Polacy nie przepadają za elektrykami. W Europie nasz kraj ma drugi najniższy udział samochodów elektrycznych w ogólnej liczbie rejestracji nowych aut osobowych. Z danych ACEA wynika, że w okresie styczeń-maj 2026 r. wyniósł on zaledwie 5,3 proc. Gorszy wynik odnotowała jedynie Chorwacja (4,1 proc.), a średnia dla całej Unii Europejskiej to aż 20 proc.
Ten sceptycyzm ma kilka źródeł. Samochody elektryczne nie należą do najtańszych, sieć publicznych ładowarek w Polsce wciąż jest nieduża, a sam prąd też swoje kosztuje. Na dodatek część osób boi się pożaru elektrycznego auta. Mało tego, uważają, że zdarzają się one znacznie częściej niż w przypadku pojazdów spalinowych.
Najnowszy "Raport Bezpieczeństwa Pożarowego EV" mówi, jak jest naprawdę.
Czy pożary aut elektryczne zdarzają się częściej od spalinowych?
"Raport Bezpieczeństwa Pożarowego EV" jest publikowany raz na kwartał przez F5A New Mobility Research&Consulting. Dokument powstaje we współpracy z Państwową Strażą Pożarną i Polskim Stowarzyszeniem Nowej Mobilności.
Z najświeższej edycji raportu wynika, że w pierwszej połowie 2026 r. w Polsce doszło do 26 pożarów aut elektrycznych — to blisko 190 razy mniej niż pożarów samochodów spalinowych, których w tym samym czasie odnotowano 4935.
Same liczby nie pokazują jednak prawdziwej skali pożarów elektryków, ponieważ w naszym kraju jest ich dużo, dużo mniej niż aut spalinowych. Dlatego w raporcie znalazł się wskaźnik pożarów na 1000 zarejestrowanych pojazdów. I dopiero on mówi wszystko.
W pierwszym półroczu 2026 r. w Polsce dla aut elektrycznych wyniósł on 0,168. To lepiej niż w tym samym okresie 2025 r. (0,230).
Tym samym pożary samochodów elektrycznych zdarzały się rzadziej niż pojazdów spalinowych, dla których ten wskaźnik w pierwszej połowie 2026 r. wyniósł 0,201. Najniższy był on jednak w przypadku aut z napędem hybrydowym: zaledwie 0,038!
— Po siedmiu kolejnych edycjach raportu dysponujemy już zbiorem danych, który pozwala wyciągać znacznie szersze wnioski niż jeszcze rok czy dwa lata temu — uważa Albert Kania z F5A New Mobility Research&Consulting. — Gdy samochody elektryczne zaczynały zdobywać popularność, często pojawiały się obawy, że wraz ze wzrostem ich liczby będziemy obserwować lawinowy wzrost pożarów. Dane pokazują dokładnie odwrotny trend. W ciągu ostatnich 12 miesięcy park samochodów całkowicie elektrycznych w Polsce zwiększył się o blisko 57 proc. — z niespełna 99 tys. do prawie 155 tys. pojazdów.
W tym samym czasie liczba pożarów wzrosła jedynie z 23 do 26, a wskaźnik pożarów przypadających na 1000 zarejestrowanych pojazdów spadł z 0,23 do 0,17 i jest niższy niż dla samochodów spalinowych. To najlepszy dowód, że bezpieczeństwo nowych technologii należy oceniać na podstawie długoterminowych danych, a nie pojedynczych, medialnych zdarzeń — dodaje Albert Kania.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie są najczęstsze przyczyny pożarów aut elektrycznych?
Co do zasady pożar samochodu elektrycznego jest trudniejszy do ugaszenia niż auta spalinowego. A to oznacza, że działania straży pożarnej zajmują sporo czasu. W pierwszej połowie 2026 r. średni czas interwencji — czyli gaszenie, chłodzenie i zabezpieczanie — sięgnął aż 3 godz. i 41 min.
Niestety, w przypadku 53,9 proc. zdarzeń przyczyna pożaru pozostaje nieznana. Do 34,6 proc. pożarów doszło z powodu awarii bądź usterki, do 7,7 proc. przez podpalenie lub przeniesienia się pożaru na samochód. Z kolei wypadek był przyczyną 3,8 proc. pożarów samochodów elektrycznych.
W 46,2 proc. incydentów szczęśliwie nie doszło do pożaru akumulatora trakcyjnego, który jest szczególnie trudny do ugaszenia. Miało to jednak miejsce w 26,9 proc. przypadków. Co do reszty pożarów — czyli pozostałych 26,9 proc. — brakuje danych o tym, czy pożar objął również akumulator.