Jeśli chodzi o punkty karne to zdecydowanie jeden z najsurowszych mandatów, jaki można. I w przeciwieństwie do wielu innych tak karanych wykroczeń dla wielu kierowców to codzienny nawyk. Jak to jest z tym telefonem w samochodzie? Mandat to 12 pkt karnych i 500 zł, ale nie dajcie się nastraszyć. Policjant nie da go za korzystanie z nawigacji.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Auto Świat / Policja
Mandat za korzystanie z telefonu to 500 zł i 12 pkt. Nie jest za nawigację
Używasz telefonu podczas jazdy? Policjant wlepi ci 500 zł i aż 12 pkt karnych mandatu. I nie będzie dyskusji. To z pozoru błahe wykroczenie, ale wcale takie nie jest!
Jedno spojrzenie w ekran telefonu wystarczy, aby na kilka sekund "zniknąć" z drogi. Przy prędkości 50 km na godz. oznacza to przejechanie kilkudziesięciu metrów bez pełnej kontroli nad sytuacją. W tym czasie na jezdnię może wejść pieszy albo poprzedzający pojazd może gwałtownie zahamować… i tragedia gotowa! Rozproszenie uwagi wydłuża czas reakcji nawet o 30 proc. Korzystanie z telefonu zwiększa ryzyko wypadku trzykrotnie lub czterokrotnie
— tłumaczyła policja i Yanosik podczas akcji "Łapki na kierownicy". Ta się skończyła, ale o mandacie za korzystanie z telefonu warto przypomnieć i teraz. To jeden z najniebezpieczniejszych nawyków kierowców, a podczas wakacji policjanci będą na to bardzo wyczuleni.
Jaki jest mandat za korzystanie z telefonu w samochodzie?
Mandat wynosi 500 zł, co jeszcze nie robi na kierowcach aż tak dużego wrażenia. Znacznie dotkliwszą karą są jednak punkty karne, a tych kierowca dostaje aż 12. Limit punktów karnych w Polsce to wciąż 24 pkt. Łatwo policzyć, że mandat za telefon to aż połowa!
Co znaczy korzystanie z telefonu podczas jazdy? Na pewno natknęliście się na nagłówki grozy "mandat 500 zł i 12 pkt karnych za nawigację". To tak naciągane, że aż ręce opadają. Owszem, teoretycznie taki mandat można dostać, ale tylko pod warunkiem, że podczas jazdy weźmiecie telefon do ręki i zaczniecie grzebać w Google Maps albo innej aplikacji.
Samo korzystanie z nawigacji (telefon grzecznie spoczywa w uchwycie) albo rozmawianie przez zestaw głośnomówiący (albo słuchawki) nie jest karane.
Czego nie wolno robić z telefonem podczas jazdy?
Kiedy więc dostaniesz mandat 500 zł i 12 pkt karnych za telefon? Wbrew pozorom za powszechne i codzienne nawyki. Za kierownicą nie wolno:
sprawdzać powiadomień,
odpisywać na wiadomości i SMS-y,
oglądać filmików na social mediach i YouTube,
czytać newsów,
rozmawiać przez telefon, trzymając smartfona przy uchu
ani po prostu bawić się telefonem.
Kierowca powinien skupić się na drodze — to podstawa. Z telefonu można korzystać głosowo. Kiedyś było to uciążliwe i męczące, ale w 2026 r. już nie jest. W smartfonach z Androidem niezbyt dobrze działającego Asystenta zastąpiło Gemini. Sam korzystam i polecam. Gorzej mają posiadacze iPhone'ów, bo z Siri trzeba rozmawiać po angielsku. Google i Apple niedawno jednak ogłosiły współpracę. Jest więc spora szansa, że Siri nauczy się od Gemini języka polskiego.
DarSzach / Shutterstock
Kontrola drogowa
Jak policja łapie kierowców, korzystających z telefonu?
Policja w bardzo sprytny sposób korzysta z dronów. Policjanci rozstawiają z nimi w strategicznych miejscach i monitoruje sytuację. Najczęściej są to skrzyżowania, na których dochodzi do wielu niebezpiecznych zdarzeń. Plan jest prosty:
jeden patrol wysyła w powietrze drona, który z powietrza monitoruje, co się dzieje w danym miejscu. Piesi, rowerzyści i kierowcy nawet nie wiedzą, że są pod czujnym okiem kamery
operator drona obserwuje obraz z drona,
jeśli zauważy jakieś wykroczenie, to daje znać drugiemu patrolowi, który znajduje się w pobliżu, ale nie stoi na samym skrzyżowaniu, żeby kierowcy nie wiedzieli, że są kontrolowani,
to ten drugi patrol zatrzymuje kierowcę, który popełnił wykroczenie,
mając dowód w postaci nagrania, policjanci bardzo rzadko słyszą odmowę przyjęcia mandatu.
Kierowcy dostają dosłownie mandaty z nieba, zupełnie nie spodziewając się, że są pod bacznym okiem policjantów.