Pojazd Rafako E-Bus to pojazd klasy długości dziewięciu metrów, z całkowicie niską podłogą. Występujący na towarzyszącej targom konferencji „Transport niskoemisyjny w GZM" przedstawiciel firmy Wojciech Skęczek, mówiąc o potencjale rynkowym dla takiego pojazdu odwoływał się m.in. do rządowych planów związanych z elektromobilnością.

Podkreślał jednocześnie, że ważny wpływ na ich realizację będą miały działania władz lokalnych na rzecz zachęcania mieszkańców do korzystania z transportu publicznego. Przypomniał przy tym, że w Polsce, w przeciwieństwie do części krajów europejskich, wciąż spada wskaźnik dystansu pokonywanego przez pasażerów transportu publicznego.

„Uważamy, że można to zmienić. Jednym ze sposobów może być używanie mniejszych pojazdów, jak Rafako E-Bus, który w wersjach zarówno miejskich, podmiejskich, jak i szkolnych, może być uzupełnieniem komunikacji regularnej” - zaznaczył Skęczek.

Mówiąc o zaletach pojazdu Rafako przedstawiciel firmy zwrócił uwagę na wymiary zewnętrzne, przede wszystkim obniżenie wysokości nadwozia, które powinno sprzyjać elastyczności jego wykorzystania na bocznych drogach, gdzie barierą dla standardowych autobusów bywają niskie wiadukty.

Foto: Rafako
Rafako E-Bus

Skęczek przytoczył przykłady potencjalnych zastosowań pojazdu Rafako: w centrach miast poza godzinami szczytu, w zabudowie zabytkowej, uzdrowiskach czy przyszłych miejskich strefach zeroemisyjnych. Jego zdaniem polami zastosowania E-Busa mogą być też linie podmiejskie dowożące do centrów przesiadkowych, kursy szkolne, turystyczne czy tzw. autobusy na żądanie.

Pokazany w Sosnowcu pojazd ma blisko 8,5 m długości, 2,4 m szerokości i 3,2 m wysokości. Autobus ma powstawać w dwóch technologiach bateryjnych LTO – do szybkiego i NMC – do wolniejszego ładowania; w trzech wariantach: miejskiej, podmiejskiej i szkolnej. Liczba miejsc, zależnie od konfiguracji, ma wynosić do 20 siedzących i do 40 stojących (z zapewnieniem miejsc dla niepełnosprawnych); łącznie do 53-54 miejsc.

Utworzony kilka lat temu zespół projektowy Rafako – finansowany ze środków własnych spółki - pracował w Solcu Kujawskim. Opracowując autobus firma założyła, że ma on być całkowicie polskim projektem i w jak największym stopniu polskim produktem, powstającym od podstaw jako autobus elektryczny – z baterią w podłodze, co ma pozytywnie wpływać na parametry trakcyjne.

Baterie w technologii litowo-tytanowej (LTO), które lepiej niż najpopularniejsze dziś litowo-jonowe nadają się do szybkich i częstych ładowań prądem o dużej mocy, mają umożliwiać ładowanie w 15 minut do 90 proc. pojemności. Synchroniczny wielofazowy silnik centralny z magnesami trwałymi ma zapewniać wysoką sprawność, a lekka konstrukcja zwiększać zasięg.

Rafako spodziewa się po tegorocznych wakacjach dysponować już homologacją prezentowanego obecnie pojazdu. „Na koniec tego i w przyszłym roku chcemy zacząć testy trzech prototypów tak, żeby w 2020 r. można było wejść w eksploatację. Nie spieszymy się, chcemy to zrobić dobrze” - zapewnił we wtorek Skęczek.

Pierwsza prezentacja prototypu – z nieprzejrzystymi oknami - miała miejsce w grudniu ub. roku w siedzibie firmy w Raciborzu. W jej trakcie prezes Agnieszka Wasilewska-Semail mówiła, że zaangażowanie spółki specjalizującej się w produkcji kotłów i bloków energetycznych w taki projekt wynika z analiz dot. jej strategii w perspektywie dziesięcioletniej, w kontekście m.in. światowych trendów związanych z węglem.

Rafako nie złożyło oferty w zakładającym rozwój polskiego autobusu elektrycznego programie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) Bezemisyjny Transport Publiczny, w którym partnerskie samorządy (łącznie z 27 ośrodków w kraju) zamawiają opracowywany pojazd. Projekt NCBR jest po etapie wyboru oferty – zwycięską spośród trzech okazała się złożona przez konsorcjum z liderem: Ursusem. (PAP)