Czy samochody elektryczne są bezpieczne? Obalamy popularne mity

Artykuł sponsorowany
Volvo Car Poland Sp. z o.o.
Fakty rynkowe są obecnie takie, że na naszym kontynencie, według najświeższych danych ACEA (Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów) obejmujących okres od stycznia do maja 2026 roku udział aut w pełni elektrycznych (BEV) w Europie wynosi okrągłe 20 proc. Z kolei według źródeł obejmujących również pozaunijne rynki (np. Norwegię czy Wielką Brytanię) jest on jeszcze większy i wynosi 21,4%. Potwierdzeniem trendu jest też zmiana w stosunku do roku 2025, w którym dla samej UE udział BEV-ów w rynku wynosił 17,4%.
Samochody elektryczne są zatem coraz częściej w naszym otoczeniu. Coraz większa liczba kierowców rozważa zakup takiego pojazdu jako kolejnego auta w rodzinie, nic zatem dziwnego, że wzrost zainteresowania oznacza również pojawienie się w przestrzeni publicznej licznych pytań i wątpliwości dotyczących m.in. bezpieczeństwa elektromobilności. Tym właśnie zajmiemy się w tym materiale.
Zatem czy samochody elektryczne są bezpieczne? Fizyka, statystyka i inżynieria dostarczają tu jednoznacznych odpowiedzi: są równie bezpieczne, a pod wieloma względami znacznie bezpieczniejsze niż ich spalinowe odpowiedniki. Marka Volvo, która od dekad wyznacza światowe standardy ochrony pasażerów, w erze elektromobilności udowadnia to na każdym kroku. To nie jest marketing, tylko dekady doświadczenia i moc kompetencyjna. Jeżeli marka odpowiada na pytania dotyczące bezpieczeństwa, to nie dlatego, że tak uważa jej prezes, lecz dlatego że tak wynika z licznych badań, testów drogowych, testów zderzeniowych i inżynierskiej praktyki. Czas zatem w sposób naukowy rozprawić się z najczęstszymi mitami.

Mit 1: „Auta elektryczne ciągle płoną i nie da się ich ugasić”

Fakt: dane rynkowe i statystyki straży pożarnej w wielu krajach pokazują, że pojazdy elektryczne ulegają zapłonowi znacznie rzadziej niż samochody zasilane paliwami konwencjonalnymi. Zresztą, nie opierajmy się na ogólnikach, znane są konkretne liczby. Według oficjalnych danych Państwowej Straży Pożarnej za I kwartał 2026 roku pokazują, że ryzyko pożaru w przypadku aut elektrycznych nie jest wcale większe niż w przypadku aut spalinowych. We wspomnianym okresie w naszym kraju PSP odnotowała 2315 pożarów aut spalinowych i 14 pożarów aut elektrycznych. Oczywiście pojazdów spalinowych jest na naszych drogach znacznie więcej, dlatego bardziej istotny poznawczo jest wskaźnik pożarów na 1000 pojazdów, który według IBRM Samar wynosi 0,097. Co ciekawe, jest on identyczny dla aut spalinowych, jak i elektrycznych. Dlaczego zatem twierdzimy, że samochody elektryczne ulegają zapłonowi znacznie rzadziej? Głównie dlatego, że - jak zwraca uwagę portal elektromobilni.pl - czasami do kategorii „samochody elektryczne” statystyki dorzucają meleksy, wózki golfowe, hulajnogi, czy inne pojazdy, które choć mają napęd elektryczny nie są tym, na czym się tu skupiamy: na osobowych samochodach z napędem wyłącznie elektrycznym.
A jak prezentuje się perspektywa bezpieczeństwa przeciwpożarowego w przypadku elektrycznych aut Volvo? Ochrona przed pożarem zaczyna się od struktury. W nowoczesnych modelach elektrycznych Volvo klatka pasażerska wykonana jest z niezwykle wytrzymałej stali borowej. Wzmocniony pakiet akumulatorów jest zintegrowany z podłogą, co nie tylko chroni same ogniwa, ale usztywnia całą konstrukcję i bezpośrednio wspiera ogólną klatkę bezpieczeństwa samochodu. Ponadto systemy zarządzania energią (BMS) w ułamku sekundy po wykryciu kolizji automatycznie odcinają przepływ wysokiego napięcia, eliminując ryzyko pokolizyjnego zwarcia.

Mit 2: „Ładowanie elektryka w deszczu lub podczas burzy grozi porażeniem prądem”

Fakt: inżynieria układów wysokiego napięcia całkowicie wyklucza takie ryzyko. Proces ładowania chroniony jest wielostopniowymi zabezpieczeniami. Prąd nie zaczyna płynąć w momencie fizycznego zetknięcia wtyczki z gniazdem, ale dopiero po jej mechanicznym zaryglowaniu i tzw. cyfrowym „uścisku dłoni” (tzw. handshake) – procesie, w którym komputer stacji ładującej i system samochodu weryfikują pełną szczelność i bezpieczeństwo obwodu elektrycznego.
Jak to wygląda z perspektywy producenta? Volvo od lat podkreśla, że porty ładowania posiadają doskonałą izolację oraz zaawansowane systemy odprowadzania wilgoci. Nawet podczas potężnej ulewy podpięcie zasilania jest całkowicie bezpieczne dla użytkownika, a pokładowa elektronika chroniona jest przed skokami napięcia.

