Licznik pokazuje 90 tys. km, a w rzeczywistości auto może mieć na liczniku już... dwa razy tyle. Cofanie licznika to jeden z najczęstszych sposobów oszustwa przy zakupie samochodu i jedna z plag, z którą zmagają się m.in. Niemcy, od których ściągamy tysiące używanych aut. Oszukany licznik może nas kosztować nawet kilkanaście tys. zł w postaci kosztów, których w ogóle się nie spodziewamy.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Auto Świat / Maciej Brzeziński, Piotr Szypulski
Audi A5 z komisu w Zwoleniu
Problem polega na tym, że współczesne samochody nie dają się już oszukiwać wyłącznie mechanicznie. Specjalne oprogramowanie potrafi zmienić przebieg w ciągu kilku minut. Jednak rzadko bywa to zupełnie bez śladu. Sprzeczności w dokumentacji pojazdu, widoczne ślady zużycia lub nieprawdziwe dokumenty warsztatowe często dają ważne wskazówki. Mamy całą listę sposobów na rozpoznanie oszustwa!
Dlaczego cofnięty licznik może szybko kosztować kilkanaście tys. zł?
Obniżenie licznika o kilkadziesiąt tys. km znacząco podnosi wartość auta używanego. Największe różnice w cenie występują często w okolicach "magicznej" granicy 100 tys. km. Na pierwszy rzut oka auto wygląda na okazję, ale kupujący w rzeczywistości płacą znacznie więcej niż pojazd naprawdę jest wart.
Wiele czynności serwisowych uzależnionych jest od przebiegu. Jeśli licznik jest cofnięty, ważne przeglądy i wymiana części eksploatacyjnych mogą zostać wykonane zbyt późno. To zwiększa ryzyko kosztownych napraw. Szczególnie niebezpieczne jest to przy pasku rozrządu, hamulcach czy elementach zawieszenia.
Ofiarami są nie tylko prywatni kupujący. Także firmy leasingowe, właściciele flot czy nawet renomowani dealerzy regularnie dają się nabrać na zmanipulowane auta. Straty gospodarcze liczone są więc co roku w miliardach.
Dochodzi jeszcze jeden problem: współczesne manipulacje licznikiem często nie są już widoczne na pierwszy rzut oka. Dlatego kupujący nigdy nie powinni oceniać auta wyłącznie na podstawie wskazania przebiegu, ale zawsze brać pod uwagę całą historię pojazdu i jego ogólny stan.
Ensuper, oneinchpunch / Shutterstock
"Check engine" to nie zawsze wyrok dla samochodu. Tak skasujesz błąd
Jak dzisiaj oszuści manipulują licznikami nawet w nowoczesnych autach. Triki OBD
Kto przy cofnięciu licznika wyobraża sobie wciąż śrubokręt w liczniku, ten dziś najczęściej jest w błędzie. Współczesne auta zapisują przebieg lub jego historię w kilku sterownikach. Sama wymiana zegarów już nie wystarcza.
Odkąd pojawiły się wyświetlacze, oszustom wystarczy często zwykły komputer do podmiany przebiegu.
Profesjonalni oszuści sięgają więc po elektroniczne narzędzia. Przez złącze OBD lub specjalne programatory można — w zależności od modelu — zmieniać zapisane przebiegi. Szczególnie "zaawansowani" fałszerze manipulują kilkoma sterownikami jednocześnie, przez co oszustwo jest trudniejsze do wykrycia.
Inny sposób polega na tym, żeby licznik w ogóle nie naliczał kolejnych km podczas jazdy. Służą temu specjalne moduły zamontowane między elektroniką auta a zestawem wskaźników. Samochód pokonuje kolejne km, ale nie są one albo w ogóle zapisywane, albo tylko częściowo.
Auto Świat / Krzysztof Słomski
Test skanera OBD
Oszuści mają sposoby na zabezpieczenia w samochodach
Nawet nowoczesne mechanizmy ochronne nie dają pełnej gwarancji. Stosunkowo nową metodą jest tzw. voltage glitching. Polega to na bardzo szybkim wyłączaniu i włączaniu zasilania procesora sterownika. Dzięki temu można obejść zabezpieczenia i manipulować zapisanymi danymi.
ADAC stanowczo ostrzega przed traktowaniem nowoczesnych aut jako zupełnie odpornych na manipulacje. Jednocześnie producenci stale rozwijają systemy ochrony, a oszuści szukają nowych sposobów, by je przełamać.
Jak sprawdzić prawdziwy przebieg samochodu? Te dokumenty i dane pomogą wykryć oszustwo
Kluczowe jest, czy deklarowany przebieg znajduje potwierdzenie w książce serwisowej, raportach z przeglądów, fakturach z warsztatów i innych danych pojazdu. Tylko gdy te informacje są ze sobą spójne, przebieg staje się wiarygodny.
