W pierwszym wyścigu na torze w Barcelonie polsko-austriacki team zajął trzecie miejsce. Na drodze do wyniku nie stanęła nawet niedyspozycja kierowców. Michał Broniszewski zmagał się z infekcją gardła, a Philipp Peter narzekał na kłopoty żołądkowe. Austriak wystartował z drugiego pola wywalczonego w sesji kwalifikacyjnej i przez długi czas jechał tuż za prowadzącym Jackiem Griffinem w podobnym Ferrari.

Na 13. okrążeniu Peter, wyprzedził rywala, który wcześniej blokował go przez kilka okrążeń, ale wkrótce stracił pozycję lidera na rzecz Tima Mullena. Za czołową dwójką bardzo szybko jechał startujący gościnnie Nelson Piquet junior. Po kolejnym okrążeniu postój w boksach zaliczył Peter, a miejsce w kokpicie Ferrari zajął Michał Broniszewski, który był liderem wyścigu po powrocie na tor. W Ferrari z numerem 11 opony były już jednak mocno zużyte, a Adam Christodoulou, zmiennik Mullena i Alvaro Parente, który zastąpił za kierownicą Nelsona Piqueta szybko odrabiali stratę do Polaka.

Nasz kierowca stracił sporo czasu dublując słabszych rywali. Na 30. okrążeniu Christodoulou i Parente wyprzedzili Broniszewskiego, który pewnie dowiózł do mety trzecią pozycję, ale polsko-austriacki duet zdobył punkty za drugie miejsce, bo Parente i Piquet startowali gościnnie i nie zdobywali punktów. Inni goście wyścigu w Barcelonie - Sebastien Loeb i Dani Sordo - ukończyli wyścig na 14. miejscu.

- Trzecie miejsce to doskonały wynik. Mamy kolejne podium. Gdyby opony były w lepszym stanie, zapewne mógłbym powalczyć o wyższą pozycję, ale i tak jestem bardzo zadowolony. Nie czułem się dobrze przed startem, dlatego miejsce na podium cieszy tym bardziej - cieszył się po wyścigu Michał Broniszewski.

Niestety drugi wyścig rundy okazał się pechowy dla załogi żółto-czarnego Ferrari zespołu Kessel Racing. Podobnie jak niemal miesiąc temu na torze Monza, Michał Broniszewski popisał się niewiarygodnym startem z 8. pola i po pierwszym zakręcie był już czwarty! Wkrótce wyprzedził go doświadczony Raffaele Giammaria. Na piątym okrążeniu Polak broniąc pozycji został potrącony przez Adama Christodoulou i wypadł na pobocze. Żółto-czarne Ferrari nie mogło opuścić żwirowej pułapki o własnych siłach i kierowca musiał poczekać na pomoc obsługi toru. Powrócił do walki ze stratą dwóch okrążeń, bez szans na dobry wynik. Po 13. okrążeniach Michał Broniszewski zjechał do boksów i miejsce w kokpicie zajął Philipp Peter, który nie mając nic do stracenia jechał fantastycznie i był chwilami najszybszym kierowcą na torze. Ostatecznie polsko-austriacki duet osiągnął metę na 16 miejscu.

- Szkoda, że tak zakończył się ten wyścig, bo samochód był naprawdę szybki. Mieliśmy szanse nawet na zwycięstwo. Michał znów popisał się znakomitym startem, a potem walczył jak lew. Niestety, spotkał nas wielki pech, ale takie rzeczy zdarzają się w wyścigach - podsumował występ Philipp Peter.

Zespół Kessel Racing świętował w Barcelonie kolejny tytuł mistrzowski w kategorii GTS.  Po Michale Broniszewskim i Philippie Peterze w roku ubiegłym, tym razem młody Włoch Marco Frezza zajął pierwsze miejsce w końcowej klasyfikacji tej kategorii. Michał Broniszewski i Philipp Peter zostali ostatecznie sklasyfikowani na szóstym miejscu w kategorii Super GT i na siódmej pozycji w klasyfikacji generalnej.