Mit 3: „Podczas wypadku ciężki akumulator zmiażdży pasażerów lub wybuchnie”

Fakt: jest dokładnie odwrotnie. Fizyczne umiejscowienie płaskiego i masywnego bloku baterii w podłodze sprawia, że środek ciężkości pojazdu znajduje się niezwykle nisko. To bardzo zmniejsza ryzyko dachowania i istotnie poprawia stabilność auta podczas nagłych manewrów, które zwykle towarzyszą np. próbie gwałtownego ominięcia przeszkody.
Jak to wygląda z perspektywy Volvo? Konstruktorzy szwedzkiej marki wykorzystują masę baterii jako atut strukturalny. Nowoczesne ramy i strefy zgniotu pochłaniają energię zderzenia w sposób kontrolowany. Sprawdzony od lat system SIPS (Side Impact Protection System) minimalizuje siły działające na kabinę przy zderzeniach bocznych, wykorzystując zbrojone elementy nadwozia. Architektura pojazdu chroni jednocześnie ludzi i same ogniwa przed niebezpieczną deformacją.
Zresztą twierdzenia producenta potwierdzają niezależne testy organizacji Euro NCAP. W wymagających testach nawet najmniejsze Volvo EX30 uzyskało maksymalną notę pięć gwiazdek. Po kontrolowanych zderzeniach struktura akumulatora wysokonapięciowego pozostała nienaruszona.

Mit 4: „Jazda w głębokiej wodzie lub mycie na myjni skończy się zwarciem”

Fakt: samochody elektryczne to nie smartfony. Ich kluczowe podzespoły – od baterii po falowniki i silniki elektryczne – podlegają rygorystycznym normom hermetyzacji (najwyższe klasy wodoszczelności, takie jak IP67 czy IP69).
W przypadku Volvo warto zaznaczyć, że samochody szwedzkiej marki przechodzą bardzo wymagające testy szczelności. Elektryczne układy są całkowicie odizolowane od nadwozia. Nawet najmniejszy w ofercie SUV, kompaktowe Volvo EX30, może bezpiecznie pokonywać zalane odcinki dróg o głębokości do 45 cm. Tę samą głębokość brodzenia oferuje przestronny model EX60 oraz jego uterenowiona wersja EX60 Cross Country. Z kolei elegancki, luksusowy sedan ES90 bezpiecznie pokona wodę o głębokości 25 cm. Deszcz. choćby najbardziej intensywny, w ogóle nie jest problemem.

Mit 5: „Są za ciche, przez co potrącają pieszych”

Fakt: przepisy homologacyjne wymagają dziś stosowania systemów AVAS (Acoustic Vehicle Alerting System), które przy niskich prędkościach emitują z zewnątrz syntetyczny dźwięk, informując pieszych o zbliżającym się pojeździe. Prawdziwe bezpieczeństwo polega jednak nie na hałasie, lecz na technologii unikania kolizji.
Samochód nie musi „krzyczeć”, by chronić otoczenie – wystarczy, że je widzi i reaguje. Obecne na pokładzie nowoczesnych modeli Volvo technologie, takie jak City Safety, aktywnie zapobiegają kolizjom z pieszymi, rowerzystami i dużymi zwierzętami poprzez automatyczne hamowanie. Flagowy model Volvo EX90 wprowadza unikalny system Safe Space, integrując pięć radarów, osiem kamer oraz szesnaście czujników ultradźwiękowych. Te „zmysły cyfrowe” potrafią zidentyfikować pieszego na drodze z potężnym wyprzedzeniem, reagując znacznie szybciej niż jakikolwiek kierowca.

Mit 6: „Są za ciężkie, więc droga hamowania jest niebezpiecznie długa”

Fakt: wyższa masa pojazdu elektrycznego jest oczywistością, ale fizyka wytracania prędkości przeszła tu potężną ewolucję. Klasyczny układ hamulcowy jest w autach EV wspomagany przez natychmiastowe hamowanie rekuperacyjne za pomocą silników elektrycznych (tzw. One Pedal Drive), co odciąża tarcze i błyskawicznie zmniejsza prędkość.
Volvo zwraca uwagę na jeszcze jedno rozwiązanie. Otóż zastosowanie potężnych tarcz hamulcowych w połączeniu z idealnym rozkładem mas daje fenomenalne rezultaty. Ważące ponad dwie tony, niezwykle zaawansowane Volvo EX60 zatrzymuje się ze 100 km/h na dystansie wynoszącym jedynie 35 metrów. Flagowy sedan ES90 potrzebuje na to 36 metrów, a miejskie EX30 – 38 metrów. Dzięki błyskawicznej, mierzonej w milisekundach reakcji układów stabilizujących, ciężki elektryk zachowuje się podczas omijania przeszkody pewniej i przewidywalniej niż analogiczny SUV z konwencjonalnym napędem.

Bezpieczeństwo bez kompromisów

Samochody elektryczne nie tylko dorównują spalinowym pod względem bezpieczeństwa, ale poprzez integrację nowych technologii, obniżony środek ciężkości i cyfrowe systemy aktywne wyznaczają w tej dziedzinie zupełnie nowe standardy.
Wybierając w pełni elektryczne Volvo, decydujesz się na markę, dla której ochrona ludzkiego życia jest najważniejszą wartością wpisaną w jej DNA od niemal stulecia. Niezależnie od tego, czy poszukujesz zwinnego Volvo EX30, dynamicznych crossoverów EC40 i EX40, technologicznego centrum dowodzenia jakim jest nowe EX60, reprezentacyjnego ES90 czy majestatycznego, rodzinnego EX90 – nie musisz iść na żadne ustępstwa. Zresztą, nie trzeba wierzyć na słowo, wystarczy udać się do najbliższego, autoryzowanego salonu Volvo na bezpieczną jazdę próbną jednym z elektrycznych modeli Volvo i przekonać się, jak technologia jutra chroni już dziś.
Artykuł sponsorowany
Volvo Car Poland Sp. z o.o.