Na początku warto sprawdzić książkę serwisową, faktury z warsztatów i raporty z przeglądów. Zapisane tam przebiegi powinny przez lata rosnąć w logiczny sposób. Jeśli przez dłuższy okres brakuje dokumentów lub są sprzeczności, kupujący powinni być ostrożni. Szczególnie ważne są starsze raporty z przeglądów, bo przy każdej kontroli zapisuje się przebieg. W nowszych autach klasyczna książka serwisowa bywa zastąpiona cyfrową. Także i temu warto się przyjrzeć — brak wpisów serwisowych lub nielogiczne interwały mogą wskazywać na nieprawidłowości.
Często nawet niepozorne detale dostarczają cennych informacji. Po wymianie oleju, paska rozrządu lub serwisie klimatyzacji warsztaty zostawiają naklejki w komorze silnika lub na drzwiach kierowcy. Jeśli widniejące tam przebiegi nie zgadzają się z licznikiem, sprawa wymaga wyjaśnienia.
Piotr Wróbel / Auto Świat
Handel autami używanymi w Niemczech
Dodatkowe bezpieczeństwo dają cyfrowe dane pojazdu. Zaleca się porównywanie przebiegów z jak największej liczby źródeł i sprawdzanie ich wiarygodności.
Także warsztaty mogą pomóc w ocenie wiarygodności. Ze względu na ochronę danych nie mogą one przekazywać dawnych danych klientów, ale często mogą ogólnie stwierdzić, czy poprzednie przeglądy czy przebiegi pasują do historii pojazdu.
Im pełniejsza dokumentacja auta używanego, tym trudniej oszustom wiarygodnie spreparować przebieg. Brak ważnych dokumentów czy liczne sprzeczności powinny wzbudzić czujność. Często lepiej wybrać inne auto niż ryzykować niepewny zakup.
Auto Świat / Maciej Brzeziński, Piotr Szypulski
Audi A5 z komisu w Zwoleniu
Jak rozpoznać, że auto ma kręcony przebieg? Te ślady zużycia często nie pasują do deklarowanego przebiegu
Często dokładne oględziny wnętrza auta zdradzą, czy deklarowany przebieg jest wiarygodny. Szczególną uwagę zwróć na kierownicę, gałkę zmiany biegów, gumy na pedałach i fotel kierowcy. Jeśli w aucie z rzekomym przebiegiem 80 tys. km są już mocno zużyte lub wysiedziane, zużycie raczej nie pasuje do przebiegu ani wskazania licznika. Z drugiej strony, nienaturalnie nowe elementy też powinny wzbudzić pytania, jeżeli nie da się tego logicznie wytłumaczyć.
Także próg wejściowy drzwi kierowcy, przełączniki w kokpicie czy bagażnik często zdradzają faktyczny sposób użytkowania samochodu. Wiele drobnych rys, połyskliwe plastiki czy mocno używane przyciski raczej wskazują na wyższy przebieg niż sugeruje licznik.
W przypadku aut elektrycznych dochodzą dodatkowe wskazówki. Certyfikaty baterii, dokumentacja jej stanu oraz historia ładowań pomagają lepiej ocenić historię pojazdu. Dane te utrudniają fałszowanie przebiegu, ale wcale go nie uniemożliwiają.
Żaden z tych symptomów nie jest sam w sobie dowodem manipulacji licznikiem. Auto może być mocno eksploatowane mimo małego przebiegu lub po naprawie mieć nowe części. Dopiero kilka nieprawidłowości jednocześnie, niespójnych z dokumentacją, powinno wzbudzać szczególną czujność kupującego.
Jeśli masz wątpliwości, zleć sprawdzenie specjalistom. Na rynku jest dużo firm, które oferują takie usługi.
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Skoda Octavia z przebiegiem 525 tys. km
Na które auta kupujący powinni szczególnie uważać? W nich kręci się liczniki częściej
Szczególnie atrakcyjne dla oszustów są jednak modele, w których nawet niewielkie obniżenie przebiegu daje znacznie wyższą cenę sprzedaży. W tej grupie są najczęściej poszukiwane auta używane, auta wyższej klasy średniej i luksusowe oraz popularne SUV-y.
Ryzykowne bywają także samochody po leasingu. W tym przypadku manipulacja przebiegiem pozwala uniknąć dopłat za przekroczenie limitu kilometrów. Mistrz mechaniki Ahmet Erol mówi w rozmowie z "Bildem", że szczególnie w autach poleasingowych często natyka się na cofnięte liczniki. Później takie samochody trafiają na rynek wtórny.
Wielu kupujących zakłada, że auta elektryczne są lepiej chronione przed manipulacjami niż spalinowe. To nie jest takie proste. Co prawda nowoczesne "elektryki" rejestrują dodatkowe informacje jak cykle ładowania, stan baterii czy dane eksploatacyjne, co może szybciej ujawnić nieprawidłowości. Jednak — według ADAC — nie daje to pełnej ochrony.
Decydująca nie jest więc klasa pojazdu czy rodzaj napędu, tylko kompletność i spójność dokumentacji. Auto z pełną i wiarygodną dokumentacją jest zwykle lepszym wyborem niż pozorna okazja z wieloma niewiadomymi.
