Francuski dziennik "Le Figaro", belgijska gazeta "HLN" (Het Laatste Nieuws), holenderski dziennik "AD" (Algemeen Dagblad), liczne amerykańskie serwisy motoryzacyjne i kilka wydawnictw ze wschodu — we wszystkich tych mediach znalazła się relacja o czarnej Hondzie Civic porzuconej sześć lat temu na parkingu przy lotnisku w Brazylii.
Pikanterii dodaje fakt, że ta wersja Civica nigdy nie była oferowana w tym kraju. Lokalny program telewizyjny Domingo Espectacular postanowił przeprowadzić w tej sprawie śledztwo. Reporterom nie udało się rozwikłać całej zagadki, ale poznali niezwykle interesującą drogę, jaką przebyło auto, zanim zostało porzucone.
Jaki samochód został porzucony na lotnisku w Rio de Janeiro?
Gruba warstwa ciemnoszarego kurzu, spuszczone powietrze z opon, brak tablic rejestracyjnych... Czas odcisnął wyraźne piętno na tym egzemplarzu Hondy Civic. Na tym, czyli? Nieoferowanym ani w Polsce, ani w Brazylii, gdzie toczy się akcja, coupe.
Auto pokryte czarnym lakierem to wersja EX-L z 2008 r. wyprodukowana w Stanach Zjednoczonych lub Kanadzie — tyle udało się wstępnie ustalić brazylijskim reporterom. Doszli też do tego, że pod maską auta znajduje się 4-cylindrowy motor 1.8 generujący niespełna 140 KM.
Honda Motor
Honda Civic Coupe
Ile kosztuje parking przy lotnisku? Nie mówcie właścicielowi Hondy
Samochód jest w takim stanie, bo od sześciu lat nikt nie zabrał go na przejażdżkę. Kierowca przyjechał tym autem na parking przy terminalu 2 lotniska w Rio de Janeiro w 2020 r. Poza kurzem od tamtej daty nikt nie interesował się porzuconą Hondą Civic.
W końcu na samochód zwrócili uwagę operatorzy parkingu — od ponad 2100 dni auto nieprzerwanie stało w jednym miejscu. Ludzie wybywają z kraju na naprawdę długie podróże, ale wyjechać na sześć lat i zostawić auto na jednym z najdroższych parkingów w kraju? Kiepska decyzja biznesowa, bo po pewnym czasie rachunek rośnie do tego stopnia, że nie opłaca się już odebrać auta.
Auto Świat
Parkomat na prywatnym płatnym parkingu (zdj. ilustracyjne)
W tym przypadku opłata parkingowa przekroczyła już 180 tys. reali brazylijskich, czyli około 131,1 tys. zł. To kwota, za którą w Polsce można już prawie kupić pachnącą fabryką nową Hondę Civic. Auto zostało zabezpieczone przez służby blokadami założonymi na koła i klamki — na wypadek, gdyby właściciel jednak wrócił i próbował dyskretnie opuścić parking.
Skąd przyjechała ta Honda Civic? Ma sporo naklejek na szybie
Czy jest szansa, że kierowca wróci po swój porzucony samochód? Raczej tego nie planował, bo zostawił na fotelu kluczyki. Dziennikarze "Domingo Espectacular" podjęli się próby odtworzenia losów tajemniczej Hondy Civic. Z ich śledztwa wynika, że auto przyjechało na kołach z... Nowego Jorku! Tam było zarejestrowane w 2018 r., a kolejne ślady wskazują na jego obecność m.in. w Belize i Gwatemali.
Chociaż nie był ruszany od sześciu lat, po takiej podróży na pewno nie jest to egzemplarz z niskim przebiegiem. Oczywiście, część trasy musiał pokonać drogą morską, bo dżungla między Ameryką Środkową i Południową jest nieprzejezdna. W Brazylii auto na pewno pojawiło się w 2019 r., bo w samochodzie był pochodzący z tego właśnie roku bilet parkingowy z miejscowości Cabo Frio. Rok później auto stanęło na parkingu przy lotnisku w Rio de Janeiro i już tam zostało. Teraz lokalne władze mają problem z usunięciem pojazdu, który niepotrzebnie blokuje jedno miejsce.
Co dzieje się z porzucanymi samochodami w Brazylii?
Mimo że nic nie wskazuje na to, żeby prawowity właściciel miał zamiar kiedykolwiek odebrać zakurzonego Civica, lotnisko ma związane ręce — nie może go ani sprzedać, ani nawet odholować. Według ekspertów wypowiadających się w materiale powodem są przepisy dotyczące własności terenu oraz ochrony danych osobowych w Brazylii.
Zanim auto zostanie przestawione lub zlicytowane, konieczne jest oficjalne ustalenie właściciela, a to wymaga przeprowadzenia specjalnej procedury. Do tego czasu samochód musi pozostać na swoim miejscu. Jak podają lokalne media, przypadki porzuconych samochodów na lotniskach nie należą w Brazylii do rzadkości. Często właściciele wyjeżdżają nagle z kraju z powodu problemów finansowych, śmierci lub sporów spadkowych. Opłaty parkingowe rosną, a auta, których nikt nigdy nie odbierze, tylko się kurzą.