściu potraktowała Polskę jak motoryzacyjny rynek "trzeciego świata", oferując samochody, które pod wieloma względami prezentują poziom techniczny z połowy lat 90. Przede wszystkim miało być tanio, a zatem wjechały samochody wyposażone w przestarzałe, niezwykle paliwożerne silniki benzynowe o pojemności ok. 1,5 l. Przestarzałe wcale nie znaczy, że nienadające się do użytku — głównym problemem chińskich benzynowych SUV-ów jest zużycie paliwa, często nawet dwa razy wyższe niż w przypadku europejskich, niewiele już droższych odpowiedników. Poza tym taki SUV jeździ, skręca i hamuje – z grubsza robi to, co powinien.
Szybko okazało się, że aby sukces był trwały, a oferta konkurencyjna, potrzebne są hybrydy, najlepiej zwykłe hybrydy "bez wtyczki". Hybrydy okazały się niezbędne także ze względu na europejskie normy emisyjne: o ile niewielką liczbę przestarzałych aut, także niespełniających różnych europejskich wymagań, można wprowadzić na europejski rynek na podstawie różnych dopuszczeń, to gdy liczba aut rośnie, trzeba dostosować się do reguł. Proszę bardzo: w MG, ale też w różnych markach i modelach koncernu Chery i innych nagle pojawiły się hybrydy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pojawienie się hybrydy w ofercie chińskiego producenta niemal od razu oznacza skokową obniżkę cen dotychczas sprzedawanych modeli spalinowych. Ponieważ szybko zorientowano się, że chińskie napędy spalinowe są słabe, za to hybrydy już całkiem dobre, auta spalinowe z dnia na dzień stały się niemal niesprzedawalne; w niektórych przypadkach cena nowych egzemplarzy spadła z poziomu ok. 130 tys. zł do poniżej 100 tys. zł. Kto kupił za 130 tys. zł spaliniaka, teraz może za niego oczekiwać 80 tys. zł lub mniej — w zależności od przebiegu.
Na polski rynek wjechały też stare modele "chińczyków" — w niektórych przypadkach mające już następców na innych rynkach, a w innych po prostu pechowo się złożyło — np. MG wprowadziło do Polski pod koniec 2023 r. pierwszą generację MG HS, a dosłownie kilka miesięcy później wchodziła już druga generacja tego modelu. Nowy model na rynku oznacza skokowy spadek wartości poprzedniego.
Im częstsze zmiany modeli, tym szybszy spadek wartości aut używanych
Każda zmiana modelu to też problem dla aktualnych właścicieli używanych samochodów. Niektórzy zdziwili się, że ich kilkumiesięczne auto to stary model; w skrajnych przypadkach oferowane w Polsce modele miały już od dłuższego czasu następców na świecie, co zdarzyło się np. w przypadku marki Hongqi. Ma się rozumieć, nowy model w salonach to przecena starego modelu, to oczywiście także wyprzedaże dilerskie i... "podwójna" przecena używanych egzemplarzy.
Na drugim biegunie są takie marki jak Toyota czy Honda. Dochodzi do absurdów: za 4-letniego japońskiego SUV-a w dobrej wersji trzeba zapłacić więcej niż za podobnej wielkości nowego "chińczyka". Kto kupił dwa lata temu Toyotę za 200 tys. zł, przy odsprzedaży traci mniej niż nabywca chińskiego spalinowego SUV-a, który wydał 125 tys. zł.
Nowe hybrydy coraz tańsze – gdzie jest granica obniżek?
Można postawić dolary przeciwko orzechom, że aktualne obniżki to nie jest ostatnie słowo niektórych chińskich marek. W przypadku MG, od którego zaczęliśmy, obniżka dotyczy modeli tegorocznych — z 2026 r. Tymczasem mamy październik, wyprzedaże rocznika dopiero się zaczynają, niektórzy producenci mają na placach zbyt dużo aut, by sprzedać je po aktualnych cenach. Za chwilę auta z 2026 r. będą "starym" rocznikiem. Chińskie marki zaczynają konkurować już między sobą — marek i modeli jest coraz więcej i wydaje się, że oferta rośnie bardziej niż liczba klientów gotowych psychicznie na kupno chińskiego auta.
Dziś SUV segmentu D (powiedzmy D minus) wyposażony w niezły napęd hybrydowy oferowany w cenie poniżej 120 tys. zł wydaje się świetną ofertą i niepowtarzalną okazją. Może się jednak okazać w styczniu, że nawet takie auta nie trzymają zbyt dobrze wartości — bo z dnia na dzień okazują się przestarzałe albo ceny znów spadły.