Komentarz
Mam złe wieści. Polski samochód elektryczny nie będzie kosztować 65 tys. zł
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
- Koszt polskiego samochodu elektrycznego nie może wynosić 65 tys. zł, co podkreślają eksperci.
- Wycena 65 tys. zł pochodzi z nieoficjalnych spekulacji i nie uwzględnia rzeczywistych kosztów produkcji.
- Ekspert ocenia, że ceny polskich modeli mogą wynosić od 65-75 tys. zł za mały model, do 115-150 tys. zł za największy model.
- Nowa fabryka będzie opierać się głównie na europejskich dostawcach, co podnosi koszty produkcji w porównaniu do Chin.
- Foxconn jest nowym partnerem ElectroMobility Poland, planującym produkcję w Polsce i transfer technologii.
Posłuchaj artykułu
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Po internecie krąży informacja, że polski samochód będzie kosztować 65 tys. zł. Nie będzie. Wytłumaczę, dlaczego to niemożliwe.
W sieci krążą życzeniowe wyceny przyszłego polskiego samochodu elektrycznego, który ma być produkowany w Polsce w ścisłej współpracy z tajwańskim Foxconnem. Eksperckie wyceny startują od 65 tys. zł w przypadku wersji budżetowej. Sęk w tym, że te wyliczenia to czysta spekulacja, zabawa, w której nie brał udziału nikt związany z projektem — nikt z Foxconnu, nikt z ElectroMobility Poland.
Foxtron
Foxtron Cavira, elektryczny SUV tajwańskiego partnera EMP
Skąd wzięła się cena 65 tys. zł za polski samochód?
Skąd w ogóle wzięła się cena 65 tys. zł za polskie auto elektryczne, o które piszą dziś media? Z wyliczeń Superauto.pl, które niektórzy przemianowali w oficjalny cennik. Sęk w tym, że nikt z ekspertów, którzy podpisali się pod tymi wycenami, nie twierdzi, że polskie auto będzie tyle kosztować. Ich zdaniem ono powinno tyle kosztować, by pozwolić nowej marce konkurować z innymi markami. Ale nie będzie.
Eksperci podają trzy progi cen polskich samochodów elektrycznych:
- 65–75 tys. zł – w przypadku modelu podstawowego, zapewne małego, miejskiego;
- 85–100 tys. zł – w przypadku modelu kompaktowego, czyli średniaka;
- 115–150 tys. zł – w przypadku największego modelu, zapewne z segmentu D-SUV.
Cena 65 tys. zł jest po prostu nierealna. Można zapytać: ale dlaczego, skoro Chińczycy potrafią to robić na swoim rynku? Bardzo dokładnie wyjaśniliśmy to w tym tekście: