Eksperci motoryzacyjni twierdzą, że Polska ma potencjał do produkcji samochodów użytkowych z napędem elektrycznym. Mówił nawet o tym niedawno Edward Pietrzak – były dyrektor FSO, podczas spotkania miłośników polskiej motoryzacji na warszawskim Żeraniu. FSO nie ma jednak szans na szybkie rozpoczęcie produkcji takich pojazdów (ani żadnych innych), ale plany Ursusa mają szansę powodzenia.

Zresztą, kolejne próby i zapowiedzi rozpoczęcia wytwarzania elektrycznych pojazdów słyszymy od lat, ale najpoważniejszą z nich wydaje się projekt przygotowywany właśnie przez spółkę Ursus, która ma już na swoim koncie jeżdżące po ulicach polskich miast elektryczne autobusy. To oznacza, że inżynierowie z tej firmy zdobyli już pierwsze doświadczenia w dziedzinie elektrycznej mobilności.

Najnowszą propozycją Ursusa jest samochód dostawczy o nazwie Ursus ELVI, który w całości został zaprojektowany przez polskich fachowców. W razie zainteresowania rynku ma być produkowany w Polsce, w Lublinie. Może pojazd ten nie jest tak spektakularny, jak najnowsze ciężarówki Tesli, ale - choć mniej futurystyczny - ma szansę zainteresować przedsiębiorców, którzy korzystając z takiego auta, mogą sporo zaoszczędzić na paliwie.

Samochód Ursusa wyposażono w rewolucyjny system szybkiego doładowywania baterii w 15 min aż do 90 procent ich pojemności. Według danych producenta pełna bateria zapewni zasięg do 150 km, co wystarczy w przypadku dostawczych aut jeżdżących po mieście. ELVI zaprojektowano w wersji trzyosobowej i to nie ulegnie zmianie.

Tył pojazdu może być zamieniony w chłodnię, plandekę, kontener lub otwartą skrzynię. Może znaleźć się na wyposażeniu firm zajmujących się wywozem odpadów, przewozem paczek, budownictwem czy dostawą żywności. Mogą być także budowane wersje na potrzeby służb medycznych i straży pożarnej. Przyszły producent największe szanse dla pojazdu upatruje w usługach kurierskich. Nadwozie najnowszego prototypu przypomina nam dostawczego Lublina.

Zapewne na tym etapie najwięcej wątpliwości wzbudzają baterie litowo-jonowe, które polski producent zamierza do tego pojazdu montować. Tym bardziej że czas ich ładowania do 90 proc. energii miałby trwać tylko 15 minut. Nie ujawniono informacji – jakie warunki powinna spełniać stacja ładowania ani tego, czy ELVI mógłby być ładowany ze zwykłego gniazdka 230 V. Na pewno wspomniany kwadrans ładowania nie dotyczy jednak zwykłego gniazdka o mocy rzędu 3000 W, tylko o wiele mocniejszych instalacji.

Na tym etapie nie ma także deklaracji Ursusa o budowie własnej sieci szybkiego ładowania, z którą polscy właściciele pojazdów z napędem elektrycznym wciąż mają problemy. Na deklaracje Ursusa patrzymy jednak optymistycznie i czekamy na konkrety, które mamy nadzieję, nie skończą się tylko na etapie prototypów. Tym bardziej że - podobnie jak Tesla - Ursus ma w planach także auta osobowe, co z kolei idealnie wpisuje się w plany ministra Morawieckiego, który chciałby w Polsce popularyzować elektromobilność.