Już przed tymi wyścigami było wiadomo, że tutaj może nastąpić ostateczne rozstrzygnięcie. Przed startem lider klasyfikacji, Kamil Raczkowski był zupełnie spokojny. - Emocje? Są takie, jak zwykle. Bardzo chciałbym wygrać oba dzisiejsze wyścigi, ale nie denerwuję się i specjalnie nie spinam. Co nie znaczy, że zamierzam jechać ulgowo. Będzie jak zwykle, czyli na ponad sto procent - dodaje z uśmiechem.

Monika Luberadzka, która po "bliskim spotkaniu" na Slovakiaringu musiała odbudować tylne zawieszenie swojego auta jest przed startem bardzo skupiona: - Nikt nie odpuści, wszyscy mają o co się ścigać. Chłodno kalkuluję i liczę punkty. Muszę ukończyć oba wyścigi i uważać na rywali - walczę o piąte miejsce w generalce!

Ola Furgał stała już kiedyś na podium w Poznaniu: - Po cichu liczę, że powtórzę to osiągnięcie. Ale - nie będę szarżować od początku. Wychodzę z założenia, że wyścigu nie wygrywa się na pierwszym okrążeniu. Będę atakować, kiedy nadarzy się ku temu najlepsza okazja. Nie boję się "Baby Jagi" - sądzę, że najwięcej będzie się działo na pierwszym lewym wirażu, gdzie robi się ciasno i trzeba być szczególnie skoncentrowanym.

- Czeka nas wyjątkowo emocjonująca runda - mówił Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. - Wiele może się wyjaśnić już dziś, ale w sporcie samochodowym zawsze trzeba być przygotowanym na niespodzianki. Teoretyczne wyliczenia nie zawsze się sprawdzają. Nawet na doskonale znanym obiekcie może się zdarzyć coś nieprzewidywalnego…

Godzina 12:25. Pucharowe cee'dy czekają na sygnał. Start! Już po pierwszym zakręcie widać było, że nie jest to wyścig przyjaźni - każdy z kierowców walczył o jak najlepszą pozycję. Dzisiejszy jubilat Michał Kijanka (26 urodziny - gratulacje) "złapał" nawet pobocze, ale błyskawicznie wrócił na tor. Stawka nieco się rozciągnęła, ale na każdym zakręcie robiło się gęsto i ciasno, ale nikt nie szarżował, nie próbował atakować za wszelką cenę. Z zawodników czołówki jedynie Ola Furgał, której samochód wyraźnie zwalniał, utraciła swoją pozycję. Można było odnieść wrażenie, że wszyscy "pilnują" swoich pozycji i decydujące ataki będą miały miejsce podczas drugiego wyścigu, kiedy to pierwsza szóstka ustawiona jest na starcie w odwrotnej kolejności.

Oto jak ona wyglądała:

1. Marcin Bartoszuk

2. Tomasz Senkowski

3. Michał Kijanka

4. Jakub Chmiel

5. Maciej Ostoja-Chyżyński

6. Kamil Raczkowski

Nie wytrzymał stojący w pierwszej linii Marcin Bartoszuk Nr 44 - popełnił falstart i został ukarany przejazdem przez depo, ale nie zareagował na flagę i pomknął dalej na trasę, w efekcie - został wykluczony z drugiego wyścigu.

Już od pierwszego okrążenia zaczęła się walka o "odrabianie strat", ale Kamil Raczkowski nie wrócił na pozycję, którą zajmuje od początku tegorocznego KLC.

O zwycięstwo pokusił się Jakub Chmiel, który szybko odjechał rywalom i niezagrożony dojechał do mety. O drugie miejsce zaciekle walczyli Michał Kijanka i Maciej Ostoja-Chyżyński i to właśnie on dojechał jako drugi. Lider klasyfikacji dotrał jako czwarty i tym samym zapewnił sobie tytuł Mistrza Polski. Do dramatycznej sytuacji doszło na 8 okrążeniu. Aleksandra Furgał i Tomasz Senkowski nie zdołali uniknąć starcia i z ostatniego zakętu wyjechali na ostatnich pozycjach. Stracili po tym wydarzeniu szanse na dobre miejsca.

