Nagrania płonących samochodów elektrycznych rozchodzą się zwykle błyskawicznie. Tak było i tym razem po incydencie w chińskim porcie Ningbo. Tam Zeekr 7X zapalił się na publicznej stacji ładowania. Zarejestrowane przez monitoring ujęcia pokazują, jak spod auta najpierw wydobywają się iskry, a chwilę później ogień zaczyna się rozprzestrzeniać.
Od pierwszych iskier do pożaru minęły sekundy
Na nagraniu widać mężczyznę stojącego obok SUV-a, gdy niespodziewanie spod podwozia wystrzeliwują iskry i płomienie. Zaraz potem pojawia się gęsty dym. Po chwili ogień i iskry ponownie wydobywają się spod auta. Mężczyzna sięga po gaśnicę i próbuje opanować pożar. Ostatecznie sytuację opanowały służby ratunkowe. Według informacji, które trafiły do mediów, nikt nie ucierpiał.
Zeekr 7X to jeden z kluczowych modeli chińskiej marki premium. Ten elektryczny SUV jest już dostępny nie tylko w Chinach, ale również na wielu rynkach zagranicznych, także w Europie. Zeekr 7X to w pełni elektryczny SUV klasy średniej (segment D) produkowany od 2024 roku przez należącą do koncernu Geely chińską markę Zeekr. Marka Zeekr należy do koncernu Geely, a model 7X to duży SUV segmentu D, oparty na zaawansowanej architekturze wysokonapięciowej 800V, oferujący moc do 646 KM i teoretyczny zasięg nawet do 780 km w wersji z największą baterią.
Gaszenie aut elektrycznych jest niezwykle trudne, ze względu na konstrukcję akumulatorów. Największe ryzyko to tzw. thermal runaway, czyli "termiczne rozbieganie" akumulatora — reakcja łańcuchowa, w wyniku której staje w płomieniach, a nawet wybucha ogniwo po ogniwie. Ze względu na to, że poszczególne ogniwa znajdują się w osobnych obudowach, początkowo wszystko dzieje się w sposób z zewnątrz niezauważalny. Kiedy już spod auta zaczyna wydobywać się dym, do gwałtownego wybuchu ognia pozostają zwykle tylko sekundy — dokładnie to widać na nagraniu z chińskiej stacji ładowania.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Żeby przerwać reakcję łańcuchową, nie wystarczy gaśnica, bo trzeba natychmiast schłodzić wnętrze akumulatora, tyle że to niezwykle trudne, bo jest on ukryty w szczelnej obudowie. Odcięcie dopływu powietrza przez zalanie płonącego elementu wodą czy środkiem gaśniczym nie powstrzymuje w tym przypadku ognia. Podczas pożaru akumulatora (szczególnie litowo-jonowego) tlen nie musi pochodzić z powietrza — z podgrzanej katody ogniwa materiały, z których jest ona wykonana (tlenki metali, takich jak kobalt, nikiel lub mangan) rozpadają się chemicznie i uwalniają tlen. W przypadku pożarów akumulatorów aut elektrycznych samodzielne gaszenie jest skazane na niepowodzenie.
Producent odwołuje się do wcześniejszego wypadku
Po upublicznieniu nagrania Zeekr odniósł się do sprawy. Według producenta wstępne ustalenia wskazują, że samochód brał wcześniej udział w poważnym wypadku. Następnie pojazd nie został naprawiony w autoryzowanym serwisie, ani jego stan nie został zweryfikowany przez upoważniony przez producenta warsztat.
Według firmy Zeekr, to właśnie uszkodzenia wynikające z wcześniejszej kolizji lub niewłaściwej naprawy uszkodzeń są najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru. W oświadczeniu dla mediów producent zapewnił, że współpracuje z odpowiednimi służbami przy wyjaśnianiu okoliczności zdarzenia. Jednocześnie Zeekr podkreślił, że po wypadku auta elektrycznego należy zawsze dokładnie sprawdzić, zwłaszcza akumulator i instalację wysokiego napięcia.
Niektórzy producenci wręcz wymuszają wykonanie takiego przeglądu po poważnej kolizji, np. Tesla, w autach, w przypadku których w systemie zostały odnotowane poważne uszkodzenia, może zablokować im dostęp do oryginalnych ładowarek Tesli (Tesla Supercharger) do momentu weryfikacji stanu auta w autoryzowanym serwisie.
Trygve Finkelsen / Shutterstock
W autach po poważnych wypadkach Tesla wyłącza możliwość szybkiego ładowania do czasu weryfikacji stanu pojazdu.
Zdarzenie najprawdopodobniej na nowo rozpali dyskusję o bezpieczeństwie samochodów elektrycznych, chociaż statystyki są w tym przypadku jednoznaczne — samochody elektryczne płoną znacznie rzadziej od spalinowych i od hybryd.