Auto wygląda na tyle dobrze, że po usunięciu logo niewielu trafnie wskazałoby markę pojazdu. Śmiałe przetłoczenia na masce, błotnikach i drzwiach nadają sylwetce Hyundaia dynamiki, a charakterystyczne załamanie linii okien indywidualnego stylu. Hyundai nie ma tradycji w budowaniu mocnych coupe z tylnym napędem, ale pierwsze dane techniczne napawają optymizmem. Pod maską modelu sprzedawanego w USA znajdzie się 3,8 litrowy silnik V6 o mocy 300 KM. Standardowo montowana będzie 6-biegowa skrzynia manualna, który rozpędzi to auto do 100 km/h w czasie poniżej sześciu sekund. W dodatku cała moc przenoszona będzie na tylną oś. Brzmi to dość interesująco, szczególnie jeśli wspomnimy o tym, że żaden model tej marki sprzed 10 lat nie miał pod maską więcej, niż 145 KM. Sprzedaż auta za oceanem ruszy na początku 2009 roku. Poza 300-konną wersją, w amerykańskich salonach pojawi się również 4-cylindrowy, dwulitrowy, doładowany silnik o mocy 215 KM. Ceny jak przystało na Hyundaia okazyjne. Za podstawowy wariant Amerykanie zapłacą 19 900 dolarów. Szesć tysięcy więcej wystarczy na bogato doposażoną najmocniejszą wersję V6. Nie wiadomo kiedy to auto trafi do Europy.źródło: Mototarget