A zatem Poznań rozstrzygnął o tytule Mistrza Polski - Kamil Raczkowski po 60 startach i 24 zwycięstwach (choć w drugim wyścigu nie zdobył miejsca na podium) kończy przygodę z KLC.

Walka o drugie i trzecie miejsce rozegra się jednak w Brnie, a kandydatów do podium ciągle jest jest więcej niż miejsc. Wyścig był niezwykle emocjonujący, a brak Kamila na podium - jest zaskoczeniem.

Oto, co powiedzieli zwycięzcy rundy:

Michał Kijanka: - Pierwszy wyścig trochę przespałem, walczyłem o miejsce z Marcinem Bartoszukiem i Olą Furgał. Potem było trochę za mało czasu na odrobienie strat do czołówki. Drugi wyścig był bardziej przejrzysty, ale choć tor jest mi dobrze znany, nie jestem z siebie w pełni zadowolony.

Maciej Ostoja-Chyżyński: - To był i mój 60. start w KLC, zaplanowałem nawet, że go wygram, ale znów się nie udało. Zabrakło mi okrążeń, by dogonić Kubę… Tor znamy doskonale i wiemy, że łatwiej się tu bronić niż atakować. Jednak cieszę się z dwóch drugich miejsc i zdobytych punktów. Wyścigi były emocjonujące i są zapowiedzią świetnej walki w Brnie. Na pewno damy tam z siebie więcej niż wszystko!

Jakub Chmiel: - Choć ciągle jeszcze nie jestem w pełni zgrany z samochodem, jeżdżę coraz szybciej. No i wreszcie udało mi się wygrać. Koledzy walczyli między sobą, a ja wykorzystałem odpowiedni moment i po prostu odjechałem w swoim tempie. Trudno dziś było mnie dogonić.

Kamil Raczkowski, stary i nowy Mistrz Polski KLC: - Muszę się przyznać, że po pierwszym wyścigu starciłem trochę koncentrację. No i drugi nie wyszedł. Był nawet moment, kiedy znalazłem się na siódmej pozycji. Potem walczyłem z Marcinem Bartoszukiem, "złapałem" pobocze i starciłem zbieżność kół. W takiej sytuacji nie mogłem jechać swoim normalnym tempem i dogonienie rywali było niemożliwe. Najważniejsze jednak, że zdobyłem Mistrzostwo Polski i żegnam się z Pucharem jako zwycięzca 24 wyścigów. Dziękuję bardzo kolegom z toru oraz organizatorom. Mamy zatem nowego mistrza!

Gratulujemy Kamilowi Raczkowskiemu, który wysłuchał gromkiego "100 lat" od wszystkich zebranych i... czekamy na wyścigi w Brnie, gdzie walka o medale zostanie dokończona. Oj, będzie się działo…

Do zobaczenia na czeskim torze Masaryka w Brnie w dniach 24-26 września.

Poz. Nr Kierowca Punkty
1. 1 Kamil Raczkowski 490
2. 4 Maciej Ostoja-Chyzyński 423
3. 77 Michał Kijanka 404
4. 29 Jakub Chmiel 401
5. 55 Aleksandra Furgał 308
6. 5 Piotr Wójcik 270
7. 8 Monika Luberadzka 268
8. 47 Piotr Materzyński 214
9. 44 Marcin Bartoszuk 206
10. 19 Tomasz Senkowski 192
11. 67 Piotr Kempa 184
12. 27 Damian Łata 160
13. 6 Mariusz Fronc 100
14. 12 Michał Sułkiewicz 96
15. 30 Marcel Kasprzak 78
16. 7 Marcin Przybyszewski 72
17. 28 Krzysztof Steinhof 66
18. 25 Paweł Tarnawski 60
- 9 Zbigniew Łacisz 0
- 18 Maciej Mazek 0
- 23 Dariusz Nowicki 0
- 11 Piotr Knaś 0
- 4 Łukasz Błaszkowski 0