Jechał o 1 km na godz. za szybko. Nie przyjął mandatu i teraz zapłaci za to fortunę

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Kierowca skutera w Szwajcarii został ukarany mandatem za przekroczenie prędkości o 1 km/h i postanowił nie przyjąć kary.
  • Sąd przyznał rację fotoradarowi, co doprowadziło do wysokich kosztów sądowych dla kierowcy – ostatecznie zapłacił 6840 franków (blisko 32000 zł).
  • W Szwajcarii można otrzymać mandat za niewielkie przekroczenie prędkości, co różni się od przepisów w Polsce, gdzie takie sytuacje rzadko są karane.
  • Stacjonarne urządzenia w Polsce mają wgraną tolerancję wynoszącą 10 km/h, co oznacza, że nie zarejestrują mniejszych wykroczeń.
  • Warto przed skierowaniem sprawy do sądu przemyśleć, czy nie pogorszy to sytuacji finansowej.
Czasami lepiej wykazać się pokorą, niż za wszelką cenę unikać odpowiedzialności. Tego w każdym razie uczy nas przykład użytkownika skutera w Szwajcarii, który tak bardzo dążył do uniknięcia kary, że sprowadził na siebie katastrofę finansową — za równowartość poniesionych kosztów mógłby kupić nowy markowy skuter albo całkiem przyzwoity używany samochód. Sąd stanął po stronie fotoradaru.

Jaką tolerancję pomiarową mają fotoradary?

Wielu kierowców uważa, że za tak symboliczne przekroczenie prędkości (o 1 czy 2 km na godz.) po prostu nie można dostać mandatu. To można skwitować słynnym: "to zależy". Przede wszystkim od państwa, bo mimo wielu podobieństw w przepisach drogowych obowiązujących w Unii Europejskiej, kraje członkowskie różnie je egzekwują. Jakby tego było mało, korzystają z różnie skalibrowanych narzędzi pomiarowych.
Szwajcarska policja wystawia mandaty nawet za przekroczenie prędkości o 1 km na godz.
ArCere / Shutterstock
Szwajcarska policja wystawia mandaty nawet za przekroczenie prędkości o 1 km na godz.
W Szwajcarii otrzymanie mandatu za tak symboliczne przekroczenie prędkości jest możliwe, co pokazuje historia skuterzysty opisana przez dziennikarzy serwisu Beobachter. W polskich realiach trudno będzie znaleźć kierowcę ukaranego za tak niewielkie wykroczenie — jedyny scenariusz, w którym to możliwe, to kontrola prędkości przeprowadzana przez patrol dysponujący przenośnymi urządzeniami pomiarowymi.
Powód? Stacjonarne urządzenia Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) mają wgraną tolerancję. Wbrew powszechnym opiniom nie jest to 10 proc. zmierzonej prędkości, ale 10 km na godz. względem limitu obowiązującego na danym odcinku drogi. Automat nie zapisze pomiaru, w którym przekroczenie prędkości było niższe niż o 10 km na godz. Działają tak i fotoradary, i kamery odcinkowych pomiarów prędkości. Warto wiedzieć, że ta "szczęśliwa dziesiątka" to nie zachęta do szybszej jazdy, lecz sposób na nieuwzględnianie błędu pomiarowego, o który trzeba byłoby pomniejszyć zmierzoną prędkość (tak jest np. w Czechach).
Fotoradar w Polsce
Auto Świat
Fotoradar w Polsce

Jaki mandat grozi za przekroczenie prędkości o 10 km na godz.?

Paradoksalnie mimo tak skalibrowanych urządzeń w polskim taryfikatorze znajdziemy karę za przekroczenie prędkości do 10 km na godz. — grozi za to jeden punkt karny i mandat w wysokości 50 zł. W Szwajcarii kara finansowa za to wykroczenie jest ponad 3-krotnie wyższa, bo wynosi 40 franków szwajcarskich, czyli w przeliczeniu około 187 zł.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pechowiec złapany na tym drobnym wykroczeniu nie chciał zapłacić mandatu i skierował sprawę do sądu. Decyzję uargumentował tym, że nie mógł wiedzieć, z jaką prędkością faktycznie jedzie, bo licznik w jego skuterze... nie miał podświetlenia. To dość oryginalna linia obrony, zważywszy na fakt, że fotoradar zarejestrował wykroczenie w ciągu dnia — około godz. 11.00.
Sąd kantonalny (pierwszej instancji) nie przyjął tego tłumaczenia i zwrócił uwagę na fakt, że zmierzona prędkość i tak była pomniejszona o błąd pomiarowy wynoszący 5 km na godz. Mężczyzna został zobligowany do zapłaty mandatu i dodatkowo pokrycia kosztów sądowych w wysokości 3840 franków (ponad 17900 zł).

Użytkownik skutera zapłaci 171-krotność mandatu za prędkość

Rachunek na tym się nie kończy, skuterzysta zdecydował się bowiem na skierowanie sprawy do sądu drugiej instancji. Sąd Najwyższy w Lozannie rozczarował go podtrzymaniem wyroku — zamiast go uniewinnić i odciążyć z kosztów sądowych, dorzucił do rachunku kolejne 3000 franków (około 14000 zł) za nowe postępowanie.
Oficjalnym powodem był brak nowych przekonujących argumentów — sąd drugiej instancji uznał, że decydujące znaczenie ma wynik pomiaru urządzenia, a nie wskazania licznika prędkości. Niepomyślnie rozstrzygnięta batalia sądowa będzie kosztowała kierowcę 6840 franków, czyli w przeliczeniu blisko 32000 zł. To 171-krotność wysokości nieprzyjętego mandatu! Wniosek? Przed skierowaniem sprawy do sądu warto się zastanowić, czy to nie pogorszy sytuacji. Trochę pokory na pewno nie zaszkodzi.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI. Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!