Podwójna zabawa

Robert Rybicki
Robert Rybicki
W USA benzyna stała się droższa niż coca-cola, jednak wciąż brakuje przekonania dooszczędnych diesli. Amerykańscy producenci zaczęli się zastanawiać nad alternatywą dla paliwożernych pojazdów. Nie wynikło z tego jednak wiele więcej poza publicznie wygłaszanymi deklaracjami. Chociaż General Motors już w 2000 r. obiecywał, że w 2004 r. zaoferuje hybrydowy napęd w SUV-ach i pikapach, do dziś nic takiego się nie wydarzyło, a szef ds. rozwoju Bob Lutz oficjalnie żałuje, że nie zdążyli na czas.Zupełnie inaczej niż Toyota. Podczas gdy europejscy producenci wciąż jeszcze pracują nad napędem hybrydowym, Japończykom udało się w Stanach wyciagnąć hybrydy z niszy dla egzotycznych pojazdów ekologicznych i sprzedawać w całkiem przyzwoitych ilościach. 54 tys. Priusów znalazło już właścicieli, w 2005 r. ma być ich 100 tys. Najwięcej w Kalifornii, gdzie gubernator Schwarzenegger kusi podatkową ulgą w wysokości 4 tys. dolarów.15 kwietnia do sieci sprzedaży w USA trafi Lexus RX 400h. Premierę europejską przewidziano na lato. Mogliśmy wypróbować go już w amerykańskiej wersji, model dla Europy będzie miał usztywnione zawieszenie. Auto ma udowodnić sceptykom, że emisja "czystych" spalin i niskie zużycie paliwa wcale nie muszą kłócić się z radosnymi wrażeniami z jazdy. Z wyglądu dwutonowy, 4,76-metrowy SUV odpowiada znanemu RX 300. Pod blachą ukryto jednak technikę przyszłości. Tu współpracuje team złożony z 3,3-litrowego silnika benzynowego V6 o mocy 211 KM i dwóch motorów elektrycznych - po jednym dla każdej osi. W sumie hybryda osiąga moc 272 KM i niewiarygodny moment obrotowy 750 Nm. Zasada działania jest podobna jak u krewniaka Priusa, ale jeszcze bardziej zaawansowana. Bez komputera ani rusz. Jednostka centralna decyduje w ciągu milisekund, kiedy i jaka energia przekazana ma być na osie.Z powodu wysokiego momentu obrotowego zrezygnowano z konwencjonalnego "automatu". To zadanie przejęła całkiem nowa przekładnia planetarna, która przekazuje napęd między silnikiem benzynowym, elektrycznymi a generatorem. Jak twierdzą Japończycy, jest w ogóle pierwszą, która znosi wielki moment obrotowy RX 400h. Motory elektryczne zasilane są z baterii - tak kompaktowych, że mieszczą się pod tylną kanapą. Baterie z kolei zasila wspomniany już generator przetwarzający energię hamowania i nadmiarową powstałą podczas jazdy (por. rysunek poniżej). Cała ta skomplikowana technika może jednak w ogóle nie obchodzić podróżnych otoczonych lexusowym luksusem. Kierowca nie musi obsługiwać żadnych dodatkowych urządzeń, a 65 l paliwa starczyć mu powinno na przejechanie 800 km. Wszystko działa doskonale, przydałoby się co najwyżej trochę brzmienia przyjemniejszego dla ucha.Na amerykańskich autostradach hybrydy mogą w pełni wykazać talent oszczędzania. Prognozy przewidują, że w 2015 r. sprzedawać się tam będą 3 mln takich aut. Ale i w Europie RX 400h mógłby się stać alternatywą dla dieslowskich SUV-ów. Najpóźniej wtedy, gdy zaostrzą się normy czystości spalin, sprzedawane w większej ilości auta staną się tańsze.Podejrzenie, że Japończycy subwencjonują hybrydową ofensywę, wiceprezydent Toyoty Akihiko Saito (wywiad obok) zdecydowanie rozwiewa: "My na tym zarabiamy pieniądze". W przyszłości jeszcze dużo większe. Lista firm, które chciałyby kupić od Toyoty licencję na produkcję napędu hybrydowego ciągle się wydłuża. Podobno znajduje się na niej także Porsche...
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Robert Rybicki
Robert Rybicki
Powiązane tematy: Wiadomości

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu