To wideo w niecałą dobę zebrało blisko 200 tys. wyświetleń. Nic dziwnego, pokazuje bowiem coś, co wygląda jak alternatywna rzeczywistość wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Głównym bohaterem nagrania jest hulajnogista, który pędzi na swoim UTO (urządzeniu transportu osobistego) z prędkością ponad 100 km na godz. i wyprzedza samochody.
Akcja toczy się na al. Prymasa Tysiąclecia, czyli przecinającej miasto, uczęszczanej trasie z ograniczeniem prędkości podwyższonym do 80 km na godz. Gdy autor filmu (pasażer auta) pokazuje na kamerze licznik, widzimy wskazówkę w pobliżu 90 km na godz. "Ja jadę sto na godzinę, a on jedzie dużo szybciej niż my" — komentuje chwilę później kierowca Volkswagena i zapowiada, że zgłosi sprawę na policję.
Jaką prędkość może rozwijać hulajnoga elektryczna?
Polskie prawo jasno definiuje, czym jest hulajnoga elektryczna i jakie obowiązują ją ograniczenia. Użytkownicy tych pojazdów nie mogą rozwijać 20 km na godz. — zresztą producent takiego sprzętu powinien uniemożliwić przekroczenie tej granicy. Powinien, ale wiadomo, jak jest — blokadę można zdjąć, często nawet bez wizyty w serwisie czy punkcie sprzedaży.
Regularnie pokazują to tzw. "kukiriniarze", czyli fani nielegalnie modyfikowanych hulajnóg elektrycznych. To określenie wzięło się od marki KuKirin, która jest znana z produkcji szybkich i niezgodnych z ograniczeniami modeli UTO. To tacy "surroniarze", tylko że w świecie hulajnóg — cóż za zbieg okoliczności, że zarówno KuKirin, jak i Sur-Ron to chińskie firmy! Ich stosunkowo tanie produkty (nikt w tej cenie nie daje takich osiągów) zalewają polskie drogi i to staje się już poważnym problemem.
Gdzie można jeździć hulajnogą elektryczną?
Film opublikowany na YouTubie przez kanał StopCham szokuje nie tylko prędkością, z jaką porusza się nieustraszony (lepiej: lekkomyślny) hulajnogista. "Kukiriniarz" wyjechał swoim sprzętem na ulicę, po której jeżdżą szybko nie tylko samochody osobowe, ale też dostawcze i ciężarówki.
Wbrew przepisom, bo użytkownicy hulajnóg elektrycznych (i innych UTO) mogą korzystać wyłącznie z dróg rowerowych, a w przypadku ich braku — z chodników, jadąc z prędkością chodu pieszego; alternatywnie z jezdni, na których obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km na godz. Wszędzie, gdzie można jechać szybciej, e-hulajnogi nie są dozwolone.
Auto Świat
Hulajnoga elektryczna na przejeździe rowerowym
Pikanterii dodaje fakt, że uchwycony na nagraniu użytkownik UTO zbliżał się do wjazdu na drogę ekspresową S8... Nie sądzę, by odważył się na nią wjechać, ale niektóre media już zdążyły przedstawić to w ten sposób. Oczywiście na "eskach" i autostradach obowiązuje absolutny zakaz poruszania się UTO — podobnie jak rowerami, motorowerami, ciągnikami rolniczymi itd.
Jak często dochodzi do wypadków z hulajnogami elektrycznymi?
Im więcej "kukiriniarzy", tym więcej wypadków na drogach. Tę zależność doskonale widać już w policyjnych statystykach wskazujących na wzrost liczby takich zdarzeń. Z danych Komendy Głównej Policji, przekazanych portalowi Zero.pl, wynika, że od stycznia do sierpnia 2026 r. doszło do 986 zdarzeń z udziałem hulajnóg elektrycznych, w których zginęło 14 osób, a 887 zostało rannych.
Dla porównania — w analogicznym okresie 2025 r. takich wypadków było 793, z ośmioma ofiarami śmiertelnymi. Mandaty wystawiane hulajnogistom najczęściej dotyczą nieustępowania pierwszeństwa pieszym, utrudniania ruchu na chodnikach i przekraczania dozwolonej prędkości. Do 20 sierpnia 2026 r. użytkownicy hulajnóg otrzymali 9490 mandatów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Hulajnogi elektryczne zrewolucjonizowały transport miejski, ale jednocześnie zwiększyły liczbę niebezpiecznych zdarzeń na ulicach miast. Niestety, organy ścigania i ustawodawcy zdają się mieć związane ręce w walce z nielegalnymi modyfikacjami, po których UTO rozwijają takie prędkości, że sieją postrach nie tylko wśród pieszych, ale też kierowców. To plaga, z którą trudno walczyć — skuteczność obecnie wprowadzanych rozwiązań i przepisów pozostawia wiele do życzenia.