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Skoda Octavia z przebiegiem 525 tys. km
Co powinno znaleźć się w umowie kupna-sprzedaży przy przebiegu
Nawet bardzo staranne sprawdzenie pojazdu nie daje stuprocentowej pewności. Dlatego tak ważne jest, aby przebieg był jednoznacznie zapisany w umowie. Wiele późniejszych sporów można uniknąć, jeśli stan licznika zostanie jasno udokumentowany. Najlepiej, jeśli w umowie znajdzie się nie tylko aktualny odczyt z licznika, ale także rzeczywisty przebieg auta, o ile sprzedawca może go zagwarantować. Sformułowania typu "przebieg według licznika" lub "odczytany przebieg" oznaczają tylko to, co pokazuje zestaw wskaźników — nie dają pewności, że to prawdziwy przebieg.
Kupujący powinni również zadbać, aby książka serwisowa, cyfrowa historia przeglądów, raporty z przeglądów i inne dokumenty były zapisane w umowie lub przekazane razem z pojazdem. Mogą one w przyszłości stanowić ważny dowód w razie wątpliwości dotyczących przebiegu.
Szczególną ostrożność należy zachować przy niejasnych sformułowaniach lub późniejszych poprawkach w umowie. Jeśli dane o przebiegu zostają wykreślone lub sprzedawca nie chce się do nich ustosunkować, warto zapytać o przyczynę. To najczęściej sygnał, by zachować wzmożoną czujność.
Nie każdy sprzedawca auta z cofniętym licznikiem jest od razu oszustem. Licznik mógł być zmanipulowany kilka lat temu, a auto mogło już kilkakrotnie zmienić właściciela. Tym ważniejsza jest kompletna dokumentacja — chroni obie strony i ułatwia dochodzenie praw w razie sporu.
Co zrobić, gdy manipulacja licznikiem wyjdzie na jaw dopiero po zakupie?
Wielu kupujących odkrywa cofnięty licznik dopiero po miesiącach lub nawet latach. Często oszustwo wychodzi na jaw podczas przeglądu, naprawy lub przy odsprzedaży auta, gdy dokumenty i stan samochodu nie pasują do deklarowanego przebiegu.
W razie podejrzenia manipulacji należy jak najszybciej zebrać dokumentację. Zalicza się do niej umowa kupna, książka serwisowa, faktury z warsztatów, raporty z przeglądów oraz wszystkie inne dokumenty pozwalające oszacować rzeczywistą eksploatację pojazdu. Pomocne mogą być także zdjęcia czy pisemna opinia warsztatu.
Kolejnym krokiem powinno być skonfrontowanie sprzedawcy z wykrytymi nieprawidłowościami i umożliwienie mu ustosunkowania się do sprawy. Jeśli podejrzeń nie da się rozwiać, warto skonsultować się z prawnikiem. Możliwości dochodzenia roszczeń zależą między innymi od tego, czy auto kupiono od osoby prywatnej czy od sprzedawcy oraz od zapisów w umowie.
Pomocna może być również ekspertyza niezależnej organizacji lub rzeczoznawcy. Specjaliści mogą ocenić, czy stan pojazdu, dokumentacja i przebieg są ze sobą zgodne. Taka ekspertyza może okazać się kluczowym dowodem w razie sporu.
Nie każdy nieprawidłowy przebieg jest od razu wynikiem celowego oszustwa. Samochody często wielokrotnie zmieniają właściciela. Dlatego najpierw należy drobiazgowo ustalić, skąd biorą się nieprawidłowości. Dopiero potem można planować dalsze kroki prawne.
Mish.El, Krakenimages.com / Shutterstock
Umowa kupna auta. Zwróć uwagę na te klauzule, bo mogą dużo kosztować
Jak producenci i urzędy chcą w przyszłości walczyć z manipulacją liczników
Wyścig między producentami a oszustami trwa. Producenci stale ulepszają swoje systemy ochrony, a przestępcy nieustannie szukają nowych sposobów ich obejścia. Nowoczesne auta zapisują przebieg w kilku sterownikach i mają dodatkowe zabezpieczenia. Mimo to oszuści wciąż potrafią wykorzystywać nowe luki.
Według ADAC wciąż brak jasnych przepisów określających, jak producenci mają technicznie realizować ustawową ochronę licznika i jak powinna być ona niezależnie kontrolowana. Choć rozporządzenie UE 2017/1151 nakazuje systematyczną ochronę przebiegu, nie precyzuje szczegółowo, jak ma to wyglądać.
Jednym ze sposobów zwiększenia przejrzystości jest tzw. technologia Connect: wiele nowych samochodów ma zamontowaną na stałe kartę SIM, która przesyła różne dane do producenta — także przebieg. ADAC pozytywnie ocenia pomysł, by te dane regularnie trafiały do odpowiedniego urzędu. Warunkiem jest jednak bezpieczeństwo danych, brak możliwości przesyłania zmanipulowanych informacji oraz brak dodatkowych kosztów dla właścicieli pojazdów.